Nie ma za co drukować książek

Z Bogusławem Kopką, doktorem historii, pracującym w IPN od 2001 r.,
redaktorem naukowym tomu "Księga bezprawia. Akta normatywne kierownictwa resortu
bezpieczeństwa publicznego 1944-1956", który niebawem ukaże się nakładem
wydawnictwa IPN, rozmawia Jacek Dytkowski

Najważniejsze zadania, jakie stoją obecnie przed Instytutem Pamięci Narodowej
po wyznaczeniu kandydata na prezesa IPN – dr. Łukasza Kamińskiego?

– Myślę, że podstawową rzeczą jest teraz zdynamizowanie działalności Instytutu.
Chodzi o przywrócenie aktywności przynajmniej w takiej skali, jaka istniała
jeszcze za prezesa Janusza Kurtyki. Mówię oczywiście o działalności wydawniczej.
Niestety, zbieg okoliczności – tragiczna śmierć prezesa, ale również różne
zmiany, które dotykały organizacyjnie IPN bezpośrednio, czyli likwidacja
Gospodarstwa Pomocniczego – spowodował, że np. nie możemy normalnie wydawać
swoich książek. Nie ma ich od dłuższego czasu w księgarniach. Niepokojące jest
to, że ten stan się przedłuża i w pewnym momencie możemy stwierdzić – jeżeli nie
przełamie się tej patowej sytuacji w wydawaniu i kolportowaniu książek, czy to w
internecie, czy poprzez sieć kolporterską – że IPN stał się wieżą z kości
słoniowej. Innymi słowy, wszyscy w nim pracujemy, ale nie ma po tym żadnego
śladu w formie książki czy publikacji, które można byłoby prezentować
bezpośrednio społeczeństwu. Bo właśnie poprzez druk i słowo mówione IPN i jego
pracownicy merytoryczni komunikują się ze społeczeństwem. A jego podstawowym
ustawowym zadaniem jest upowszechnianie wiedzy na temat najnowszej historii
Polski i martyrologii Narodu Polskiego szeroko rozumianej, czyli o wszystkich
obywatelach represjonowanych w czasach nazizmu i komunizmu. Szeroki dostęp do
tych informacji, czy to za pośrednictwem księgarń, czy bibliotek, stanowi na
razie, niestety, problem nierozwiązany i ten stan trwa od pół roku.

Dlaczego jest nam potrzebny Instytut Pamięci Narodowej?
– Chyba nikt nie podważa tej roli, jako jednej z najważniejszych instytucji
niepodległej Polski po 1989 roku. IPN powstał dosyć późno, bo działanie
rozpoczął dopiero w 2000 roku. Stał się jednak jednym z najważniejszych – jeżeli
nie najważniejszym – instytutów badających najnowszą historię Polski, podobnie
jak inne tego typu instytucje funkcjonujące za granicą. Jeśli natomiast chodzi o
szersze znaczenie IPN, nie tylko dla historyków, to przede wszystkim polega ono
na kształtowaniu świadomości narodowej, przypominaniu zbrodni i sprawców, o
których nie mówiło się w czasie PRL. Jego zadaniem jest odkłamywanie historii
dotyczącej nie tylko czasów komunistycznych, ale również okresu II wojny
światowej i jej genezy, kiedy to Adolf Hitler i Józef Stalin razem napadli na
Polskę w 1939 roku. Odfałszowanie dziejów najnowszych było główną rolą od samego
zarania istnienia IPN.

Istotne znaczenie w tej działalności ma Biuro Lustracyjne.
– Przede wszystkim chcę podkreślić, że IPN pod względem wyznaczonego przez
ustawodawcę zakresu obowiązków jest swego rodzaju fenomenem w Europie Środkowej.
Tak wielu zadań do spełnienia nie ma np. Instytut Gaucka w Niemczech czy
Instytuty Pamięci Narodowej na Słowacji, w Czechach, Bułgarii czy Rumunii, nie
mają one tak wielkiego zakresu obowiązków. Należy tutaj podkreślić istnienie –
obok Biura Edukacji Publicznej – ogromnego Archiwum oraz Komisji Ścigania
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i najnowszego – Biura Lustracyjnego. O tym,
czy rola tego ostatniego jest istotna, czy nie, decyduje przede wszystkim wola
ustawodawcy, który określił, że jest ono potrzebne w ramach IPN. Natomiast
trzeba pamiętać, że zadania Biura Lustracyjnego są w pewnym sensie autonomiczne
w stosunku do innych pionów. A więc jego zadania nie są skorelowane np. z
działaniami edukacyjnymi. W związku z tym sytuuje się ono nie tylko fizycznie,
ale i prawnie trochę jakby obok IPN. Z punktu widzenia poznawczego Biuro
Lustracyjne ma ważną funkcję. Istotną rzeczą jest to, że ma obowiązek
aktualizować katalogi: byłych funkcjonariuszy SB oraz osób, które zajmowały
ważne stanowiska w partii komunistycznej i władzach PRL. Te informacje dla
historyków, archiwistów oraz zwykłych obywateli są ważne. Zamieszczane na
stronie internetowej umożliwiają każdemu obywatelowi weryfikację danych np. o
kandydatach startujących w wyborach do parlamentu i samorządu.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj