Bez pracy, bez pomocy

Dopiero początek maja, tymczasem w wielu miastach skończyły się już
przewidziane na ten rok środki na aktywne formy zwalczania bezrobocia.

W budżecie państwa na bieżący rok przewidziano o około 70 proc. mniej środków na
zwalczanie bezrobocia niż w ubiegłym roku. Wydatki Funduszu Pracy na aktywizację
bezrobotnych, w tym dotacje na założenie własnej firmy, szkolenia czy pomoc
firmom, które zatrudniają bezrobotnych, spadły z7 mld zł w 2010 r. do 3,2 mld zł
w tym roku. W ramach aktywnych form zwalczania bezrobocia zarówno gminy, jak i
powiaty organizowały prace interwencyjne, roboty publiczne, które oprócz tego,
że przynosiły wymierne korzyści lokalnym samorządom, stanowiły pomoc dla osób,
które nie miały stałego miejsca pracy. Teraz zabraknie na to pieniędzy, podobnie
jak na kontynuację staży absolwenckich w różnych firmach. – Wiele z firm już
wypowiedziało umowy ze szkołami i to zaczyna być poważnym problemem – mówi poseł
Stanisław Ożóg z PiS.
Zmniejszyła się organizowana przez powiatowe urzędy pracy liczba szkoleń i
kursów. Osobom bezrobotnym jest też trudniej uzyskać pożyczki na rozpoczęcie
własnej działalności oraz środki na dopłaty dla pracodawców na doposażenie
stanowisk, z których tylko na Podkarpaciu korzystało kilkanaście tysięcy osób.
Na przykład w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kolbuszowej środki na aktywne formy
zwalczania bezrobocia zmniejszyły się z 7,5 mln zł do niewiele ponad 2 mln
złotych. Dla urzędów pracy oznacza to, że staże – ważny element, na który
podczas rozmów kwalifikacyjnych zwracają uwagę pracodawcy – stają się
rzadkością. Pośredniaki wstrzymują się także z przeznaczaniem środków z Funduszu
Pracy m.in. na roboty publiczne, szkolenia grupowe, pożyczki szkoleniowe, studia
podyplomowe.
W tej sytuacji na straty narażonych jest wiele nie tylko podkarpackich firm,
głównie urzędów i placówek służby zdrowia, dla których zatrudnianie stażystów
czy pracowników interwencyjnych kierowanych przez pośredniaki było tańsze niż
zatrudnianie etatowych pracowników. Dla absolwentów staż to często jedyna szansa
na zdobycie doświadczenia w zawodzie, a niewykluczone, że także droga do
podpisania umowy o pracę. – Bez pieniędzy powiatowe urzędy pracy tracą swą
podstawową funkcję walki z bezrobociem. Kombinacje rządu sprawią, że będziemy
mieli do czynienia, podobnie jak przed laty, z sytuacją, kiedy pośredniaki
nazywano urzędami rejestracji bezrobotnych, a nie urzędami pracy. Na jakiej
podstawie rząd prognozuje spadek bezrobocia? – zastanawia się poseł Ożóg.

 

MaK

drukuj