Wniosek odszkodowawczy po raporcie
Z mec. Bogdanem Borkowskim, pełnomocnikiem rodziny Olewników, rozmawia
Paweł Tunia
Kiedy może pojawić się wniosek o odszkodowanie za działanie organów wymiaru
sprawiedliwości po porwaniu Krzysztofa?
– O sprawie odszkodowania jeszcze za wcześnie mówić, bo nie wiemy do końca, jaki
będzie raport komisji i co w nim się znajdzie. Do fundacji im. Krzysztofa
Olewnika zajmującej się niesieniem pomocy ofiarom porwań napływa wiele listów.
Fundacja pomaga, na ile może, ale czasami jest problem, bo po prostu brakuje
środków. Rodzina Olewników mogła sobie pozwolić na pomoc prawną i poniesienie
różnych kosztów z tym związanych, ale przecież wiele osób nie ma na to
pieniędzy. A koszty obejmują także przygotowanie różnych ekspertyz, podróżowanie
w celu załatwienia różnych kwestii i wielu ludzi porzuca swoje sprawy, bo
państwo polskie nie troszczy się w procesach o pokrzywdzonych.
Sprawa Krzysztofa może pomóc w zmianie tej sytuacji?
– Przestępca ma obrońcę z urzędu, jeśli sprawa dotyczy zbrodni i toczy się przed
sądem okręgowym. Oczywiście tym ludziom należy się też pomoc prawna, ale
przecież tym bardziej taka pomoc prawna od państwa należy się ofiarom
przestępstw. Liczymy na to, że sprawa Krzysztofa wzmocni prawa pokrzywdzonych w
procesach. Nie widzę przeszkód, by ci ludzie mieli pełnomocników z urzędu na
koszt państwa, bo uważam, iż koszty społeczne niedochodzenia do prawdy w takich
sprawach są dużo większe niż wydatki na pomoc prawną dla pokrzywdzonych.
Panie Mecenasie, jak rodzina Olewników ocenia współpracę z sejmową komisją
śledczą?
– Pan Włodzimierz Olewnik z całej pracy komisji śledczej jest zadowolony głównie
dlatego, że posłowie dokonywali oceny zarówno zgromadzonego materiału, jak i
przesłuchań świadków, bez kłótni politycznych. To zauważyliśmy i pan Olewnik za
to komisji jest wdzięczny. Oczekujemy, że raport, na który czekamy, wskaże stan
służb powołanych do zapewnienia bezpieczeństwa Polakom. System ten umożliwił to,
że do porwania doszło, że trzymano Krzysztofa dwa lata i nikt mu nie mógł pomóc,
bo jeden urzędnik odsyłał do drugiego i nikt nie czuł się do końca kompetentny.
Dlatego oczekujemy, iż raport pokaże wady systemu i będzie z niego wynikało,
jakie zmiany prawnosystemowe są potrzebne. Chodzi o to, że ludzie, którzy są
nieodpowiedzialni, popełniają błędy albo współpracują z bandytami, nie mają
prawa zajmować miejsca w tych organach i powinni odpowiadać za swoje błędy.
Włodzimierz Olewnik mówił o próbie odebrania dobrego imienia rodzinie.
– Pan Olewnik podziękował komisji za to, że dzięki niej uratowano dobre imię
rodziny. Także mediom należy się podziękowanie, w tym także Radiu Maryja i
"Naszemu Dziennikowi", którzy od samego początku są z rodziną Olewników i
relacjonują wszystkie zdarzenia. Niemniej pan Włodzimierz mówi, że gdyby nie
praca tej komisji, to nastąpiłoby wręcz zeszmacenie rodziny, bo zauważył, iż w
mediach ukazywały się także negatywne opinie na temat Krzysztofa i rodziny. Pan
Olewnik uważa, że to były działania celowe, łącznie z zastraszaniem rodziny, i
to wszystko pochodzi od ludzi, którzy mają związek ze sprawą, a jeszcze nie
zostali ujawnieni. Użył takiego porównania, że również rodziny pilotów samolotu,
który rozbił się w Smoleńsku, także rodzina gen. Andrzeja Błasika, muszą znosić
podobne cierpienia, bo ich szkaluje się w mediach, również z udziałem strony
rosyjskiej. Pan Olewnik współczuje tym rodzinom i doskonale rozumie, w jakiej
sytuacji się znaleźli. Mówi, że nie można się poddawać, ale trzeba walczyć.
Dziękuję za rozmowę.
