Ukraińcy wolą filharmonię w kościele

Sąd administracyjny we Lwowie odrzucił prośbę o zwrot Polakom kościoła
rzymskokatolickiej parafii pw. św. Marii Magdaleny.

Parafia rzymskokatolicka pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie od 1991 roku
bezskutecznie domaga się zwrotu swego XVII-wiecznego kościoła, w którym od
czasów komunistycznych mieści się Dom Muzyki Organowej i Kameralnej i gdzie obok
nabożeństw odbywają się także koncerty muzyczne. 11 marca 2010 r. Rada Miasta
Lwowa podjęła decyzję o przedłużeniu wynajmu kościoła na cele muzyczne na
kolejne 20 lat. Odmowę zwrotu świątyni Polakom uzasadnia m.in. znaczeniem dla
ukraińskiej kultury organów, które znajdują się w tym obiekcie.
Wspólnota parafialna, nie zgadzając się z odmową, zwróciła się do sądu w
Kijowie. Ponadto proboszcz parafii ks. Włodzimierz Kuśnierz z poparciem pół
tysiąca parafian wystosował apel do władz i społeczeństwa Lwowa, przypominając,
że radni lwowscy, podejmując decyzję, nie uwzględnili potrzeb wspólnoty
parafialnej i jej wieloletnich starań o zwrot lub przynajmniej korzystanie na
równoprawnych warunkach ze swej prawowitej własności.
Nie pomogły argumenty i to, że od 2001 r. w świątyni odprawiane są nabożeństwa.
Nikomu z radnych Lwowa nie przeszkadza też fakt, że przejście do ołtarza jest
zastawione ławkami, a główne wejście do kościoła zamurowane. Wierni podczas
nabożeństw nie mogą też korzystać ze wspomnianych kościelnych organów. Nie
mówiąc już o tym, że po każdej Mszy św. kapłan musi wywieźć Najświętszy
Sakrament w obawie przez jego zbezczeszczeniem.
Jak podkreśla ks. Kuśnierz, sąd nie podzielił zdania parafian, uznając ich
żądania za zbyt wygórowane, natomiast przyznał rację lwowskim rajcom, których
argumentacja oscylowała bardziej wokół polityki niż merytorycznych racji.
Bulwersujące jest jednak to, że sytuację Polaków na Ukrainie określono jako
zdecydowanie lepszą niż Ukraińców w Polsce. Taka argumentacja bulwersuje
środowiska polskich Kresowiaków.
Jak powiedział nam Stanisław Szarzyński, członek Dyrektoriatu Światowego
Kongresu Kresowian, Ukraińcy wobec zachowawczej postawy polskich władz i
przychylności wobec mniejszości ukraińskiej śmieją się nam w twarz. – To już
kolejny dowód "przychylności i życzliwości" władz Lwowa wobec Polaków
zamieszkałych we Lwowie, a także przykład "dobrosąsiedzkiej" współpracyradnych i
władz partnerskich miast – Przemyśla i Lwowa – mówi z nutą kpiny Stanisław
Szarzyński. Podkreśla, że traktowanie Polaków we Lwowie śmiało można określić
jako przykład dyskryminacji mniejszości narodowej i mniejszości religijnej.
Jednocześnie przypomina, że decyzja lwowskiego sądu zapadła zaledwie trzy dni po
uroczystym przekazaniu na własność Związkowi Ukraińców w Polsce budynku
"Narodowego Domu" w Przemyślu. Tymczasem, jak mówi, ok. 30 tys. Polaków we
Lwowie od wielu lat nie może się doprosić godnego lokalu na działalność
kulturalną. – To tylko potwierdza, że w stosunkach z Ukraińcami jesteśmy
petentami i póki polskie władze nie zajmą zdecydowanego stanowiska i nie staną
po stronie polskich obywateli zamieszkałych na zachodniej Ukrainie, nie ma co
liczyć nie lepsze traktowanie Polski i Polaków – przekonuje Stanisław
Szarzyński.
Polacy we Lwowie wprawdzie zapowiadają odwołanie od decyzji sądu, ale patrząc na
dotychczasową praktykę, trudno liczyć, że decyzja ta będzie korzystna dla
parafian kościoła św. Marii Magdaleny.

 

Mariusz Kamieniecki

drukuj