Dym nad Trypolisem
Lotnictwo sił zachodnich atakowało wczoraj piątą noc z rzędu cele w
stolicy Libii, Trypolisie. Nad ranem słychać było silne eksplozje i widać było
gęsty dym unoszący się nad okolicą, w której znajduje się baza libijskiej armii.
W nocy lotnictwo francuskie atakowało też bazę lotniczą w centralnej części
Libii.
– Słyszymy teraz kolejne eksplozje i widzimy kłęby dymu – relacjonował
wydarzenia Agencji Reuters jeden z mieszkańców Trypolisu. Także arabska
telewizja Al-Dżazira informowała o nocnych atakach w południowych i
południowo-wschodnich dzielnicach libijskiej stolicy. Tamtejsza telewizja
państwowa podała z kolei informację o bombardowaniu przez lotnictwo koalicji
położonego na południowy-zachód od Trypolisu miasta Dżafar. Zacięte walki
toczyły się wczoraj nadal w Misracie, gdzie samoloty koalicji zbombardowały w
środę wieczorem czołgi reżimu Muammara Kaddafiego znajdujące się na obrzeżach
kontrolowanego częściowo przez powstańców miasta. Czołgi stojące w samym mieście
nie zostały jednak – jak informuje PAP – trafione. Ponadto jak poinformował
rzecznik sił francuskich Thierry Burkhard, w nocy ze środy na czwartek
francuskie lotnictwo atakowało bazę lotniczą w centralnej części Libii, odległą
o około 250 km od wybrzeża. Rzecznik dodał, że na razie nie może podać
rezultatów akcji, gdyż obecnie analizowana jest skuteczność tego ataku. Ponadto
sieć ABC News podała wczoraj po południu, że jeden z francuskich myśliwców
zestrzelił libijski samolot bojowy, który naruszył strefę zakazu lotów.
Tymczasem Agencja Reuters poinformowała, że siłom dyktatora udało się w środę
zająć port w Misracie, gdzie przebywają tysiące robotników z Egiptu i krajów
subsaharyjskich, którzy liczyli na to, że zostaną ewakuowani drogą morską.
Kaddafi wierzy w zwycięstwo
Zdaniem premiera Włoch Silvio Berlusconiego, przywódca Libii wciąż będzie
walczył, gdyż wierzy w swoje zwycięstwo. To z kolei wynika z faktu, iż Kaddafi –
jak mówi Berlusconi – "w pełni kontroluje" Trypolis. Polityk w rozmowie z
największą włoską gazetą "Corriere della Sera" przyznał, iż w związku z tym
trudno przewidzieć rezultat operacji "Świt Odysei". – W tym momencie nikt nie
może powiedzieć nic pewnego na temat wyników i czasu trwania misji – oświadczył
Berlusconi. Jego zdaniem, "nie nadeszła jeszcze pora mediacji". – Tak samo myślą
Władimir Putin i libijski ambasador Abdulhafed Gaddur, który dobrze zna sytuację
w Trypolisie – podkreślił premier Włoch, powołując się na dyplomatę, który
wypowiedział posłuszeństwo reżimowi Kaddafiego. – Kaddafi wciąż wierzy, że może
mu się udać, bo sprawuje pełną kontrolę nad stolicą – zauważył cytowany przez
PAP Berlusconi. Zaznaczył także, że "Włochy nie weszły w stan wojny i nie chcą
wejść", ale są zdeterminowane, by prosić Kaddafiego o zawieszenie broni. –
Wszyscy jesteśmy zdeterminowani, by prosić Kaddafiego o prawdziwe zawieszenie
broni. Koniec wrogości ze strony pułkownika jest warunkiem, bez którego nie
będzie żadnej mediacji. Potem można otworzyć fazę dyplomacji – powiedział.
Republikanie chcą wyjaśnień ws. operacji w Libii
Tymczasem w związku z niejasnymi celami operacji wojskowej w Libii Republikanie
zażądali od prezydenta Baracka Obamy ustosunkowania się do tej kwestii i
nakreślenie owych celów. "Rząd USA konsultował się z międzynarodowymi
organizacjami, takimi jak ONZ i Liga Arabska, więc też amerykańskiemu narodowi,
Kongresowi USA i amerykańskiej armii powinien jasno przedstawić, po co ta
operacja w Libii i jaką rolę odgrywają w niej Stany Zjednoczone" – napisał w
liście do prezydenta przewodniczący Izby Reprezentantów USA John Boehner.
Republikanin zwrócił uwagę na fakt, że Obama wielokrotnie domagał się i nadal
domaga się ustąpienia libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego, ale celem
rezolucji ONZ, która dała mandat do interwencji wojskowej w Libii, nie jest
zmiana władzy w tym kraju. "Co będzie, gdy po zakończeniu operacji Kaddafi
pozostanie przy władzy?" – pyta prezydenta przewodniczący Izby Reprezentantów.
Sygnatariusze listu chcą także dowiedzieć się od prezydenta, który z sojuszników
przejmie dowodzenie operacją od USA, które zapowiedziały, że wkrótce przestaną
nią kierować. Republikanie pytają także o to, w jaki sposób rząd amerykański
chce wspierać libijskich rebeliantów?
Marta Ziarnik
