W Platformie „kwękolą”

Podwyżka podatków, drożyzna w sklepach, rosnące zadłużenie kraju czy skok
na emerytalne składki to działania i efekty działań rządu Platformy
Obywatelskiej w dużym stopniu zniechęcające wyborców PO do powtórnego głosowania
na partię Donalda Tuska. W pełni zdają sobie z tego sprawę politycy PO, którzy
coraz częściej wątpią, że za siedem miesięcy ponownie zdobędą najwyższe
poparcie. Sobotnia Rada Krajowa PO miała za zadanie pokazać jedność partii i
odbudować u działaczy wiarę w siebie.

Pokazywana w niektórych sondażach opinii publicznej wysoka przewaga partii
rządzącej nad politycznymi konkurentami – po niemal całej kadencji rządzenia –
mogłaby cieszyć każdą partię rządzącą, tylko nie Platformę. Sami politycy PO
zdają sobie bowiem sprawę, iż badania opinii dające im ponad 40-procentowe
poparcie z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Gdy do tego dołożymy
działania rządu, które wbrew wyborczym obietnicom doprowadziły do podwyżki
podatków, a w związku z tym również do wyraźnego wzrostu cen podstawowych
artykułów żywnościowych, także działania zmierzające do pokrycia rosnącego
zadłużenia kraju składkami na emerytury – to możemy mieć do czynienia z wyraźnym
odwrotem wyborców PO od ugrupowania Donalda Tuska, z jednoczesną mobilizacją
wyborców partii opozycyjnych. Jedną z konsekwencji są już targające partią
wewnętrzne konflikty i wojenki między poszczególnymi frakcjami w Platformie.
Sobotnia Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej poświęcona była próbie pokazania
jedności i siły partii. Donald Tusk mobilizował swoich działaczy, wymyślając
nawet nowe słowo. – Koniec kwękolenia, wystarczy kwękolenia w PiS-ie i w innych
partiach opozycyjnych. Polska ma dosyć takiego bąkania pod nosem, że się nie
uda, że nie wyjdzie, że katastrofa, że wszystko, co w Polsce, jest złe –
oświadczył premier. Donald Tusk jest chyba wciąż przekonany, że Polacy
potrzebują sianej przez rząd propagandy i opowiadania kolejnych odcinków baśni o
"zielonej wyspie". – Polacy mają prawo do takiego przywództwa, które wierzy w
dobrą przyszłość Polski i wierzy we własne możliwości – zaznaczył premier. Szef
rządu mówił do działaczy swojej partii, iż Platforma "będzie miała prawo do
dalszego rządzenia w Polsce nie wtedy, gdy wygra wybory, tylko gdy wygra z
własnymi słabościami". Tusk stwierdził, iż PO miała za sobą burzliwe tygodnie,
lecz już wyszła na prostą i on sam znów stoi na czele jednej drużyny. – Wierzę w
wasze możliwości, wierzę też w siebie. (…) Jesteśmy tu po to, aby przekonać
Polaków, że odpowiedzialność i władza jest dzisiaj we właściwych rękach. To nie
jest proste po trzech i pół roku. Ale argumenty są po naszej stronie. Podnieście
wysoko swoje głowy. Macie naprawdę o czym z dumą opowiadać wtedy, kiedy
opowiadacie o zdarzeniach w Polsce w ostatnim okresie – dowartościowywał premier
działaczy Platformy. Tym politykom PO, którzy po wyczynach rządu Tuska i partii
rządzącej nie są w stanie spojrzeć w oczy swoim wyborcom i nie wiedzą, co im
powiedzieć, premier starał się dostarczać amunicji. Tłumaczył, że podwyżkę VAT
przeprowadzono "ze względu na bezpieczeństwo finansowe państwa, tak jak wymagała
tego potrzeba chwili, ale jednocześnie obniżono VAT na podstawowe artykuły
żywnościowe". Sięgnięcie po składki emerytalne wyjaśniał chęcią uchronienia
Polski przed "zbędnym konfliktami i zbędnym bólem". A w ogóle to "Polska pod
rządami Platformy w obliczu kryzysu światowego sprostała próbie, a rząd
Platformy zapewnił obywatelom przejście przez to wzburzone morze bez
dramatycznych strat". Premiera wsparł minister finansów Jacek Rostowski, który
przekonywał, iż za kadencji PO dystans między Polską i najbogatszymi krajami
Europy skrócił się bardziej niż kiedykolwiek po 1989 roku. Tusk zapowiedział
także, iż w Platformie nie będzie dla nikogo litości, kto łamie "świętą zasadę
uczciwości i bezinteresowności w polityce i w życiu publicznym". – Taką zasadą
będziemy się kierować, proponując listy wyborcze Platformy Obywatelskiej za pół
roku. Ja tej zasady będę pilnował absolutnie bezwzględnie – zadeklarował
przewodniczący partii. Po nim głos zabrał wiceprzewodniczący Grzegorz Schetyna.
Obecny marszałek Sejmu stwierdził, że następna kadencja rządów Platformy musi
być bardziej zdecydowana i skuteczna. Według niego, należy odbudować entuzjazm
Polaków, który towarzyszył poprzednim wyborom parlamentarnym i miał pozwolić PO
wygrać. – Wtedy, kiedy szliśmy do wyborów, wiedzieliśmy, że Polska chce, abyśmy
pokonali PiS. Dlatego nam się udało – mówił Schetyna. Minister spraw
zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedział, że celem polskiej dyplomacji jest
doprowadzenie do tego, aby "Polska była jednym z najważniejszych graczy" i żeby
nikomu nie przyszło nawet do głowy, aby nie zaprosić Polski na fora, gdzie
decydują się losy Europy i świata. Minister zdrowia Ewa Kopacz przekonywała, iż
to inni przez wiele lat tylko mówili o poprawie sytuacji w służbie zdrowia, a
Platforma "przyszła i zaczęła robić". Stefan Niesiołowski natomiast jak zwykle
najwięcej do powiedzenia miał o Jarosławie Kaczyńskim. Po Radzie Krajowej
mającej mobilizować i jednoczyć działaczy Platformy Donald Tusk zaanonsował już
następne jej posiedzenie, tym razem poświęcone programowi wyborczemu.

 

Artur Kowalski

drukuj