Kościół w Japonii niesie pomoc
Caritas Japonia i Kościół katolicki w tym kraju włączają się w niesienie
pomocy poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami, które wczoraj
nawiedziły Japonię. Na razie na bieżąco monitorują sytuację, by oszacować straty
i liczbę ofiar, zwłaszcza na terenach dotkniętych wywołanym przez wstrząsy
tsunami.
Choć katolicy w tym kraju stanowią zaledwie 0,36 proc. społeczeństwa, Kościół
będzie robił wszystko, by pomóc potrzebującym. Zapewnił o tym w rozmowie z
agencją Fides ks. bp Tarcisio Isao Kikuchi SVD, ordynariusz Niigata, dyrektor
Caritas Japonia i nowy przewodniczący Caritas Azja. – Tsunami przypomina nam o
kruchości naszego życia. Solidarność i pomoc ofiarom będzie z pewnością naszym
wielkopostnym zobowiązaniem – dodaje biskup Kikuchi.
O sytuacji w Tokio opowiada w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"s. Klaudiusza
Bujnowicz, misjonarka w Japonii ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej. Jak
podkreśla, jeszcze przez kilka godzin po największych wstrząsach odczuwalne były
słabsze wstrząsy. W Tokio wybuchło kilka pożarów, wydano zakaz używania ognia do
gotowania. Władze na bieżąco informują mieszkańców o sytuacji. Wszystkie nowo
powstające budynki w Japonii budowane są w technologii minimalizującej skutki
trzęsień ziemi, dlatego niezwykle rzadko – nawet przy bardzo silnych wstrząsach
– dochodzi do ich zawalenia. – Kiedy doszło do najsilniejszego trzęsienia ziemi,
akurat byłam z wizytą w szpitalu u jednej z sióstr. Wśród personelu szpitala
panował spokój, odwiedzano sale chorych i uspakajano, że szpital jest dobrze
zbudowany – opowiadas. Klaudiusza. Jednak klasztor Sióstr Opatrzności Bożej w
Tokio ma ponad 100 lat, istniała więc ogromna obawa, że budynek ulegnie
zniszczeniu. Budynek jednak ocalał, choć pospadały figurki i część wyposażenia
została zniszczona. – Jedna z naszych sióstr, która w Japonii jest od 27 lat,
mówiła, że pierwszy raz przeżyła tak duże trzęsienie ziemi – dodała siostra.
W Japonii funkcjonuje system szkoleń na wypadek trzęsienia. Co roku odbywają się
ćwiczenia i przeprowadzana jest ewakuacja. – Widziałyśmy, jak dzieci wychodzą na
boisko szkolne, część ludzi opuściła budynki – opowiadas. Klaudiusza. – My, choć
nasz dom jest stary, nie miałyśmy dokąd uciekać, bo wokół są same budynki.
Zostałyśmy w domu i całe popołudnie i wieczór modliłyśmy się, po kolacji
odprawiłyśmy Drogę Krzyżową – dodaje. – Co chwila odczuwane są drobne
trzęsienia, mamy nadzieję, że sytuacja się uspokoi – dodaje, prosząc o modlitwę.
Maria Popielewicz
***************************
Cały czas się modlimy
Siostra Klaudiusza Bujnowicz, misjonarka w Japonii ze Zgromadzenia Sióstr
Opatrzności Bożej:
Kiedy 3 lata temu przyjechałam do Japonii, takie małe wstrząsy nie były tutaj
rzadkością, ale wszyscy mówili, że jeśli są tylko takie małe, to dobrze, bo
można być spokojnym, że nie będzie czegoś większego. Mówiono, że w Tokio do
takiego poważnego wstrząsu dochodzi raz na 100 lat. W minionym roku prawie w
ogóle nie było trzęsień. Od kilku dni zaczęło robić się groźnie. Kiedy byłam
dziś w szpitalu, czułyśmy już wstrząsy. Dochodziła godz. 15.00, więc
zaproponowałam s. Robercie, do której przyszłam w odwiedziny, że zmówimy Koronkę
do Miłosierdzia Bożego. Modliłyśmy się, a ziemia zaczęła drżeć. Myślałyśmy, że
to się szybko uspokoi, ale trwało to około 2 minut. Siostra Roberta ma specjalne
pozwolenie, dzięki któremu może w pokoju przechowywać Komunię Świętą. Pierwsze,
o czym pomyślałyśmy, to było to, żeby podczas trzęsienia ziemi nie zginął nam
Pan Jezus. Schowałam Najświętszy Sakrament w rękaw habitu i trzymając się za
ręce, dalej się modliłyśmy. Przeszła mi przez głowę taka myśl, że jeśli
miałybyśmy zginąć, to mamy przy sobie Wiatyk…
Prosimy o modlitwę, żebyśmy bezpiecznie przetrwały ten trudny czas, a także za
wszystkich, którzy ucierpieli w czasie trzęsienia i fal tsunami, które dotknęły
Japonię.
not. MMP
