Polacy z EKR chcą więcej dla rolników
Polscy deputowani do Parlamentu Europejskiego z grupy Europejskich
Konserwatystów i Reformatorów chcą, by rząd postawił kwestię zrównania dopłat
dla polskich rolników jako jeden z głównych priorytetów polskiej polityki w UE.
Problemem chcą również zainteresować Parlament Europejski politycy z frakcji EKR,
którzy na ten temat dyskutowali w Wilnie.
Toczy się batalia o kształt Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej do 2020
roku. – Nie ma najmniejszego powodu, by Polska nie domagała się zmian we
wspólnej polityce rolnej, a przede wszystkim zrównania wysokości dopłat dla
rolników z Polski – podkreśla Janusz Wojciechowski, poseł do Parlamentu
Europejskiego. W jego ocenie, podczas negocjacji akcesyjnych prowadzonych 10 lat
temu niepotrzebnie skapitulowano i zgodzono się na dopłaty o 2-3-krotnie
mniejsze od tych, które przyznano rolnikom z Francji, Holandii, Hiszpanii i
Niemiec. – Stawiano fałszywą tezę, że domaganie się większych dopłat dla
rolników storpeduje lub opóźni wejście Polski do Unii. Tymczasem w 2002 roku,
gdy sprawa wysokości dopłat na nadchodzący okres budżetowy w UE została
rozstrzygnięta, należało do końca wykorzystać fakt, że jednym z podstawowych
celów ówczesnej polityki niemieckiej było przesunięcie wschodniej granicy UE z
Odry na Bug – podkreśla Wojciechowski. Jednak stało się inaczej, a po
wynegocjowaniu traktatu akcesyjnego przekonywano, że inne realia ekonomiczne w
Polsce wyrównają fakt, iż polscy rolnicy będą otrzymywali mniej. Jednak po kilku
latach funkcjonowania w nowych warunkach pojawiły się takie zjawiska, jak:
odłogowanie ziemi, likwidacja produkcji np. buraków cukrowych lub likwidacja
całych gospodarstw. Rywalizacja na rynku z produktami wyżej dotowanymi w starych
krajach Unii nie jest wcale taka łatwa.
Dzisiaj zapadają decyzje, jak będzie wyglądała wspólna polityka rolna w
najbliższej dekadzie. Jest o co walczyć, ale również można wiele stracić. I nie
chodzi tylko o wysokość dopłat dla poszczególnych rolników, ale dopilnowanie, by
unijne instytucje odpowiedzialne za politykę rolną nie wprowadziły zasad i
przepisów, które w przyszłości odbiją się niekorzystnie na sytuacji producentów
żywności. Jak podkreślają europarlamentarzyści nie tylko z Polski, ale również z
Czech, reforma sektora cukrowniczego, która pod naciskiem Unii została
przeforsowana w 2006 r., doprowadziła do absurdalnych skutków. Możliwość
transferu kwot produkcyjnych za granicę, którą wprowadziła Komisja Europejska,
spowodowała, że wykorzystały je jedynie globalne korporacje cukrownicze i
handlowe. – Stało się tak, że w Czechach sprywatyzowano cukrownie, a potem
zostały one zlikwidowane, za co koncerny dostały od Unii spore pieniądze – mówi
Oldrich Vlasak, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia czeskiej ODS. By
zilustrować skalę tego absurdu, jego partyjny kolega Jan Zahradil przypomina, że
przez ostatnich 150 lat Czechy były jednym z największych eksporterów cukru.
Dzisiaj są jego importerem. Problem dotyczy także Polski, bo również u nas
zachodnie koncerny zlikwidowały kupione wcześniej cukrownie, potem zaprzestały
jego produkcji, a w nagrodę za to otrzymały unijne subsydia w wysokości 700 euro
za tonę zlikwidowanej produkcji. W efekcie czego produkcja cukru została
przeniesiona między innymi do Brazylii. – Z tego, co wiemy, to nie są tam
uprawiane buraki cukrowe, ale głównie trzcina cukrowa, a także kukurydza
genetycznie modyfikowana – mówi Janusz Wojciechowski. Prowadzona przez Komisję
Europejską walka o obniżenie cen cukru doprowadziła do ich zwiększenia. –
Dzisiaj Europa musi cukier importować, a że go nie produkuje w wystarczającej
ilości, to ceny wzrosły – dodaje europoseł PiS.
Przedstawiciele polskiej delegacji w grupie Europejskich Konserwatystów i
Reformatorów chcą, by jako frakcja parlamentarna przyjęła deklarację, w której
m.in. będzie wspólnie opowiadała się za tym, by w założeniach Wspólnej Polityki
Rolnej do 2020 roku znalazły się postulaty zrównania wysokości dopłat dla
rolników z krajów nowej Unii czy wspierania rodzinnych gospodarstw rolnych.
Maciej Walaszczyk, Wilno
