W smudze cienia

Dzisiejszy dzień jest dla waszego szczególnego w wymiarze Sił Powietrznych
pułku dniem radości. Ale jest on także owiany cieniem żałoby, która ciągle
jeszcze trwa w naszych sercach po śmierci ofiar katastrofy smoleńskiej – mówił
ks. płk January Wątroba podczas wczorajszej Mszy św. poświęconej 66. rocznicy
specpułku.

W uroczystościach w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie, oprócz
żołnierzy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego "Obrońców Warszawy" na
czele z jego dowódcą płk. pil. Mirosławem Jemielniakiem, wzięły udział rodziny
załogi Tu-154M oraz liczne grono warszawiaków. Ci ostatni przyszli szczególnie
po to, by wyrazić w ten sposób solidarność z oczernianą w mediach załogą
samolotu oraz dowódcą Sił Powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem. – Pilnie
śledzę, co dzieje w mediach od kwietnia ubiegłego roku. Przecież do chwili
obecnej załoga tupolewa jest stale oczerniana, tak samo gen. Błasik, o którym
wciąż słyszy się, że był podczas tamtego lotu pijany. To są straszne rzeczy,
trudno użyć innego słowa jak draństwo – mówi oburzony pan Zdzisław. – Mimo
wysiłków w celu dojścia prawdy w dalszym ciągu jest to niemożliwe. W moim
osobistym przekonaniu to nie była zwyczajna katastrofa – dodaje.
W homilii ks. płk Wątroba zaznaczył, że 36. Pułk Lotnictwa Transportowego jest
jednostką elitarną, która wywodzi swój rodowód z bohaterskich eskadr II
Rzeczypospolitej oraz 301. dywizjonu bombowego ziemi pomorskiej, który wsławił
się wielkimi czynami, ale i wielkimi ofiarami w czasie II wojny światowej.
Podkreślił, że radość z obchodzonego święta pułku owiana jest cieniem żałoby,
która ciągle jeszcze trwa po śmierci pasażerów PLF 101. – Chcemy wspominać i
modlić się szczególnie za waszych przyjaciół, kolegów i koleżanki z załogi
Tu-154M. Naszą modlitwą chcemy także objąć i wspomnieć waszego kapelana księdza
Jana i biskupa Tadeusza, który niemal każdego roku sprawował dla was, w to wasze
święto, Najświętszą Ofiarę, głosił Słowo Boże, błogosławił i spotykał się z wami
z wielką radością – powiedział, zwracając się do żołnierzy specpułku, kapłan.
Jak zauważył, lotnictwo to szczególny rodzaj sił zbrojnych, który musi opierać
się na zaufaniu. Dlatego tak ważne – jak tłumaczył kapelan – są przyjaźnie
zawierane wśród lotników, dzięki którym mogą oni czuć się w powietrzu
bezpiecznie. – W życiu zawieramy wiele różnych przyjaźni, znajomości
koleżeńskich, sąsiedzkich, towarzyskich, jednak te przyjaźnie, które zawiązują
się właśnie między lotnikami w czasie wspólnej służby, w różnych
niebezpieczeństwach, należą do relacji wyjątkowych – powiedział. Ksiądz
pułkownik podkreślił również, że nasza przyjaźń względem tragicznie zmarłych
pilotów powinna objawiać się troską o zachowanie ich dobrego imienia i pamięcią
o ich rodzinach, które ciągle potrzebują naszego wsparcia.
Po nabożeństwie w kruchcie kaplicy Katyńskiej pod tablicą upamiętniającą ofiary
katastrofy smoleńskiej rodziny załogi Tu-154M oraz delegacja żołnierzy 36.
Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego złożyli kwiaty i zapalili znicze. –
Dzięki takim uroczystościom żywa jest pamięć o załodze. Cieszę się, że inni
pamiętają o nich. Jest to wyróżnienie zarówno dla nich samych, jak i dla nas –
powiedziała matka stewardesy Natalii Januszko. Po Mszy św. w jednostce wojskowej
przy ul. Żwirki i Wigury odbyła się uroczysta zbiórka z okazji święta pułku oraz
koncert w wykonaniu kwintetu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska
Polskiego.

 

Piotr Czartoryski-Sziler

drukuj