Chrześcijanie w Egipcie niepewni przyszłości
Z ks. Janem Bednarzem SDB, misjonarzem pracującym w Aleksandrii w Egipcie,
rozmawia Maria Popielewicz
Sytuacja chrześcijan w Egipcie nigdy nie była łatwa. Jaki wpływ mogą na nią
mieć skutki obecnych zamieszek?
– Warto podkreślić, że w obecne rozruchy włączone są dwie frakcje muzułmanów –
Bractwo Muzułmańskie i muzułmanie wspierający rządy Hosniego Mubaraka. Protesty
mają coraz ostrzejszy wymiar, gdyż samo Bractwo Muzułmańskie też przez lata było
tłumione przez władze. Dlatego dzisiaj jego członkowie stawiają ultimatum, nie
chcąc nawet podejmować żadnych rozmów z nowym ministrem.
Chrześcijanie nie włączają się do protestów. Jest wśród nas wiele obaw o to, co
się wydarzy w najbliższych dniach. Wyznawcy Chrystusa, zarówno w domach
prywatnych, jak i we wspólnotach, żyją w poczuciu wielkiej niewiadomej. Gdyby
bowiem doszło do objęcia władzy przez Bractwo Muzułmańskie – odłam
ekstremistyczny islamu, na pewno sytuacja wyznawców Chrystusa drastycznie by się
pogorszyła. Wiadomo, że chrześcijanie stanowią około 10 milionów w 80-milionowym
społeczeństwie i nie mają szans na jakąkolwiek wygraną w wyborach i miejsce w
parlamencie czy rządzie egipskim. Dlatego od lat obecne władze rezerwowały dla
chrześcijan dwa ministerstwa w rządzie, plus 2-3 miejsca w parlamencie jako dla
reprezentantów mniejszości religijnej. Co będzie dalej? Nie wiemy.
Za prześladowaniem chrześcijan stoi fundamentalizm islamski, jego wpływy były
już wcześniej widoczne w Egipcie…
– Tak. Rząd egipski już wcześniej borykał się z fundamentalizmem islamskim.
Dlatego władze dekretem, którego do dzisiaj nie odwołały, przy każdym kościele,
przy każdym miejscu publicznym, gdzie jest również kaplica, ustanowiły
posterunki policji. Tak samo przed naszą szkołą przez 24 godziny czuwali
policjanci, by nie dopuścić do ataku, do aktów wandalizmu. To był taki symbol
pewnego respektowania przez rząd obecności chrześcijan w Egipcie. Dlatego
rzeczywiście najbliższe dni zaważą na naszej sytuacji i w ogóle na pozycji
chrześcijan w tym kraju.
Kościół koptyjski w Egipcie cały czas był prześladowany, ale też na różne
sposoby dyskryminowany. Sytuację chrześcijan pogarsza fakt, że w dowodzie
osobistym jest wpisywana wyznawana religia. Pracodawcy muzułmanie nie chcą
przyjmować nawet lepszych pracowników, w tym np. naszych uczniów ze szkoły,
jeżeli się okazuje, że są chrześcijanami. To jest takie ciche eliminowanie
chrześcijan z życia społecznego.
Czy w czasie obecnych zamieszek doszło do ataków na chrześcijan?
– Jak do tej pory nasze domy zakonne, kościoły czy prowadzone przez nas szkoły
nie były zagrożone. Jeżeli konflikt przerodziłby się w wojnę domową, to na pewno
miałoby to swoje poważne reperkusje. Muzułmanie wiedzą, że chrześcijanie ze
względu na to, że Mubarak nie dopuszczał do władzy radykalnego Bractwa
Muzułmańskiego, popierają raczej jego rządy, niż mieliby popierać radykałów
islamskich, którzy doprowadziliby do jeszcze większych represji wobec wyznawców
Chrystusa.
Dziękuję za rozmowę
