Terror czy konflikt cywilizacji

"Ten podły gest śmierci (…) obraża Boga i całą ludzkość". Tak właśnie
skomentował zbrodniczy zamach w Aleksandrii Benedykt XVI. Papież przypomniał
zarazem, że nie był to odosobniony akt terroru islamskiego wymierzonego w
chrześcijan, ale jeden z wielu zamachów, do jakich dochodzi od dłuższego czasu w
krajach islamskich, m.in. w Iraku, Indonezji, Libanie i Egipcie. Około 30
zabitych i prawie 100 rannych chrześcijan padło ofiarą masakry w czasie
nabożeństwa w kościele koptyjskim w Aleksandrii, kiedy modlili się o północy 31
grudnia 2010 r., aby w ten sposób powitać nowy rok 2011.

Arabscy fanatycy-terroryści wybrali miejsce i czas nieprzypadkowo.
Aleksandria jest 4-milionową metropolią, drugim co do wielkości miastem w
Egipcie. Niegdyś, w epoce starożytnej oraz we wczesnym średniowieczu,
Aleksandria była największym obok Rzymu ośrodkiem chrześcijaństwa, cywilizacji i
kultury. To właśnie tutaj mieściła się słynna Biblioteka Aleksandryjska, przez
kilkaset lat największe centrum nauki, kultury, cywilizacji całego świata
chrześcijańskiego. To w tej bibliotece znajdowały się bezcenne rękopisy z epoki
biblijnej, greckiej, rzymskiej i wczesnośredniowiecznej. Wszystko zostało
spalone – dosłownie i w przenośni, kiedy po śmierci swego proroka Mahometa jego
arabscy wyznawcy rozpoczęli dżihad, który skodyfikował w Koranie jako nakaz
religijny właśnie Mahomet. Dżihad – czyli święta wojna z giaurami, niewiernymi –
była i jest od samego początku skierowana przeciwko chrześcijaństwu. Po zdobyciu
przez Arabów Jerozolimy i Ziemi Świętej pierwszą ofiarą dżihadu w skali
globalnej był chrześcijański Egipt, który padł pod ciosami agresji islamskiej w
642 roku. To wtedy Arabowie zdobyli m.in. Aleksandrię, dokonując rzezi jej
mieszkańców poprzez rytualne podrzynanie gardła oraz obcinanie prawej dłoni,
kiedy nieszczęśnicy usiłowali się bronić, co uznawane było za podniesienie ręki
na Allaha. To w 642 roku zwycięski kalif arabski nakazał swym hordom spalenie
Biblioteki Aleksandryjskiej. Kiedy jeden z chrześcijańskich uczonych usiłował
przekonać go, jak bezcenne nakazał zniszczyć zbiory, miał odpowiedzieć, że dla
niego te księgi mają jedynie wartość popiołów, ponieważ i tak wszystkie mądrości
świata Mahomet spisał w Koranie i to zupełnie wystarczy. W ciągu zaledwie
kilkudziesięciu lat do roku 712 Arabowie podbili i zniszczyli nie tylko Egipt,
ale całą chrześcijańską Afrykę Północną, przeprawili się przez Cieśninę
Gibraltarską, podbili Hiszpanię i Portugalię. Próbowali nawet dokonać podboju
ówczesnej Francji, ale kiedy przekroczyli Pireneje, ich bezkarny dotąd dżihad
natknął się na twardy i zdeterminowany opór Franków. Obecnie w Egipcie żyje
jeszcze około 10-15 milionów chrześcijan, Koptów. Pozostali zostali zmuszeni do
emigracji. Jednym z nich jest mieszkający w Polsce muzyk i dyrygent Ashraf
Benyamin. W wypowiedzi prasowej mówił on o cynizmie, obłudzie i
niebezpieczeństwie ze strony islamu dla całej cywilizacji chrześcijańskiej, a
nie tylko chrześcijan w Egipcie: "Polacy, także inne kraje Europy, za mało o tym
wiedzą. Tymczasem muzułmanie przekonują, że ich wiara jest religią pokoju,
pokazują, że potrafią być szarmanccy, np. wobec Polek. Jeśli nie powie się
'stop’, w Egipcie wybuchnie wojna domowa. To grozi wielkim, nieobliczalnym
wybuchem w świecie arabskim. Niestety w Egipcie, jeśli ktoś mówi o problemach
między chrześcijanami i muzułmanami, nazywany jest zdrajcą. Ja nie mogę wrócić
do kraju, bo rzekomo oczerniam Egipt przed Polską i UE. Ataki na chrześcijan
trwają w Egipcie od lat. Niegdyś chrześcijanie musieli na Bliskim Wschodzie
nosić czarne stroje. Teraz jesteśmy wyróżniani zapisem w dowodzie osobistym i w
odpowiedniku numeru PESEL. I przez to mamy kłopoty na studiach, w pracy. Jestem
Koptem katolikiem. Koptowie są czystej krwi Egipcjanami. Prawdopodobnie 300 lat
temu moja rodzina związała się z katolicyzmem. Jestem więc katolikiem obrządku
wschodniego. My uznajemy Papieża w Watykanie. Nie wiemy jednak, ilu tak naprawdę
nas jest. Wierzymy, że stanowimy jedną czwartą ludności kraju, ale dokładna
liczba jest nam nieznana. Choć władze tę liczbę znają. A czemu trwa walka z
chrześcijanami? Być może zostanę uznany za nietolerancyjnego, ale według mnie
muzułmanie są miłymi ludźmi do chwili, kiedy nie zaczynają być praktykującymi
wyznawcami islamu. A jeśli zaczynają być, to stają się terrorystami. Bo Koran
nie daje marginesu dialogu. Mówi: zaproponuj niewiernemu przejście na islam.
Jeśli się zgodzi – dobrze, jeśli nie – to go zabij. Niestety, narastaniu ruchu
islamskiego winien jest też Zachód". Na oczach zaskoczonego świata sprawdza się
realnie politologiczna teoria Samuela Huntingtona, brytyjsko-amerykańskiego
profesora i autora dzieła "Konflikt cywilizacji". Huntington twierdził, że islam
godzi w samą istotę cywilizacji zachodniej i chrześcijańskiej. Cokolwiek byśmy
rozumieli pod tym pojęciem, to jest to nasza cywilizacja! Islamiści są obecnie
groźniejsi niż kiedykolwiek, bo mają ogromne petrodolary z ropy naftowej,
możliwości nowoczesnej technologii, a zarazem cechuje ich ten sam co niegdyś
fanatyzm, zdefiniowany przez Mahometa w "Koranie". W kręgach i salonach
politycznych poprawności mówi się, że nie wszystko w islamie jest
fundamentalizmem, że postępowa polityka "spotkań cywilizacji" zapoczątkowana
przez przywódców europejskich zbliża Zachód z narodami mahometańskimi. Można tu
zapytać, czy jest to głupota z premedytacją. Jeżeli islam zmieniłby swoją
postać, jego istnienie nie miałoby sensu. Fundamentem islamu jest święta wojna –
dżihad. Islam żyje i istnieje po to, aby nawracać. Islam nie może negocjować czy
złagodzić swoich poglądów bez przeciwstawienia się swojemu jedynemu i końcowemu
celowi. I tego nikt nie może zmienić, bo jest to nauczanie ich proroka i punkt
szczytowy ich wiary.

Józef Szaniawski

drukuj