To będzie wadliwa procedura
Decyzje Zgromadzenia Elektorów Instytutu Pamięci Narodowej, do którego nie
zgłoszono dwóch członków, będą nieważne – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk.
Dzisiaj spodziewana jest decyzja władz IPN, czy w takiej sytuacji istnieją
prawne możliwości zwołania tego gremium.
– Decyzje podjęte przez Zgromadzenie Elektorów będą nieważne – podkreśla poseł
Mularczyk. Brakuje bowiem dwóch jego członków do pełnego składu. Jedna z
uczelni, które typowały elektorów – Uniwersytet Opolski – uznała, że w ogóle nie
wyznaczy swojego przedstawiciela do tego gremium, a Uniwersytet Rzeszowski być
może wybierze go dzisiaj. Tymczasem termin zgłaszania elektorów minął prawie
tydzień temu, ale uczelniom, które nie dopełniły tego obowiązku, nie grożą żadne
sankcje. IPN informuje, że w żaden sposób nie monitował uczelni. – Uczelnie
wiedziały o obowiązkach w tym względzie, które nakładała na nie nowelizacja
ustawy o IPN – mówi rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk. Kluczowym obowiązkiem
elektorów jest wyłonienie kandydatów do Rady IPN, która z kolei ma wskazać osobę
na nowego prezesa IPN, następcę tragicznie zmarłego Janusza Kurtyki. Zgodnie z
przepisami pierwsze posiedzenie Kolegium Elektorów ma być zwołane "nie później
niż w terminie 7 dni od przekazania przez ostatnią z rad (wydziałów) informacji
o wyborze jej przedstawiciela do zgromadzenia". Jednak IPN nie wie do końca, jak
interpretować ten zapis. Nadal rozważana jest kwestia, czy można zwołać
zgromadzenie, gdy nie zgłoszono wszystkich 27 elektorów.- IPN powinien zwołać
Zgromadzenie Elektorów – uważa poseł Wojciech Wilk (PO). – Powinna być
uruchomiona procedura wyboru nowego prezesa – dodaje. – Cała procedura, którą
zainicjuje zwołanie Zgromadzenia Elektorów, będzie dotknięta błędem formalnym –
ocenia z kolei Mularczyk. Pytany, czy należy nowelizować ustawę i rozporządzenie
premiera, odpowiada, że jest to pytanie do koalicji rządzącej. Ta kwestia na
razie nie jest rozważana, a poseł Wilk mówi, iż racjonalnym wyjściem jest jednak
zwołanie elektorów i że taka jest raczej intencja ustawodawcy.W ocenie prof.
Mieczysława Ryby (KUL), członka nadal urzędującego Kolegium IPN, nie będzie
innego wyjścia. – Pierwotne interpretacje prawników wynikające z wakacyjnego
niedopełnienia obowiązku zgłoszenia elektorów wskazywały, że należy znowelizować
nowe przepisy, ponieważ nie będzie można zwołać zgromadzenia bez kompletu
elektorów – wskazuje historyk. – W związku z tym istnieje analogiczne
domniemanie w obecnej sytuacji – ocenia.- Wchodzimy tutaj w pewne spory prawne,
ale ta sytuacja pokazuje, jak daleko ta nowelizacja jest wadliwa w sferze
praktycznej – mówi Ryba. – Cała ta ustawa jest wadliwa konstytucyjne,
funkcjonuje jako bubel – podkreśla.Członek Kolegium wskazuje, że nie jest to
pierwsza nowelizacja poprawek autorstwa Platformy Obywatelskiej. – Tyle zabiegów
się robi, żeby to rzekomo odpolityczniać, a i tak skończy się na tym, że to Sejm
wybierze skład nowej Rady Instytutu – podkreśla historyk, ponieważ elektorzy,
wraz z prezydentem, który już to uczynił, zgłaszają kandydatów na członków Rady
Instytutu. – Cały ten ruch jest po to, aby pokazać, jak bardzo ta procedura jest
obiektywna, a rzeczywistość jest inna – stwierdza członek Kolegium IPN.Prawo i
Sprawiedliwość od samego początku prac krytykowało założenia nowelizacji
autorstwa PO, wskazując, że wbrew deklaracjom o odpolitycznieniu Instytutu to
właśnie nowe regulacje przyniosą rzeczywiste poddanie IPN politykom. PiS
zaskarżyło już nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem posłów
opozycji, których pod wnioskiem podpisało się 150, nowelizacja autorstwa PO
podważa niezależność Instytutu Pamięci Narodowej, narusza prawa obywateli do
prywatności i ochrony przez nich swoich danych osobowych.
Zenon Baranowski
