Minister przyjmie w depozyt
W Sejmie ruszyły prace nad zmianą ustawy o finansach publicznych.
Nowelizacja uzasadniana jest między innymi chęcią obniżenia poziomu naszego
długu publicznego i kosztów jego obsługi. "Oszczędności" polegać mają m.in. na
skoku na pieniądze Lasów Państwowych.
Do tej pory, w snach, byliśmy zieloną wyspą na oceanie kryzysu, a nasze
kolejne budżety układane przez koalicję PO – PSL były wręcz znakomite. Te
kolorowe fantasmagorie przerywane były m.in. koszmarami nowelizacji tego
znakomitego ponoć budżetu w połowie roku i cięciami w wydatkach, ograniczeniami
wydatków w ostatnich miesiącach roku, bo okazywało się, że w budżecie nie
starczy pieniędzy do 1 stycznia, czy też zapytaniami urzędników z Brukseli, w
jaki sposób minister Rostowski obliczył nasze zadłużenie, skoro rachunki się nie
zgadzają. Licznik zadłużenia cały czas jednak bił. Ustawiony w centrum Warszawy
elektroniczny zegar zadłużenia wskazuje, iż każdego dnia mamy do zapłacenia o
150 milionów złotych więcej niż dzień wcześniej. Po przespaniu trzech lat
rządząca Platforma, która przyzwyczaiła nas do ciągłego odkładania reform,
przedkłada projekt reformy finansów publicznych dopiero na rok przed wyborami,
chyba tylko po to, by móc później przekonywać, iż jednak "reformowała" finanse
publiczne. Wiemy już także, jaki pomysł ma rząd na walkę z rosnącym zadłużeniem.
Nowelizacja ustawy o finansach publicznych zmierza m.in. do włączenia Lasów
Państwowych do sektora finansów publicznych i przejęcia ich pieniędzy. Lasy
Państwowe pozbawione dysponowania funduszem leśnym musiałyby zacząć zadłużać się
w bankach. Stąd już całkiem niedaleko od szukania prywatnego inwestora dla
zadłużającej się firmy. Nowelizacja zakłada m.in. zmniejszenie pożyczkowych
potrzeb Skarbu Państwa, wprowadzenie obowiązku przekazywania przez niektóre
jednostki sektora finansów publicznych wolnych środków finansowych w depozyt lub
zarządzanie ministra finansów. Minister Rostowski obiecuje, iż od przymusowych
depozytów zapłaci tym instytucjom odsetki. Obowiązkowe depozyty musiałyby
składać m.in.: Narodowy Fundusz Zdrowia, państwowe fundusze celowe, agencje
wykonawcze, niektóre państwowe osoby prawne, jak również fundusze Lasów
Państwowych. Ustawa wprowadzić ma także regułę wydatkową. Wydatki mogłyby rosnąć
o 1 punkt procentowy ponad inflację. Ta reguła wydatkowa miałaby nie mieć
zastosowania w odniesieniu do zobowiązań, które wynikają z umów
międzynarodowych, umów krajowych, nie dotyczyłaby także wydatków na emerytury i
renty. Choć podwyżka podatku VAT o 1 punkt procentowy została już zapisana w
projekcie przyszłorocznego budżetu państwa, to rząd już straszy wizją kolejnej.
Nowelizacja ustawy o finansach publicznych zakłada, że VAT znowu wzrośnie, jeśli
nasze zadłużenie w stosunku do produktu krajowego brutto w roku 2011, 2012 lub
2013 przekroczy 55 proc.; na pocieszenie – rządowe prognozy nie przewidują,
byśmy w kolejnych trzech latach ten poziom zadłużenia przekroczyli. Premier
Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że mało prawdopodobna jest realizacja
koncepcji zawieszania wpłat składek do otwartych funduszy emerytalnych.
Zawieszenie wpłat do OFE na dwa lata i pozostawienie tych pieniędzy w ZUS było
podawane jako jedna z koncepcji zmierzających do utrzymania poziomu długu
poniżej 55 proc. PKB.
Artur Kowalski
