NATO ma nową strategię
Na szczycie państw NATO w Lizbonie przyjęto wczoraj nową koncepcję
strategiczną Sojuszu. Doszło do tego już podczas pierwszego, popołudniowego
posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej. Polskę w stolicy Portugalii reprezentuje
prezydent Bronisław Komorowski, któremu towarzyszą ministrowie – spraw
zagranicznych Radosław Sikorski i obrony narodowej Bogdan Klich.
– Przyjęliśmy rozwiązanie kompromisowe, które oceniam jako odzwierciedlające
najważniejsze dążenia i zamysły Polski. Jest to dokument w pełni zgodny z
polskimi oczekiwaniami – powiedział Bronisław Komorowski po pierwszej sesji. –
Posiedzenie szczytu NATO potwierdziło to, co jest dla Polski najważniejsze: że
Sojusz nie tylko działa w oparciu o artykuł piąty, ale się wokół tego
koncentruje. Zostało to zrównoważone z zadaniami wynikającymi z nowych wyzwań –
dodał prezydent, wyjaśniając, że wśród nowych wyzwań wymieniono np. ataki
cybernetyczne. Polska zrezygnowała z podkreślenia w dokumencie konieczności
umieszczenia instalacji wojskowych Sojuszu na terenie nowych państw
członkowskich. Dotyczy to również systemu obrony antyrakietowej dla wszystkich
europejskich państw NATO.
Jeszcze przed wylotem z Polski Bronisław Komorowski zapowiadał obronę
wynegocjowanej postaci projektu koncepcji strategicznej Sojuszu popieranej przez
Polskę. – Są państwa, dla których obrona terytorium nie jest aż takim
priorytetem jak dla nas, leżących na obrzeżach NATO – mówił.
Podczas uroczystego otwarcia szczytu politycy i wojskowi uczcili pamięć
żołnierzy Sojuszu poległych w Afganistanie. Nie było niestety żadnej wzmianki o
Polakach, którzy zginęli 10 kwietnia pod Smoleńskiem, w tym o śp. Lechu
Kaczyńskim, uczestniczącym w szczytach NATO trzykrotnie, oraz o gen. Franciszku
Gągorze, który miał szansę objąć wysokie stanowisko w siłach NATO w Europie.
Bronisław Komorowski w odniesieniu do tego powiedział: "Proponuję także przez
szacunek dla wszystkich, odróżniać śmierć żołnierza na wojnie od dramatu
katastrofy lotniczej. Trzeba umieć okazać szacunek i jednym, i drugim, ale sami
nie powinniśmy tego podnosić".
Otwierając posiedzenie, sekretarz generalny Sojuszu Anders Fogh Rasmussen nazwał
obecny szczyt "jednym z najważniejszych w historii". W jego ocenie, "podstawy,
na jakich zbudowane jest NATO, przyniosły sukces, jakiego nie znała historia".
Próbę zbudowania partnerskich stosunków Paktu z Rosją, których sam jest gorącym
orędownikiem, określił mianem "nowego początku". Premier Portugalii skierował do
zgromadzonych powitalne przemówienie, w którym odniósł się do reformy
instytucjonalnej NATO. Portugalia w wyniku oszczędnościowych planów miałaby
stracić rolę gospodarza niektórych natowskich instytucji.
Oprócz nowej koncepcji strategicznej, która zastąpi obecną, obowiązującą od 1999
r., przywódcy państw Sojuszu zajmują się kalendarzem przekazywania
odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Afganistanie miejscowym siłom i
ostatecznym wyjściem wojsk Paktu z tego kraju. Kolejne tematy dotyczą relacji z
Unią Europejską i Rosją. Na sobotę zaplanowano szczyt NATO – Rosja, na który
przybędzie prezydent Dmitrij Miedwiediew. W szczycie uczestniczy około 60
prezydentów państw zaangażowanych w różne wspólne programy z NATO, np.
Partnerstwo dla Pokoju.
Oprócz oficjalnych posiedzeń szczytu odbywają się rozmowy dwustronne. Bronisław
Komorowski spotkał się m.in. z prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem,
planowane są m.in. rozmowy z premierem Wielkiej Brytanii Jamesem Cameronem i
kanclerz Niemiec Angelą Merkel.
Szczytowi towarzyszą, jak zwykle w związku z podobnymi spotkaniami o dużym
wydźwięku międzynarodowym, protesty organizacji tzw. antyglobalistów. Z ich
powodu i ze względu na obecność tylu światowych przywódców zostały podjęte
nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Nad spokojnym przebiegiem rozmów czuwa ponad
7 tys. portugalskich funkcjonariuszy sił porządkowych.
Piotr Falkowski, Lizbona
*************************************
Naiwni wierzą deklaracjom
Zasadniczy
problem polega na tym, że NATO zbudowane jest na zaufaniu i sojuszniczej
solidarności. Oczywiście nie ma w tym nic złego. Wiele organizacji
działa na tej zasadzie, zresztą sam Sojusz świetnie się sprawdził przez
ostatnie kilkadziesiąt lat. Problemem są nasze elity polityczne i
wojskowe, które zamiast podejść do sprawy rozsądnie i racjonalnie,
całkowicie i bezgranicznie wierzą w sojusz i zapisy Traktatu
Północnoatlantyckiego. Moim zdaniem, jest to naiwność i głupota
ocierająca się o zdradę.
To wynika oczywiście z genezy tych elit, szczególnie ich części
lewicowo-liberalnej, których mentalność ma taką, a nie inną
proweniencję. Wzmacnia to jeszcze bezkrytyczna wiara w globalizację i
liberalizm. Odnalazły się one w tym świetnie i wykorzystują to do
realizacji własnych interesów.
Prezydent i rząd powinni zabiegać o rzeczywiste gwarancje
bezpieczeństwa. Na razie skupiają się na ustnych czy nawet pisemnych
deklaracjach i samym zaistnieniu naszego członkostwa.
Problemem jest również uciekanie od odpowiedzialności przez USA, które,
mam wrażenie, nieco lawirują w kwestii obrony naszego regionu.
Wiarygodny sojusznik, partner tak się nie zachowuje. Oczywiście
Amerykanie mają interesy globalne, grają na wielu polach na wszystkich
krańcach świata. Ostatnio to nasze środkowoeuropejskie poletko przestało
być dla nich takie ważne. Taka jest realna polityka światowa. A my
chowamy głowę w piasek i udajemy, że tego nie widzimy.
not. PF
