Dęblin czeka na nowe samoloty
Trwa analiza dokumentów złożonych w przetargu na samolot szkolno-bojowy
dla lotnictwa wojskowego. Jednym z warunków branym pod uwagę przez Ministerstwo
Obrony Narodowej, które podejmuje decyzję o wyborze oferty, będzie możliwość
produkcji części zamiennych w krajowych przedsiębiorstwach. W 41. Bazie
Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, gdzie mają stacjonować nowe samoloty, trwają już
przygotowania do przyjęcia nowych maszyn.
Obecnie szkolenie polskich pilotów wojskowych odbywa się na turbośmigłowych
orlikach i odrzutowych iskrach, które m.in. z powodu wyposażenia kabiny nie
nadają się do lotów treningowych dla pilotów F-16. Ogłoszony przez Ministerstwo
Obrony Narodowej przetarg obejmuje nie tylko dostawę 16 fabrycznie nowych
samolotów klasy LIFT – lead in fighter trainer, ale dotyczy również całego
systemu szkolenia, m.in. zapewnienia trenażerów i symulatorów. Jego
rozstrzygnięcie ma nastąpić na wiosnę. Nowe samoloty będą stacjonować w 41.
Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, która wchodzi w skład 4. Skrzydła
Lotnictwa Szkolnego. Według kapitana Grzegorza Grabarczuka, oficera prasowego 4.
Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, inwestycje w dęblińskie lotnisko w
związku ze spodziewanym przyjęciem samolotów LIFT pochłoną około 600 mln
złotych. – Powstanie wiele całkowicie nowych obiektów, a istniejąca
infrastruktura zostanie zmodernizowana – mówi kpt. Grabarczuk. Pierwsze efekty
związane z modernizacją lotniska dęblińskiego już widać. Wyremontowany i oddany
do eksploatacji został pas startowy. W związku z przejęciem nowoczesnych
samolotów powstaną: zupełnie nowy port lotniczy, budynek symulatorów lotów oraz
obiekty wchodzące w skład kompanii obsługi lotniska. W planach inwestycyjnych
ujęta jest również budowa wojskowej strażnicy straży pożarnej, 16 hangarów typu
lekkiego, nowy domek pilota i domek eskadrowy oraz spadochroniarnia. – Po
wykonaniu wszystkich inwestycji dęblińskie lotnisko będzie jednym z
najnowocześniejszych w polskich Siłach Powietrznych. Przy projektowaniu i
modernizacji lotniska będziemy wzorować się na lotniskach w Poznaniu i Łasku,
gdzie stacjonują F-16 – podkreśla kpt. Grabarczuk. Dodaje, że większość z tych
inwestycji ma być zrealizowanych do końca 2013 roku. Janusz Sejmej, rzecznik
MON, nie może ujawnić szczegółów przetargu. – Trwa analiza dokumentów. Myślę, że
potrwa to tydzień, następnie odbędą się rozmowy z oferentami i zostaną
dopracowane pewne sprawy – twierdzi Sejmej. Nie zamierza komentować
poszczególnych ofert, "ponieważ jest to przetarg, który ma bardzo poważne
obostrzenia". Przyznaje, że przy rozstrzygnięciu będzie brana pod uwagę m.in.
atrakcyjność oferty offsetowej. – Ważne są dla nas możliwości sprzętu, ale także
oferty "polonizacji", czyli tego, co można będzie produkować w Polsce, np.
części zamienne itd. – zaznacza Sejmej. Chęć udziału w przetargu złożyło pięć
firm: brytyjski koncern BAE Systems, który oferuje najnowszą wersję znanego
samolotu Hawk AJT, włoski koncern Alenia Aermacchi z M-346, Korea Aerospace
Industries proponujący T-50, fińska firma zbrojeniowa Patria z używanymi
zmodernizowanymi hawkami i czeska Aero Vodochody – producent L-159.Brytyjczycy
zapewniają, że w przypadku wygranej montaż końcowy proponowanego samolotu – hawk
AJT, odbywać się będzie na naszym terytorium "w lokalizacji wskazanej przez
Ministerstwo Obrony Narodowej". "Ponadto krajowe przedsiębiorstwa będą
zaangażowane w produkcję komponentów i podzespołów nie tylko do samolotów, ale i
do innych produktów wytwarzanych przez BAE Systems na świecie. Polska nie będzie
zobligowana do wysyłania nowych samolotów do autoryzowanych zakładów lotniczych
za granicą. Pracownicy polskich zakładów otrzymają możliwość przeprowadzania
serwisu, obsługi i dokonywania modernizacji Hawka AJT w przyszłości" – czytamy w
komunikacie koncernu. BAE System zapewnia również, że wojsko nie będzie
zobligowane do wysyłania samolotów do zagranicznych autoryzowanych zakładów
lotniczych, a polskie zakłady otrzymają możliwość przeprowadzania serwisu,
obsługi, a także dokonywania modernizacji Hawka AJT w przyszłości. W kontekście
rozstrzygania przetargu na samolot szkolno-bojowy warto zwrócić uwagę na
problemy, jakie mieliśmy z offsetem związanym z zakupem myśliwców F-16. W 2009
r. Najwyższa Izba Kontroli wykazała, że z zapisanej w umowie puli projektów
offsetowych zrealizowano tylko 83 proc. wartości zobowiązań do końca 2008 roku.
Przyczyną tego stanu rzeczy miało być przede wszystkim nieprzygotowanie polskich
przedsiębiorstw do prowadzenia negocjacji biznesowych.
Jacek Dytkowski
