W każdym jego dźwięku czuło się polskość
W piątek, 12 listopada, po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w Katowicach
wybitny kompozytor Henryk Mikołaj Górecki. Miał 77 lat i był zaliczany do
światowego grona największych kompozytorów współczesnych. Był laureatem wielu
prestiżowych konkursów międzynarodowych. 21 października otrzymał Order Orła
Białego. Ceremonia wręczenia odbyła się w klinice kardiologicznej w Ochojcu,
gdzie Henryk Górecki przebywał na oddziale intensywnej terapii.
Kompozytor urodził się 6 grudnia 1933 roku w Czernicy k. Rybnika. Po
ukończeniu liceum ogólnokształcącego w 1951 roku został na trzy lata
nauczycielem w szkole podstawowej w Rydułtowie. W tym czasie (mając 19 lat)
rozpoczął także regularną edukację muzyczną. Najpierw w średniej szkole
muzycznej w Rybniku, a po jej ukończeniu w katowickiej PWSM, w klasie kompozycji
Bolesława Szabelskiego, który powiedział o nim: "tak zdolnego ucznia jeszcze nie
miałem". Dyplom z wyróżnieniem otrzymał w 1960 roku. Studia muzyczne kontynuował
w Paryżu. Już w trakcie studiów, 27 lutego 1958 r., odbył się w Katowicach
pierwszy koncert kompozytorski Góreckiego stanowiący zarazem pierwszy w historii
tej uczelni studencki koncert monograficzny. Po studiach na wiele lat związał
się ze swoją uczelnią, która w międzyczasie zyskała status Akademii Muzycznej.
Był jej wykładowcą, docentem, a od 1977 roku jej profesorem, w latach 1975-1979
pełnił funkcję rektora katowickiej Akademii Muzycznej. Do jego uczniów należy
m.in. Eugeniusz Knapik. W 1979 r. zrezygnował z pracy na uczelni i poświęcił się
kompozycji – największej życiowej pasji. Mówiono o nim, że był wielkim
Ślązakiem, który kochał góry, czystą wodę i zielone lasy. Pierwszą kompozycją
H.M. Góreckiego są "Cztery preludia na fortepian" skomponowane w 1955 roku.
Jednak ich prawykonanie nastąpiło dopiero w 1970 roku. W tym samym roku
skomponował "Toccatę" na dwa fortepiany, a rok później "Pieśń o radości i
rytmie". Na jego pełny dorobek kompozytorski składa się blisko 150 utworów,
wśród nich dzieła instrumentalne na orkiestrę i instrument solowy, kameralne
(m.in. kwartety dla słynnego Kronos Quartet), wokalne i wokalno-instrumentalne.
Wiele z nich miało swoje prawykonania na Festiwalu Muzyki Współczesnej
"Warszawska Jesień". Henryk Górecki po raz pierwszy został doceniony na tym
festiwalu w roku 1958, kiedy zaprezentował "Epitafium" na chór mieszany i zespół
instrumentalny do słów Juliana Tuwima. Rok później przedstawił I Symfonię na
orkiestrę smyczkową i perkusję.Szlak jego artystycznej drogi wyznaczały m.in.:
II Symfonia Kopernikowska na sopran, baryton, chór i orkiestrę z 1979 r., "Beatus
Vir" op. 38 – psalm na baryton, chór i orkiestrę (ten utwór powstał na
zamówienie kardynała Karola Wojtyły, ale dedykowany został już Papieżowi Janowi
Pawłowi II). W 1993 roku na Holland Festiwalu w Amsterdamie odbyło się
prawykonanie utworu "Małe requiem dla pewnej Polki", który został zamówiony na
ten festiwal. "Refren" op. 21 przyniósł mu w 1967 roku III miejsce na
Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów UNESCO w Paryżu. Jan Paweł II przyznał mu
Order św. Grzegorza Wielkiego, najwyższe odznaczenie papieskie, jakie może
otrzymać osoba świecka. Górecki uzyskał tytuł doktora honoris causa wielu
uniwersytetów. Był laureatem nagrody metropolity katowickiego "Lux ex Silesia".
Symfonia na szczytach list
Jednak największą popularność przyniosła Góreckiemu III Symfonia na sopran i
orkiestrę, zwana "Symfonią pieśni żałosnych", która została skomponowana w 1976
roku. Jej pierwsze wykonanie odbyło się w 1977 roku w Royan, partię sopranową
śpiewała Stefania Woytowicz, grała Orkiestra Symfoniczna Sźdwestfunk z
Baden-Baden prowadzona przez Ernsta Boura. Sukces premiery zapewnił dziełu stałą
obecność na koncertowych estradach, gdzie symfonia cieszyła się sporą, ale
nieoszałamiającą popularnością. Wszystko zmieniło się pewnego wiosennego poranka
1992 r., kiedy angielskie radio w ramach audycji o współczesnej muzyce
klasycznej nadało "Symfonię Pieśni Żałosnych" w wykonaniu Dawn Upshaw i London
Sinfonietty Orchestra pod dyrekcją Davida Zinmana. No i zaczęło się coś, czego
autorzy tej audycji jeszcze nie doświadczyli – rozdzwoniły się telefony z
pytaniami: co to za dzieło, kto jest jego autorem, gdzie można kupić jego
nagranie? Jednocześnie proszono o powtórzenie audycji. Okazało się, że ta
"muzyka nastroju" idealnie trafiła w angielski gust, dzięki czemu szybko
znalazła się na pierwszym miejscu tamtejszej listy przebojów muzyki poważnej,
gdzie utrzymała się przez kilkanaście tygodni. Po kilku miesiącach sytuacja się
powtórzyła w Stanach Zjednoczonych, gdzie ta symfonia na szczytach list
przebojów utrzymała się jeszcze dłużej. Nagle nazwisko Góreckiego stało się
sławne, a jego III Symfonia była wykonywana jako centralny punkt koncertów
symfonicznych na estradach najbardziej prestiżowych sal koncertowych.
Jednocześnie rozpoczął się boom na jej nagrania, które zaczęły się pojawiać
niczym grzyby po deszczu. Sprzedano ponad milion płyt, a to największy
komercyjny sukces polskiej muzyki współczesnej. Co jest w tej symfonii, że
wywiera tak ogromne wrażenie? Myślę, że na pierwszy plan wysuwa się jej zwarta
forma i wyjątkowa prostota środków muzycznych oraz naturalna żarliwość
emocjonalna. Muzyka tego utworu jest głęboko tragiczna i nasycona cierpieniem,
dlatego dominuje w niej smutek, żal i ból. To wszystko razem wzięte sprawia, że
dzieło ma dużą siłę wyrazu i od pierwszego taktu chwyta za serce. Na kanwie tej
symfonii nakręcono film i opracowano jej kilka wersji choreograficznych. Na
szczęście muzyka III Symfonii nie przysłoniła całego dorobku kompozytorskiego
Góreckiego. Jego twórczość została włączona na stałe do światowego obiegu dzieł
stanowiących podstawowy repertuar koncertowy najważniejszych orkiestr. Jedno z
ostatnich wydarzeń w jego kompozytorskiej drodze nastąpiło 15 października 2005
r. w Bielsku-Białej, podczas X Festiwalu Kompozytorów Polskich, gdzie odbyła się
premiera III kwartetu smyczkowego op. 67. 13 listopada tego samego roku po raz
pierwszy wykonano "Pieśń Rodzin Katyńskich" na chór mieszany a cappella.
W najbliższych planach miał skomponowanie IV Symfonii, zamówionej przez Royal
Philharmonic Orchestra w Londynie. Niestety, nie zdążył jej dokończyć.- W każdym
skomponowanym przez Góreckiego dźwięku czuło się polskość – powiedział o zmarłym
Zygmunt Konieczny. I to jest najpiękniejsze epitafium, jakie można wystawić temu
wspaniałemu człowiekowi o wielkim sercu i kompozytorowi, który był uważany za
jednego z najważniejszych w światowej kulturze.
Adam Czopek
