Coraz droższe leczenie w Niemczech

Niemcy w styczniu 2011 roku przystąpią do kolejnej reformy służby zdrowia.
Przyjęta przez parlament ustawa ma zmodernizować system publicznych ubezpieczeń
zdrowotnych i załatać coraz większy deficyt w kasach chorych.

Niemcy już od wielu lat reformują publiczną służbę zdrowia, ale w dalszym
ciągu nie może się ona pozbyć ogromnego zadłużenia, które w tym roku wyniesie
ponad 9 miliardów euro. Tegoroczne przychody kas chorych wyniosą 165 mld,
natomiast wydatki przekroczą 174 mld euro. Zdaniem fachowców, istnieje tylko
jedna metoda zniwelowania tego deficytu: podniesienie składki ubezpieczeniowej,
która w Niemczech jest procentowo i tak o wiele wyższa niż w Polsce. Wilfried
Jacobs z kasy AOK Rheinland/Hamburg od dawna apelował o wzrost składki,
twierdząc, że bez jej podniesienia kasy nie będą mogły normalnie funkcjonować.
Rząd zgodził się z takim rozumowaniem i postanowił od 1 stycznia 2011 roku
podnieść składkę na ubezpieczenie zdrowotne z obecnych 14,9 do 15,5 proc. płacy
brutto (w Polsce to 9 proc.). Przy czym obecne koszty składki będą rozłożone
następująco: 7,3 proc. zapłaci pracodawca, a 8,2 proc. bezpośrednio pracownik.
Wzrost składek oraz wprowadzone w służbie zdrowia oszczędności pozwolą kasom
chorych zaoszczędzić 2,5 mld euro w roku przyszłym i 4 mld w roku 2012. Gabinet
Angeli Merkel, wprowadzając od przyszłego roku następny etap reformy zdrowotnej,
zakłada między innymi, oprócz większych, obowiązkowych i takich samych dla
wszystkich składek (15,5 proc.), utworzenie centralnego funduszu zdrowia,
zasilanego zarówno ze składek ubezpieczonych, jak i ze środków budżetowych.
Według prognoz ekonomistów, wszystkie powszechne kasy chorych powinny w ciągu
kilku lat znaleźć się w sytuacji, kiedy będą pokrywać 100 proc. swoich wydatków
ze składek, czyli znajdą się w "punkcie zero". Budżet państwa, nie mając
wyjścia, już od lat wspiera ze środków publicznych kasy chorych. W roku 2007
przeznaczył na ten cel 2,5 mld euro, w roku 2009 środki te wzrosły do kwoty 4
mld euro. Państwowe dopłaty do kas chorych mają rosnąć rocznie o 1,5 mld euro,
tak aby w roku 2014 sięgnąć 14 mld euro. Jak zwykle podniesienie składki
ubezpieczeniowej najbardziej odczują ludzie średnio i mniej zamożni, ponieważ
dla nich kwota kilkanaście lub kilkadziesiąt euro miesięcznie stanowi znaczne
obciążenie domowego budżetu. Wprowadzono zasadę, że wszystkie kolejne ewentualne
koszty podwyżki składki będą ponosić pracownicy w porozumieniu z kasami chorych.
Ponadto jest przewidziane, że kasy będą mogły żądać dodatkowych pieniędzy za
niektóre kosztowne usługi medyczne. Wysokość tych dopłat będzie uzależniona od
dochodów chorego. Minister zdrowia Philip Roesler (FDP) zapewniał podczas
prezentowania zarysów reformy w Bundestagu, że nowy system będzie sprawiedliwy i
solidarny. Natomiast opozycja – nie zostawiając na nim i jego reformach suchej
nitki – twierdzi, że właśnie ten system spowoduje podział pacjentów na lepszych
i gorszych, bogatszych i biedniejszych.

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj