Eugeniczna predylekcja

W połowie listopada niemiecka izba niższa parlamentu rozpoczyna
procedowanie projektu ustawy legalizującej diagnostykę preimplantacyjną
(PGD). Chodzi o selekcję ludzkich embrionów. Głosowanie w Bundestagu
zaplanowano na grudzień.

Wynik głosowania nad ustawą o ewentualnej legalizacji badań
preimplantacyjnych nie jest przesądzony. Po pierwsze, linia podziałów
jej zwolenników i przeciwników przebiega wewnątrz wszystkich partii. Po
drugie, żadne ugrupowanie nie zdecydowało się na wprowadzenie dyscypliny
partyjnej. Jak na razie przewagę mają zwolennicy legalizacji selekcji
embrionów.
Wbrew stanowisku szefowej CDU Angeli Merkel, która jest zdania, że
badania preimplantacyjne stosowane podczas procedury zapłodnienia
pozaustrojowego (in vitro) powinny być jednak w Niemczech zakazane,
dwóch jej chadeckich ministrów (minister pracy Ursula von der Leyen oraz
szefowa resortu do spraw rodziny Kristina Schroeder) opowiedziało się za
ustawą. Wcześniej taką możliwość wykluczył szef frakcji chadeckiej w
Bundestagu Volker Kauder. Ale siły mobilizują też ruchy pro-life,
gromadząc się pod szyldem społecznej inicjatywy Stop PID (PID to skrót
nazwy badań preimplantacyjnych), na czele której stanęli: pełnomocnik
ds. niepełnosprawnych w niemieckim Bundestagu Hubert Hueppe oraz
przewodniczący federalnego zrzeszenia organizacji Pomoc w Życiu Ludziom
z Upośledzeniami Robert Antretter. Stop PID podkreśla, że państwo, które
legalizuje PID, dyskryminuje ludzi niepełnosprawnych, a badania
preimplantacyjne nie stanowią żadnej szansy na wyleczenie bezpłodności.
Hasłem inicjatywy jest: "Stop PID…, ponieważ każde życie się liczy".
Hubert Hueppe – z którym rozmawiał "Nasz Dziennik" – ostrzegał, że
legalizacja badań preimplantacyjnych otwiera szeroko drzwi do
programowania pożądanych cech i swoistego sortowania dzieci. Hueppe nie
wyklucza, że grupa chadeckich posłów wystąpi do Parlamentu Europejskiego
z wnioskiem o przegłosowanie europejskiego zakazu przeprowadzania badań
preimplantacyjnych w całej Unii Europejskiej. Zdaniem Hueppego, Niemcy,
jeżeli zalegalizują PGD, pójdą w bardzo niebezpiecznym kierunku. "Za
plecami zwolenników legalizacji badań preimplantacyjnych już stoją
ludzie, którzy zamierzają na tym robić interesy" – powiedział w
najnowszym wywiadzie dla "Katholischen Sontags Zeitung" Hubert Hueppe.

Wśród członków inicjatywy Stop PID znalazły się znane w Niemczech
autorytety, m.in.: sędzia wyższego sądu krajowego (Oberlandgericht)
Thomas Hanke, Elizabeth von Thurn und Taxis oraz liczne grono naukowców
i profesorów. Środowiska katolickie i biskupi także od początku ostro
krytykują możliwość genetycznej selekcji. Centralny Komitet Niemieckich
Katolików i wiele pozarządowych organizacji pro-life w bardzo ostrych
słowach skrytykowali projekt ustawy.
W Niemczech technika sztucznego rozrodu jest prawnie dopuszczalna.
Zgodnie z ustawą o ochronie embrionu (Embryonenschutzgesetz) liczba
tworzonych w warunkach laboratoryjnych dzieci jest limitowana. Dozwolone
jest mrożenie plemników, komórek jajowych, a także samych embrionów. Nie
ma konkretnych czasowych ograniczeń co do ich przechowywania, z
zastrzeżeniem, że każda para wypowiada się rokrocznie w kwestii dalszego
losu "niewykorzystanych" dzieci. Niedozwolona jest interwencja w genom.

W Niemczech na razie zabroniona jest diagnostyka preimplantacyjna
(genetyczna selekcja przed implantacją), chociaż w tym roku Trybunał
Federalny w Lipsku (odpowiednik polskiego Sądu Najwyższego), dopuścił
selekcję zarodków do zapłodnienia in vitro, jeżeli dawczyniami materiału
są kobiety obciążone genetycznie.
 

Waldemar Maszewski, Hamburg



 

drukuj