Plakat dobry, krytycy źli
Prokuratura Lublin-Północ nie dopatrzyła się niczego złego w plakacie, na
którym Józef Stalin przedstawiony jako dobry wujek został zestawiony ze
zdjęciami zwłok Polaków – ofiar mordu katyńskiego, reklamującym występ pewnego
zespołu rockowego. Natomiast prokuratura Lublin-Południe kontynuuje śledztwo w
sprawie osób, które ostro krytykowały organizatorów tej imprezy na portalu
internetowym.
Jak poinformował nas redaktor portalu Fronda.pl Tomasz Terlikowski, Komenda
Wojewódzka Policji w Lublinie działająca na zlecenie prokuratury domaga się
ujawnienia danych osób, które miały zamiesić tego typu wpisy. Sprawa wiąże się z
reklamowaniem koncertu rosyjskiego zespołu rockowego Love Cult, który miał się
odbyć 13 kwietnia br. w lubelskim klubie Tektura podczas żałoby narodowej po
katastrofie smoleńskiej. Organizatorem tej imprezy był Michał Wolny, działacz
Amnesty International. Pojawił się wówczas plakat zapowiadający koncert, na
którym można było zobaczyć wizerunek szyderczo uśmiechniętego Stalina robiącego
figlarny gest, zestawionego ze zdjęciami ekshumowanych zwłok i przestrzelonych
czaszek ofiar mordu katyńskiego. Informację o tym zamieścił na portalu Fronda.pl
jeden z jego użytkowników. Wzbudziła ona oburzenie wśród forumowiczów, którzy
niekiedy w ostrych słowach komentowali to zdarzenie. "Nie powinniśmy pozostawić
tej sprawy bez odpowiedniej reakcji" – stwierdził jeden z nich.
Sprawa wywoła szeroki oddźwięk wśród mieszkańców Lublina, którzy wystosowali
szereg protestów przesłanych do władz miasta i lokalnych mediów. Stwierdzali
oni, że jest to "wulgarne i szydercze znieważenie ofiar" zbrodni katyńskiej.
Mimo żałoby koncert miał się odbyć, gdyż – jak mówił Wolny – "koncert to nie
dyskoteka". Ostatecznie organizatorzy ulegli protestom i odwołali imprezę.
Do prokuratury Lublin-Północ wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa
poprzez propagowanie ustroju totalitarnego. Jak poinformowała nas Beata
Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, wszczęto dochodzenie,
przesłuchano świadków, ale sprawa szybko, bo już pod koniec kwietnia, została
umorzona. – Brak znamion przestępstwa – mówi o przyczynie zakończenia
postępowania rzecznik prokuratury. Dodaje, iż organizatorzy tłumaczyli się, że
umieszczając taki plakat, nie mieli na celu propagowania komunizmu. Wolny
twierdził, iż chciano zwrócić uwagę na tę zbrodnię i zdemaskować fałszywy obraz
Stalina jako dobrotliwego wujka.
Jednocześnie organizatorzy koncertu poczuli się oburzeni wypowiedziami
zamieszczonymi na portalu Fronda.pl i skierowali w tej sprawie zawiadomienie, w
którym jest mowa, iż wobec nich padły "groźby karalne".
Jak poinformowały nas służby prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie,
zawiadomienie to wpłynęło jeszcze w kwietniu i od tego czasu prowadzone jest
śledztwo, które nadzoruje prokuratura Lublin-Południe. – W kwietniu przyjęto
zawiadomienie od przedstawiciela organizacji pozarządowej, której pracownik
stwierdził, że na portalu Fronda.pl są obraźliwe komentarze, w których znajdują
się groźby pobicia. Przesłuchano już świadków, a ostatnim działaniem jest
zwrócenie się do redakcji portalu z prośbą o dane osób, które zamieściły
skarżone wpisy – usłyszeliśmy od policjantów z Lublina.
Działaniami wymiaru sprawiedliwości zdziwiony jest redaktor Terlikowski. W jego
ocenie, wpisy, które pojawiły się w związku z tą sprawą, mówiące, aby z osobami
profanującymi ofiary Stalina zrobić porządek, były utrzymane w "sieciowej
poetyce". Terlikowski zestawia tę sprawę z wpisami na Facebooku, obraźliwymi dla
chrześcijan, które nie wywołały takiej relacji prokuratury. – Czy teraz w Polsce
ścigać się będzie tylko ludzi obrażających lewaków, a profanujący krzyże będą
mogli chodzić spokojnie? I wreszcie, czy służby w Lublinie nie zauważyły, że
materiał, od którego rozpoczęła się sprawa, jest – najdelikatniej rzecz ujmując
– skandaliczny i powinien stać się przedmiotem osobnego dochodzenia? – pyta
Terlikowski.
Zenon Baranowski
