Berlin pomoże

Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych pomaga mniejszości niemieckiej
w Polsce w przygotowaniach do startu w wyborach samorządowych. Niemcy i tak mają
w Polsce uprzywilejowaną pozycję wyborczą, na co nie mogą liczyć członkowie
polskiej mniejszości na Renem i Łabą.

Dzisiaj w Kamieniu Śląskim ruszają organizowane przez Dom Współpracy
Polsko-Niemieckiej, Związek Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w
Polsce oraz Fundację Konrada Adenauera szkolenia w ramach projektu "Mniejszości
w samorządach – rola i zadania". Kandydaci mniejszości niemieckiej uczyć się
będą m.in., jak angażować się politycznie, jak budować strategię kampanii
wyborczej czy w końcu jak ją poprowadzić. Warsztaty wspiera Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych Republiki Federalnej Niemiec.
Jak zauważyła senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS), tego typu organizacje
działające w Polsce mogą organizować szkolenia, przygotowywać się do startu w
wyborach samorządowych czy parlamentarnych. Co więcej, mniejszości w Polsce nie
obowiązuje próg wyborczy, a jej przedstawiciele mogą zawierać koalicje. Ponadto
działalność niemieckich stowarzyszeń finansuje również polski budżet. – To jest
korzystanie z przywilejów, których my w Niemczech nie posiadamy. Do tego są to
sprawne organizacje, zasilane także z niemieckiej strony. Mnie nie dziwi, że
mniejszość niemiecka korzysta ze swoich praw. Jednak bulwersujące jest to, że
Polonia w Niemczech jest zaniedbana. Dlatego apeluję o to, by nasz rząd odebrał
część przywilejów Niemcom w Polsce do momentu, gdy nasza mniejszość w Niemczech
nie uzyska statusu, który jej się należy – podkreśliła senator.
Arciszewska-Mielewczyk stwierdziła, że w obecnej sytuacji Polaków w Niemczech
nie stać na realizację większych projektów. By to zmienić, potrzeba
zdecydowanych działań polskiego rządu. Okazją do załatwienia naszych spraw jest
przypadająca w 2011 roku 20. rocznica podpisania traktatu pomiędzy
Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i
przyjaznej współpracy. – Wypadałoby, aby polski rząd w końcu uzupełnił to
porozumienie czy to poprzez aneks, czy też inną formę, o kwestie, które – jak
wykazało ostatnie 20 lat – są niezałatwione, czyli roszczenia i statut
mniejszości – dodała senator. Statut mniejszości dawałby Polakom wiele
możliwości, jak korzystanie z funduszy samorządowych, landowych czy
ogólnokrajowych w takim zakresie, jak mniejszość niemiecka w Polsce. Próbuje się
nas przekonać, że nie ma mniejszości polskiej w Niemczech, że traktat rozwiązuje
wszystkie problemy, a tak nie jest – dodała senator.
Pokazuje to chociażby sytuacja nauczycieli języka polskiego w Niemczech, sposób
kształtowania świadomości Polaków czy ograniczanie finansowania projektów
polsko-niemieckich do kwoty 300 tys. euro. – To są bariery, których my nie
możemy przejść w Niemczech, a których nie mają Niemcy w Polsce – zaakcentowała
Arciszewska-Mielewczyk. Jak zauważyła, to, że mniejszość polska w Niemczech nie
ma takich warunków jak mniejszość niemiecka w Polsce jest winą rządzących. Ten
problem dobrze obrazuje to, co się dzieje w senackiej Komisji Spraw Emigracji i
Łączności z Polakami za Granicą, która od pół roku nie może uchwalić dezyderatu
wspierającego mniejszość polską w Niemczech. – Cały czas wykreśla się różne
sformułowania, które zawierają słowa "mniejszość polska w Niemczech" albo "język
narodowy" itd. Jak coś ma się zmienić, skoro my sami w Polsce nie możemy dojść
do porozumienia, czy mamy mniejszość w Niemczech, czy też nie, i czy jest ona
zgodna, czy podzielona – dodała.
 

Marcin Austyn

drukuj