Można sięgnąć do zysków banków

Z prof. Andrzejem Kaźmierczakiem z Katedry Bankowości Szkoły Głównej
Handlowej w Warszawie, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Paweł Tunia

Wprowadzenie podatku bankowego zmniejszyłoby znacznie deficyt budżetowy? Rząd
PO – PSL mógłby się wycofać z podwyżki podatku VAT?

– Z pewnością można sięgnąć do zysków banków. Niewątpliwie jest to sposób na
zwiększenie dochodów budżetowych. To lepsza alternatywa niż zwiększanie podatku
VAT, które okaże się bardziej dotkliwe dla ludzi mniej zamożnych niż podatek
bankowy. Z tym że nie możemy popadać w skrajności. Pamiętajmy, że tegoroczny
zysk banków przewidywany jest na poziomie 10 mld zł (dodatkowe wpływy z VAT to 5
mld zł). Dlatego nie możemy zabierać bankom połowy zysków w formie podatku, bo
sparaliżowalibyśmy ich działalność. Muszą one powiększać swoje kapitały – udział
kredytów w portfelu aktywów bankowych rośnie – muszą rozwijać akcję kredytową,
nie możemy zatem wprowadzać rozwiązań szkodliwych dla rozwoju akcji kredytowej
banków. Dlatego trudno sobie wyobrazić, że podatek bankowy w pełni zastąpi
propozycję podwyższenia podatku VAT, że te właśnie środki dla równowagi
zabierzemy bankom, czyli pozbawimy ich połowy zysków. Tego sobie nie mogę
wyobrazić. Podatek bankowy powinien być wprowadzony jednak w wersji
łagodniejszej, żeby nie miał szkodliwego wpływu na proces dokapitalizowania
banków.

Jednak pojawiają się głosy, że podatek – nawet w łagodnej formie – mógłby
zagrozić stabilności banków…

– Nie może zagrozić i nie zagrażałby stabilności banków. Sądzę, że w krajowym
systemie bankowym obserwujemy pewne objawy oligopolizacji tego sektora. Istnieje
zjawisko pewnej dominacji kilku dużych banków w ramach polityki ustalania cen
pieniądza na rynku i to dotyczy zarówno oprocentowania kredytów, jak i
oprocentowania depozytów. Dla mnie takim wyraźnym znakiem, że nadal dokonują się
procesy koncentracji i oligopolizacji krajowego sektora bankowego, jest to, że
powiększa się tzw. marża odsetkowa, czyli różnica między oprocentowaniem
kredytów a oprocentowaniem depozytów. A więc dochody odsetkowe banków rosną.
Gdyby funkcjonował element większej konkurencyjności na rynku bankowym, to marża
odsetkowa powinna się zawężać. W przypadku większej konkurencyjności na rynku
banki nie mogłyby tak bezkarnie obniżać oprocentowania depozytów. U nas marża
odsetkowa jest wyższa niż w krajach zachodnich, gdzie konkurencja między bankami
jest większa. I to uzasadnia wprowadzenie podatku bankowego.

Jaką część bankowych finansów można opodatkować?
– Aktywa bankowe. Pod pojęciem aktywów rozumie się nie tylko należności
kredytowe, ale i inne, jak obligacje skarbowe, akcje czy jednostki uczestnictwa.
Te aktywa mogą być opodatkowane minus kapitał, który banki zgromadziły, dlatego
że od aktywów kapitał trzeba odjąć. Nie możemy opodatkować kapitału, bo wówczas
karalibyśmy banki. Jeśli bank część zysku przeznacza na podwyższenie kapitału,
który jest miarą jego stabilności, zaufania do banku, ważnym źródłem
finansowania różnego rodzaju strat banku, to nie można go za to karać. Jest
rzeczą cenną, że banki podwyższają kapitał, że wszystkiego nie przeznaczają na
dywidendę, na konsumpcję akcjonariuszy. Kwestią dyskusyjną jest, ile ta stopa
opodatkowania powinna wynosić. Wariantem bardziej łagodnym jest przykład
brytyjski, bardziej uciążliwym – węgierski. W przypadku Węgier jest to 0,7 proc.
aktywów minus kapitał, a w przypadku Wielkiej Brytanii 0,4 proc., a więc
znacznie mniej. Nie można brutalnie zabierać zysków bankom tylko dlatego, że je
mają, aczkolwiek po części olbrzymie zyski banków są wyrazem ich
oligopolistycznej pozycji na rynku i patrząc na problem z tego punktu widzenia,
wprowadzenie tego podatku jest uzasadnione.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj