Obama dodaje odwagi talibom
Zdaniem prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, ogłoszenie przez Waszyngton
daty wycofania armii amerykańskiej z jego kraju prowadzi tylko i wyłącznie do
"rozochocenia terrorystów i ich mobilizacji". Karzaj dodał, że Biały Dom
powinien zdecydowanie więcej sił zaangażować w zmuszenie Pakistanu do
zaprzestania wspierania talibów, nie zaś w wyznaczanie momentu zakończenia
operacji. Jak podsumowuje dziennik "Washington Post", takie deklaracje głowy
afgańskiego państwa są znakiem rosnącej frustracji wśród władz tego kraju
spowodowanej zachowaniem Waszyngtonu.
Karzaj uważa, że nie nastąpił niemal żaden postęp w wojnie przeciwko
terroryzmowi. W jego opinii, takiej sytuacji winne są dwa czynniki; z jednej
strony brak koncentracji działań wojennych na miejscach azylu dla rebeliantów, a
z drugiej zabijanie ludności cywilnej podczas licznych operacji wojskowych.
Obecnie rebelianci najprawdopodobniej przyjmą strategię przetrwania do
przyszłego roku i po wycofaniu się Amerykanów przystąpią do ponownych, tym razem
zdecydowanie silniejszych ataków.
Oświadczenie Karzaja pojawia się w momencie narastających wokół jego gabinetu
podejrzeń o korupcję. W ostatnim czasie doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa
Muhamed Zia Salehi został aresztowany w związku zarzutem przyjęcia łapówki.
Został jednak zwolniony tego samego dnia na polecenie Karzaja. Odtąd
administracja głowy państwa nieustannie oskarża amerykańskich śledczych o
skupianie się na tak nieistotnych sprawach jak korupcja, przy jednoczesnym
ignorowaniu spraw naprawdę ważnych, jak choćby gwałtowny rozwój bojówek Talibanu
w sąsiednim Pakistanie. Władze Afganistanu twierdzą, że ignorowanie tej sprawy
przez Stany Zjednoczone sprawiło, iż Pakistan jest obecnie "rajem terrorystów".
"W ostatnich tygodniach, a zwłaszcza po opublikowaniu dziesiątek tysięcy tajnych
dokumentów wojskowych USA na stronie WikiLeaks, które wskazują na wspieranie
przez pakistańską agencję wywiadowczą talibów, władze Afganistanu coraz głośniej
domagają się, aby Stany Zjednoczone przyjęły zdecydowanie twardszą linię
polityki wobec Pakistanu" – pisze "Washington Post". – W moim najgłębszym
przekonaniu nie wygramy, jeśli sprawy będą toczyły się tak jak dotychczas.
Straciliśmy poczucie rzeczywistości. Straciliśmy koncentrację – powiedział w
jednym z wywiadów członek prezydenckiej administracji Rangin Dadfar Spanta. W
jego opinii, obecnie należy skupić się na tych reprezentantach międzynarodowego
dżihadu, którzy schronienie znaleźli w Pakistanie i cieszą się wsparciem
tamtejszej armii oraz agencji wywiadowczych. – Oczywiście będziemy walczyć z
korupcją. Jednak stawianie tego wyzwania na szczycie wszystkich problemów w
Afganistanie to jakiś żart. Bardzo kiepski żart. To jest zwyczajne unikanie
odpowiedzialności – dodaje Spanta.
Ludzie Karzaja są zgodni, że Stany Zjednoczone powinny skupić się na namierzeniu
tych dowódców Talibanu, którym udało się zbiec poza granice kraju. Jak
podkreślają, obecnie najlepszego schronienia udziela im sąsiedni Pakistan.
Afgańskie władze sugerują nałożenie sankcji na to państwo i jednoczesne
wygaszenie obowiązujących wiz dla pakistańskich generałów oraz innych
przedstawicieli zaangażowanych w pomoc terrorystom.
Łukasz Sianożęcki
