Wisła zaczyna być groźna

Po ostatnich opadach powoli stabilizuje się sytuacja na rzekach
południowej i południowo-wschodniej części kraju. Niebezpieczna jest natomiast
Wisła. Poziom wody wzrasta w centralnej Polsce, a w dwóch powiatach na Mazowszu
obowiązuje stan pogotowia przeciwpowodziowego.

W związku ze wzrostem poziomu wód na Wiśle w Tarnobrzegu wprowadzono wczoraj
alarm przeciwpowodziowy. Ponad czterystu strażaków z PSP i OSP pracowało przy
umacnianiu wałów na rzece Trześniówce, dopływie Wisły. W celu zabezpieczenia
terenów Tarnobrzega i gminy Gorzyce przed falą wezbraniową i ewentualną cofką na
Trześniówce zużyto 40 tysięcy worków z piaskiem. Jak powiedział nam prezydent
Tarnobrzega Jan Dziubiński, rozwój wydarzeń uzależniony jest jednak od tego, jak
długo utrzyma się wysoki poziom na Wiśle. – Prognozy mówią o wodzie wysokiej na
6,2 – 6,3 metra, ale nie jest to aż takie zagrożenie jak nasiąknięte wały.
Miejmy nadzieję, że wytrzymają one napór wody Wisły cofającej się do rzeki
Trześniówki – zaznaczył prezydent Dziubiński. Przerwanie wałów na Trześniówce
groziłoby zalaniem miejscowości Sokolniki i Trześń w gm. Gorzyce, osiedla
Wielowieś w Tarnobrzegu oraz części Sandomierza. Natomiast w ocenie służb
monitorujących sytuację powodziową, wytrzymać powinna opaska wybudowana na
przerwanych podczas ostatniej powodzi wałach wiślanych w Koćmierzowie.
Stabilizuje się natomiast sytuacja w pozostałych rejonach Podkarpacia. Opadły
wody Wisłoki, Wisłoka i Sanu, odwołano tam wszystkie alarmy przeciwpowodziowe, a
tylko w kilkunastu gminach utrzymywany był stan pogotowia przeciwpowodziowego.
Również w Małopolsce sytuacja na rzekach powoli wraca do normy. Alarmy
przeciwpowodziowe obowiązywały wczoraj w czterech miejscach.
Tymczasem podnosi się stan wód na Mazowszu, gdzie zaczynają spływać wody z
południowej Polski. Wojewoda mazowiecki wprowadził pogotowie przeciwpowodziowe
dla dwóch powiatów: lipskiego i zwoleńskiego, położonych nad Wisłą. Wczoraj
poziom rzeki na wodowskazie w Gusinie systematycznie podnosił się, ale nie
przekraczał jeszcze stanu ostrzegawczego.
 

Mariusz Kamieniecki

drukuj