Nie chcą mówić o dowodach
W pierwszej połowie lipca prokuratura zwróciła się do szefa Komisji
Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego o przekazanie wyników analizy
danych z tzw. rejestratora szybkiego dostępu (ATM), który znajdował się na
pokładzie Tu-154M i był badany w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w
Warszawie. Śledczy nie ujawniają, czy wniosek został już zrealizowany.
Prokuratura pytana o to, czy w zapisach rejestratorów parametrów lotu znajdują
się kluczowe dla analizy ostatniej fazy lotu dane (jak wskazania wariometru,
prędkościomierza, stan wychylenia lotek, steru wysokości, steru kierunku czy
obroty turbin), podkreśla, że "nie ma wiedzy" w zakresie parametrów wskazanych
przez "Nasz Dziennik". Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej
Prokuratury Wojskowej, nie odpowiedział też jednoznacznie, jakimi materiałami
dowodowymi pochodzącymi z miejsca zdarzenia dysponują polscy śledczy. Pytaliśmy
o próbki materiałów i substancji z miejsca zdarzenia lub ich analizy. – Wojskowa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie już w pierwszym wniosku o międzynarodową pomoc
prawną z dnia 10 kwietnia 2010 r. skierowanym do Prokuratury Federacji
Rosyjskiej postulowała m.in. o wykonanie dokładnych oględzin miejsca zdarzenia,
szczątków samolotu oraz zabezpieczenie stosownych dowodów w celu wszechstronnego
wyjaśnienia okoliczności zaistniałej katastrofy – odpowiedział rzecznik.
Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że prokuratura dysponuje "pewnymi
materiałami" z miejsca katastrofy i są to głównie szczątki ubrań i ziemia.
Prokuratorzy badający okoliczności katastrofy samolotu Tu-154M z 10 kwietnia br.
niechętnie informują o zgromadzonych w śledztwie materiałach dowodowych.
Oficjalnie potwierdzają jedynie, że oprócz kopii rejestratora rozmów z kabiny
pilotów są w posiadaniu kopii rejestratora parametrów lotu, ale już na pytanie,
czy zlecono jego analizę, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
– Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje kopiami zapisów z
rejestratorów parametrów lotu samolotu Tu-154M nr boczny 101, które przekazane
zostały prokuraturze przez przewodniczącego Komisji Badania Wypadków Lotniczych
Lotnictwa Państwowego pana ministra Jerzego Millera, który otrzymał je z
Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego – poinformował nas płk Zbigniew Rzepa,
rzecznik prasowy NPW. Jak zaznaczył, prokuratura już w pierwszym wniosku o
międzynarodową pomoc prawną z 10 kwietnia br. skierowanym do Prokuratury
Federacji Rosyjskiej postulowała m.in. o zabezpieczenie tzw. czarnych skrzynek
samolotu. Kolejne – uzupełniające – wystąpienie w tej sprawie odbyło się 16
kwietnia. Wówczas prokuratura zwróciła się do strony rosyjskiej o przekazanie
wszystkich rejestratorów wraz ze znajdującymi się w nich oryginalnymi nośnikami
magnetycznymi oraz o przekazanie materiałów z wykonanego odczytu i analizy
zapisów z tych rejestratorów. Jak wiemy, oryginały czarnych skrzynek wciąż
znajdują się w Rosji.
Marcin Austyn
