Zabrać komunistom dodatki

Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe odrzucił skargę byłych dwóch
wysokich urzędników komunistycznego rządu NRD, którzy zaskarżyli odebranie im
części przywilejów emerytalnych. Jest to tylko częściowe zwycięstwo niemieckiego
wymiaru sprawiedliwości, ponieważ w dalszym ciągu – co nawet przyznali sędziowie
w uzasadnieniu – świadczenia emerytalne funkcjonariuszy władzy komunistycznej
oraz aparatu przemocy Stasi są znacznie wyższe niż pozostałych obywali byłej NRD.

Dwóch byłych wiceministrów NRD: Hans Reichelt (ochrona środowiska) i Hans
Lessing (przemysł lekki), złożyło do sądu pozew przeciwko decyzjom o
zmniejszeniu im w 2005 roku dodatków do emerytur. Opierali się oni na
poprzednich orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego, gdzie sędziowie w podobnych
sprawach uznali, że zgodnie z obowiązującym w Niemczech prawem komunistyczna
przeszłość nie może być powodem ograniczania świadczeń socjalnych. Tym razem
jednak w 2005 roku komunistycznym ministrom odebrano nie część emerytur, ale
dodatków. Hans Reichelt wcześniej pobierał co miesiąc od państwa niemieckiego
ponad 2 tys. euro emerytury wraz z dodatkami, a w 2005 roku sąd uznał, że żaden
dodatek się Reicheltowi nie należy, i obniżył mu świadczenie do 1179 euro.
Podobnie stało się z emeryturą Hansa Lessinga.
Obydwaj natychmiast zaskarżyli te wyroki, twierdząc, iż są sprzeczne z
obowiązującą konstytucją, i sprawa trafiła w końcu do Federalnego Trybunału
Konstytucyjnego w Karlsruhe. Lecz tym razem, nawet dla wielu publicystów dość
nieoczekiwanie, sędziowie odrzucili skargę byłych komunistycznych aparatczyków.
W uzasadnieniu stwierdzili, że nawet w porównaniu z innymi pracownikami byłych
wschodnioniemieckich władz obaj byli wiceministrowie otrzymywali zbyt duże
dodatki do emerytur, które zdaniem sądu zostały przyznane nie za wykonywaną
faktyczną pracę, lecz były nagrodą za "poprawność polityczną". "Poza tym
emerytury skarżących pozostały ciągle i tak dużo wyższe niż przeciętne tego typu
świadczenia byłych obywateli NRD" – czytamy w uzasadnieniu wyroku z Karlsruhe.

To niewiele zmieni
Jens Planer-Friedrich, pełnomocnik rządu w Berlinie do spraw szkód wyrządzonych
przez komunistyczną dyktaturę i jednocześnie pracownik filii Urzędu Gaucka
(odpowiednik polskiego IPN) w Berlinie, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
stwierdził, że jest zadowolony z takiego wyroku, ale jego zdaniem nie jest to
żaden przełom w kwestii obniżania komunistycznych emerytur w ramach
sprawiedliwości społecznej, lecz tylko zwykła decyzja administracyjna. Według
niego, sędziowie uznali, że dodatki tej właśnie grupy wysokich rangą komunistów,
czyli na przykład wiceministrów, są nawet w porównaniu z innymi pracownikami
ówczesnych władz rażąco wysokie, i dlatego utrzymali wyrok zmniejszający im
świadczenia. – Nie sądzę, aby ten wyrok dokonał jakiegoś przełomu w kwestii
istniejącej rzeczywistości, że świadczenia byłych funkcjonariuszy
komunistycznego aparatu władzy w byłej NRD ciągle są dużo wyższe niż te same
świadczenia zwykłych obywateli NRD, a także ofiar reżimu – powiedział nam
Planer-Friedrich.
Pełnomocnik przypomniał, że przecież ten sam TK wyrokował wcześniej, iż
zmniejszanie świadczeń byłym funkcjonariuszom komunistycznym, także tym ze
Stasi, jest niezgodne z obowiązującą konstytucją, i wtedy wszelkie decyzje o
obniżaniu emerytur i rent musiały zostać cofnięte. – Jest już niemożliwe, aby
raz zasądzona sprawa w kwestii zachowania wysokości rent i emerytur dla
funkcjonariuszy byłej NRD była jeszcze raz rozpatrywana i aby mogły zapaść w tej
kwestii jakieś inne decyzje – powiedział nam Jens Planer-Friedrich, dodając, że
byłoby to z prawnego punktu widzenia złamanie prawa. – W Niemczech obowiązuje
zasada prawna "Renten Strafrecht", czyli inaczej mówiąc – nie można nikomu
zabrać raz przyznanego przez państwo świadczenia – stwierdził Planer-Friedrich.
Wyjaśnił, że to w zasadzie zabrania obniżania świadczeń byłym komunistom z NRD.
– Niestety, w dalszym ciągu będziemy mieli do czynienia z rzeczywistością, że
świadczenia komunistycznych funkcjonariuszy będą w znakomitej większości wyższe
niż przeciętnych obywateli byłej NRD, a nawet ofiar pokrzywdzonych przez
komunistów – dodał Jens Planer-Friedrich. Zaznaczył, że w celu wyrównania w
jakiejś formie części krzywd wyrządzonych ofiarom komunistycznej dyktatury i
przywrócenia sprawiedliwości rząd przyznał specjalny dodatek do rent i emerytur
dla osób represjonowanych przez reżim byłej NRD, który wynosi 250 euro
miesięcznie.
Według oficjalnych danych rocznie niemieccy podatnicy wypłacają byłym
funkcjonariuszom władz NRD i aparatu Stasi prawie 1,6 mld euro rent i emerytur.
Zdaniem niemieckiej prasy, emerytury funkcjonariuszy enerdowskiej bezpieki są
kilkakrotnie większe od emerytur i rent ich ofiar.
 

Waldemar Maszewski, Berlin

drukuj