Szkaplerz to znak opieki Matki Bożej
Z przeorem o. Andrzejem Malickim OCarm z sanktuarium Matki Bożej
Bolesnej w Oborach rozmawia Małgorzata Pabis
Szkaplerz
przeżywa dziś swój renesans. Wielu ludzi przyjmuje go i nosi na swojej
piersi. Jak Ojciec myśli, dlaczego?
– Współczesny człowiek jest
bardzo zagubiony, bezsilny, często bezradnie szuka pomocy. Wielu ludzi –
także świętych, ludzi uchodzących za wzór – nosiło szkaplerz, okrywało
się tym płaszczem Maryi. Wiemy, że szkaplerz już od lat młodzieńczych
nosił także Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II.
Historia szkaplerza
dowodzi, że jest on ludziom bardzo potrzebny. Ci, którzy go nosili i
noszą, zawsze byli chronieni przez Maryję. Ten szczególny znak Matki
Bożej stale przypomina tym, którzy go noszą, o przykazaniach, o
Ewangelii. Mówi, że warto dobrze żyć, organizować naszą codzienność
zgodnie ze Słowem Bożym.
Sanktuarium maryjne w Oborach jest
miejscem, w którym w sposób szczególny krzewiony jest kult szkaplerza…
–
W każdą sobotę w naszym sanktuarium odbywa się czuwanie
modlitewno-ewangelizacyjne – Wieczernik Królowej Pokoju. Przybywają na
nie rzesze pielgrzymów i za każdym razem po modlitwie w Godzinie
Miłosierdzia odbywa się obrzęd przyjęcia do szkaplerza. Każdego roku w
naszym sanktuarium przyjmujemy do niego ok. 60-70 tysięcy nowych
czcicieli. To naprawdę dużo.
W Oborach erygowane zostało także
Bractwo Szkaplerzne. Każdy, kto tylko chce, zostaje wpisany do
specjalnej księgi i korzysta ze specjalnych przywilejów. Mamy już 11
grubych ksiąg z wpisami osób, które zostały przyjęte do szkaplerza.
Wspomniał
Ojciec o przywilejach. Jakie mogą być udziałem tych, którzy noszą
szkaplerz?
– Noszący szkaplerz zapewnia sobie opiekę Matki Bożej w
tym życiu, a w szczególności w godzinę śmierci. Kto umrze z nim, nie
zostanie potępiony. Każdy, kto pobożnie go nosi i naśladuje cnoty Maryi,
zostanie wybawiony z czyśćca w pierwszą sobotę po swojej śmierci. Ci,
którzy należą do Bractwa Szkaplerznego, są duchowo złączeni z zakonem
karmelitańskim. Dzięki temu mają udział w jego duchowych dobrach za
życia i po śmierci, a więc: we Mszach św., w Komuniach św.,
umartwieniach, modlitwach, postach itp. Warto przypomnieć, że szkaplerz
powinien być wykonany z sukna koloru brązowego. Na jednym płatku ma być
wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a na drugim Serce Jezusa.
To
są przywileje, a obowiązki?
– Na początku trzeba przyjąć
szkaplerz karmelitański z rąk kapłana i wpisać się do Księgi Bractwa
szkaplerznego. Następnie w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz.
Codziennie też odmawiać modlitwę naznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa
(zwykle „Pod Twoją obronę” lub „Zdrowaś Maryjo”) oraz naśladować cnoty
Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć.
Jak Ojciec zachęciłby
ludzi do noszenia szkaplerza?
– Jest wiele przykładów na to, że
Matka Boża pomogła tym, którzy okryli się Jej szatą. To pomaga w dobrym
ukierunkowaniu życia. Zachęcamy bowiem, by już rano ucałować szkaplerz,
by na rozpoczęcie dnia przypomnieć sobie, że jesteśmy dzieckiem Matki
Bożej. Znam wiele świadectw ludzi, którzy po założeniu szkaplerza
odmienili swoje życie, nawrócili się.
Czy samo noszenie
szkaplerza już przynosi takie owoce?
– Szkaplerz to jedno z
sakramentaliów, to znak, a nie talizman. Przypomnę krótko jego historię.
W XIII w. przeniesiony z Ziemi Świętej do Europy Zakon Braci
Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel natrafił na okres nieprzychylny
powstawaniu nowych zakonów, zwłaszcza takich, których reguła zakonna
odbiegała od jednej z klasycznych, zaaprobowanych przez Kościół reguł
życia monastycznego.
Widząc niebezpieczeństwa grożące zakonowi,
ówczesny jego przełożony, angielski karmelita, św. Szymon Stock, błagał
Maryję o pomoc w ocaleniu Jej zakonu. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. w
Aylesford w Anglii z całym swoim bólem zwrócił się do Maryi, prosząc o
ocalenie i określenie miejsca Karmelu w Kościele oraz o zesłanie
jakiegoś znaku świadczącego o przymierzu łączącym zakon z Maryją.
Odmawiał piękną, ułożoną przez siebie modlitwę „Flos Carmeli”. Ujrzał
wówczas Matkę Bożą w otoczeniu aniołów. Maryja, wskazując na jego
brązowy szkaplerz karmelitański, zapowiedziała, że właśnie szkaplerz
stanie się znakiem Jej matczynej opieki nad zakonem: „Przyjmij, synu
najmilszy, szkaplerz twego Zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej
dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia
piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach,
przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”.
Tę datę, 16 lipca 1251
r., przyjmuje się jako początek dziejów Szkaplerza Najświętszej Maryi
Panny z Góry Karmel. Zauważmy, że Maryja powiedziała: „Oto znak
zbawienia, ratunek, przymierze pokoju i wiecznego zbawienia”. Nie
wystarczy go jednak nosić. Trzeba się także modlić i żyć jak dziecko
Maryi, a wtedy Matka Najświętsza na pewno otoczy nas swoją opieką.
Dziękuję
za rozmowę.
