Hymn grunwaldzki

Obchody grunwaldzkiego zwycięstwa rozpoczęły się krótko po samej bitwie.
Od 1412 aż do 1793 roku zwycięstwo Polaków nad Krzyżakami upamiętniał uroczysty
pochód, który wyruszał do katedry wawelskiej. Przewodził mu metropolita
krakowski, dostojnicy świeccy i duchowni. Zdarzało się niejednokrotnie, że na
czele pochodu szli polscy królowie. Jeszcze na polu bitwy król Władysław
Jagiełło polecił odprawianie w polskich kościołach dziękczynnych Mszy Świętych
każdego roku w święto Rozesłania Apostołów, 15 lipca. Ten zwyczaj przetrwał
nawet katastrofę zaborów.

Msze Święte w tej intencji odprawiano jeszcze na początku XIX wieku, i to w
Malborku – dawnej stolicy państwa krzyżackiego, co stwierdził w 1816 roku – ku
swojemu niemałemu zaskoczeniu – podczas wizytacji biskup warmiński. Zaprzestanie
tej "niedopuszczalnej praktyki" wymógł nadprezydent Prowincji Pruskiej (czyli
szef pruskiej administracji na obszarze Pomorza Gdańskiego oraz Prus Wschodnich)
Theodor von Schön, zadeklarowany wróg polskości.
Jednak Niemcy także – rzecz jasna, na swój sposób – pamiętali o Grunwaldzie. W
1901 roku z wielką pompą obchodzono w Prusach dwusetną rocznicę pierwszej
królewskiej koronacji Hohenzollerna. W ramach tych uroczystości na pola
grunwaldzkie przybył cesarz niemiecki (i król Prus) Wilhelm II, który odsłonił
tam pomnik wielkiego mistrza krzyżackiego Ulryka von Jungingena. Wedle opinii
Kaisera, poległ on 15 lipca 1410 roku "w walce o niemieckie istnienie, o
niemieckie prawo".
Dalszy ciąg nastąpił rok później w Malborku. 5 czerwca 1902 roku Wilhelm II w
stolicy wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego mówił, że "stary Malbork jest
jedyną twierdzą na Wschodzie, punktem wyjścia kultury dla krajów położonych na
wschód od Wisły i pozostanie także na zawsze symbolem kultury niemieckiej".
Hohenzollern dodał jeszcze wątek jak najbardziej aktualny: "Wzywam was
wszystkich, rycerze zakonu niemieckiego, do świętej wojny z polską bezczelnością
i sarmacką butą".

"Rota" przeciw Hakacie

Pozostawiając na boku bombastyczny ton wypowiedzi, w którym celował Kaiser,
należy stwierdzić, że te słowa – które odbiły się szerokim echem w
społeczeństwie polskim – w istocie odzwierciedlały i zapowiadały kolejną falę
ucisku germanizacyjnego wobec Polaków. Początek XX wieku był przecież świadkiem
słynnego strajku dzieci i rodziców wrzesińskich (1901 r.), który wedle opinii
władcy Niemiec, był właśnie przejawem "polskiej buty chcącej drażnić
niemieckość"; radykalnego ograniczenia prawa polskich właścicieli do budowania
na własnym terenie domów (sprawa wozu Drzymały, 1904 r.), usunięcia języka
polskiego z ostatnich placówek jego obecności w szkolnictwie (katecheza w
szkołach ludowych, 1906 r.), wreszcie uchwalenia w 1908 roku dwóch jawnie
antypolskich ustaw – tzw. ustawy kagańcowej, znacznie ograniczającej możliwość
posługiwania się językiem polskim podczas zgromadzeń publicznych (co miało swoje
konkretne znaczenie np. podczas kampanii wyborczych do Reichstagu czy sejmu
pruskiego), oraz ustawy o przymusowym wywłaszczeniu własności polskiej. Ta
ostatnia miała charakter ustawy wyjątkowej, dawała bowiem pruskiej Komisji
Kolonizacyjnej (działającej od 1886 r.) prawo do przymusowego wykupu (do tej
pory odbywał się on na zasadzie dobrowolności). Zważywszy na fakt, że liczony w
milionach ówczesnych marek (dzisiaj byłyby to miliardy) budżet Komisji
Kolonizacyjnej pochodził ze środków państwowych, a więc także z podatków
płaconych przez Polaków, perfidia tego działania była podwójna. Nie tylko
czyniono zamach na polską własność, ale pośrednio zmuszano Polaków do jego
współfinansowania.
Hakatystyczna polityka Berlina, obraźliwe słowa Wilhelma II były pilnie śledzone
przez wszystkich Polaków. Pod wpływem antypolskiego ustawodawstwa z 1908 roku
Maria Konopnicka napisała wiersz "Rota". Zawarta w nim przysięga "Nie rzucim
ziemi, skąd nasz ród" wprost odnosiła się do pruskiej ustawy o wywłaszczeniu.
Jak pisała Konopnicka do jednego z polskich czasopism ("Gwiazdka Cieszyńska"),
które jako jedno z pierwszych w 1908 roku opublikowało tekst "Roty", wiersz ten
"powstał głównie dla Wielkopolski".
Dwa lata później o "Rocie" mówiono jednak przede wszystkim jako o "hymnie
grunwaldzkim". Nawiązywano w ten sposób do wielkich, ponadzaborowych obchodów
pięćsetlecia zwycięstwa grunwaldzkiego, które odbyły się 15-17 lipca 1910 roku w
Krakowie. Najważniejszym punktem obchodów było odsłonięcie 15 lipca 1910 roku
pomnika Grunwaldzkiego ufundowanego w całości przez wybitnego pianistę i
kompozytora, wielkiego patriotę – Ignacego Jana Paderewskiego. Tuż po
odsłonięciu monumentu 600-osobowy chór odśpiewał "Rotę". Dyrygował ten, który
skomponował muzykę do utworu Konopnickiej – Feliks Nowowiejski.

Autor "antyniemieckiej" muzyki

Biografia tego urodzonego w 1877 roku w warmińskim Wartemborku (dzisiaj
Barczewo) kompozytora sama w sobie jest ilustracją "trudnych" stosunków
polsko-niemieckich. Absolwent szkoły muzycznej w sanktuarium w Świętej Lipce, a
następnie studiów muzycznych w Berlinie, nie zapomniał nigdy o polskości
rodzinnej ziemi. Nie tylko przechowując przez długie lata na swoim biurku
fotografię z sanktuarium w Świętej Lipce (jak sam mówił w 1936 roku, było ono
dla niego "źródłem późniejszych natchnień i najpiękniejszych porywów
wewnętrznych"), ale przede wszystkim komponując muzykę do pieśni
przypominających o jedności tej ziemi z Polską. W 1920 roku, podczas plebiscytu,
który miał rozstrzygnąć o przynależności Warmii i Mazur do Polski lub Niemiec,
skomponował "Hymn warmiński" zaczynający się słowami: "O Warmio, moja
miła/Rodzinna ziemio ma".
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku Nowowiejski osiadł w
Poznaniu, gdzie kontynuował swoją twórczość koncentrującą się wokół dwóch
tematów: wiary i Ojczyzny. Stworzył wówczas wiele utworów o tematyce religijnej:
"Pieśń do Matki Boskiej Królowej Akcji Katolickiej", cykl "Pieśni Mariańskich na
cześć Cudownych Obrazów" czy zbiór pieśni "Ku czci Chrystusa Króla". Własnymi
kompozycjami upamiętnił obronę Lwowa, zwycięstwo pod Warszawą w 1920 r. i powrót
Polski nad Bałtyk ("Legenda Bałtyku"). Dla Nowowiejskiego połączenie tematyki
religijnej i patriotycznej było czymś naturalnym. Jak pisał w 1921 roku we
wstępie do "Nowego Śpiewnika Polskiego": "Gdy Ojczyzna nasza cudownym
zdziałaniem Bożym zmartwychwstała, odczuwa się potrzebę podręczników muzycznych
z opracowaniem pieśni naszej rodzimej, która wywierając stanowczy wpływ na
charakter duszy, na umysł i serce społeczeństwa, zaspokajałaby te konieczne
postulaty edukacyjne narodu".
Po 1939 roku kompozytor musiał ukrywać się przed Niemcami, którzy uznawali
autora muzyki do "Roty" za "zaprzysięgłego wroga niemczyzny". Tekst i partytura
"Roty" skonfiskowane po wrześniu 1939 roku przez władze okupacyjne były
eksponowane przez Niemców w samej Rzeszy jako dowód "antyniemieckich uprzedzeń"
Polaków.
A przecież dzieło to – tekst i muzyka – było "dziełem miłości, nie nienawiści",
by użyć tutaj słów Ignacego Paderewskiego, który wypowiedział je o odsłanianym
15 lipca 1910 roku pomniku Grunwaldzkim. Muzykę do "Roty" Nowowiejski
skomponował w 1909 roku. Partyturę opatrzył dedykacją: "Ojczyźnie". Pierwsze
publiczne wykonanie hymnu "Rota" nastąpiło 23 stycznia 1910 roku, w rocznicę
Powstania Styczniowego (odśpiewał ją wówczas w Krakowie Stanisław Bursa,
dyrygent chóru krakowskiego "Sokoła"). "Hymnem grunwaldzkim" stała się 15 lipca
1910 roku.

"Rota" – hymn kłopotliwy

W okresie II Rzeczypospolitej "Rota" – obok "Bogurodzicy", "Boże, coś Polskę"
oraz "Mazurka Dąbrowskiego" – należała do najpoważniejszych kandydatów do
statusu oficjalnego hymnu państwa polskiego. W 1927 roku podjęto decyzję o
wyborze "Pieśni legionów polskich we Włoszech". Ale "Rota" rozbrzmiewała nawet w
tych miejscach, które nie były związane z jej pierwotnym kontekstem. Na przykład
w latach 1919-1929 pieśń "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród" była hejnałem Wilna.
Po raz pierwszy w tym charakterze melodia "Roty" popłynęła 10 października 1919
roku z wileńskiej wieży katedralnej, uświetniając w ten sposób uroczystości
odnowienia Uniwersytetu Stefana Batorego. Po raz ostatni w murach uczelni
została odśpiewana na zakończenie roku akademickiego 1938/1939, ostatniego na
tej polskiej uczelni.
Nie tylko książki mają swoje losy. Również pieśni. W czasach stanu wojennego
śpiewano zmodyfikowany tekst "Roty" – "Aż się rozpadnie w proch i pył sowiecka
zawierucha". Na początku XXI wieku dzieło Konopnickiej i Nowowiejskiego zderzyło
się z europoprawnością władz Gdańska, które w 2003 roku zastąpiły "Rotę" jako
hejnał miasta dźwiękami "Ody do radości" Beethovena, która jest jednocześnie
hymnem Unii Europejskiej. Znamienne signum temporis.

Prof. Grzegorz Kucharczyk
 

Docent dr hab. Grzegorz Kucharczyk – kierownik Pracowni Historii Niemiec i
Stosunków Polsko-Niemieckich Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. Autor
m.in. książek: "Czerwone karty Kościoła", "Pierwszy holocaust XX wieku",
"Kielnią i cyrklem. Laicyzacja Francji w latach 1870-1914".

drukuj