„Akcja Kościół”, czyli totalitarny reżim w Brukseli

Rewizja przeprowadzona w siedzibie arcybiskupa Mechelen-Brukseli była
uderzeniem w Kościół katolicki, charakterystycznym dla reżimów
totalitarnych. Nie sposób nie dostrzec w niej kolejnej próby ataku na ks. abp.
André-Josepha Leonarda, nowego Prymasa Belgii, zwalczanego od dłuższego czasu
przez środowiska liberałów.

Rewizji dokonała belgijska policja 24 czerwca br. w ramach "Akcji Kościół"
podczas comiesięcznej sesji Episkopatu, na której miały być rozważane m.in.
niektóre kwestie związane z oskarżeniami o nadużycia względem nieletnich
wysuniętymi wobec niektórych duchownych. Bez żadnych wyjaśnień
skonfiskowano wszystkie dokumenty i telefony komórkowe, "uwięzionych"
w siedzibie Prymasa Belgii biskupów cały dzień przesłuchiwali
przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, w tym samym czasie również profanując
groby zmarłych arcybiskupów w krypcie miejscowej katedry.
Przeciwko temu działaniu zaprotestowali najwyżsi przedstawiciele Watykanu, zaś
w specjalnym liście do belgijskich biskupów również Ojciec Święty wyraził
swoją dezaprobatę wobec "zadziwiających i godnych ubolewania sposobów"
przeprowadzenia rewizji.
Andrea Tornielli, dziennikarz włoskiego "Il Giornale", słusznie zwrócił
uwagę, że wydarzenie w Mechelen było typowym działaniem policji państwa
totalitarnego. Choć rzecznik prokuratury w Brukseli oświadczył, że rewizję
przeprowadzono, aby "potwierdzić lub nie" oskarżenia o nadużycia
seksualne wysuwane wobec – jak stwierdził – "pewnej grupy ludzi Kościoła",
wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejnym atakiem na Kościół
katolicki.
Po pierwsze, chodzi o stworzenie wrażenia, że instytucje kościelne oszukują
i próbują "tuszować" te sprawy. Bo gdyby nie było takiego
podejrzenia, "Akcja Kościół" byłaby niepotrzebna…
Po drugie, chodzi o podważenie zaufania do Kościoła u samych ofiar nadużyć,
które mimo wszystko Kościołowi zaufały. Świadczy o tym choćby
zarekwirowanie podczas rewizji całej dokumentacji specjalnej komisji ds. nadużyć
duchownych powołanej przez belgijski Episkopat. Należy pamiętać, że od
samego początku była to komisja, która gwarantowała pełną dyskrecję
domniemanym ofiarom, z których tylko co piąta zgodziła się na poinformowanie
wymiaru sprawiedliwości.
Po trzecie, chodzi o osobę ks. abp. André-Josepha Leonarda, nowego arcybiskupa
Mechelen-Brukseli. Przeciwko jego nominacji podniósł się kilka miesięcy temu
znany skądinąd protest wszelkiej maści lewaków i liberałów, na czele z
belgijską wicepremier Laurette Onkelinx, lamentującą o zagrożeniu dla
rozdziału państwa i Kościoła. Rzecz w tym, że nowy Prymas Belgii uważany
jest za najbardziej konserwatywnego biskupa w kraju. Niejednokrotne odważył się
on ostro występować przeciw zabijaniu dzieci nienarodzonych, eutanazji, zapłodnieniu
in vitro, a za krytykę homoseksualizmu został nawet pozwany do sądu…
I jeszcze jedna sprawa. Zarekwirowanie całej dokumentacji powołanej przez
belgijski Episkopat specjalnej komisji ds. nadużyć wobec nieletnich zakończyło
się w konsekwencji jej zniszczeniem. Jaki był tego cel? W tym miejscu wypada
przypomnieć podejrzaną bierność belgijskiej policji i prokuratury oraz sposób,
w jaki władze tego kraju kilka lat temu "chroniły" przedstawicieli
wymiaru sprawiedliwości oraz polityków zamieszanych z różnych powodów w śledztwa
dotyczące pedofilii. Wystarczy wspomnieć przebieg procesów Marka Dutroux czy
Michela Fournireta oraz adwokata Victora Hissela czy sędziego Jacques’a
Langlois oskarżonego przez rodziców ofiar o zamazywanie śladów powiązań z
siatką pedofilską belgijskich notabli. Czyżby i tym razem przedstawiciele
belgijskiego wymiaru sprawiedliwości próbowali coś "tuszować"?

Sebastian Karczewski

 

———————————————

 

Podwójne naruszenie prawa

Ks.
prof. Andrzej Maryniarczyk SDB, kierownik Katedry Metafizyki na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II:

Patrząc na podobne wydarzenia w historii Polski, kiedy Kościół podlegał
prawie totalnej kontroli komunistów, zauważamy, że nie spotykało się aż
takich kontroli, aż tak bezpardonowo nie naruszano suwerenności Kościoła,
niezależności, rozdziału od państwa. To jest pierwsza sprawa.
Druga – trzeba przypomnieć, że Kościół w Belgii nie odsuwa się od wyjaśniania
spraw, ale sam je inicjuje i prowadzi. W związku z tym nie było podstaw, aby
podejmować działania tego typu, wkraczać administracyjnie w zgromadzone
materiały.
Po trzecie – jest to rzeczywiście przykład nieliczenia się z Kościołem,
nieszanowania tej instytucji, która ma swoje prawa, suwerenność, niezależne
cele i prowadzi – zwłaszcza w tak delikatnych sprawach – różne dokumentacje,
sprawozdania czy oświadczenia, które nie mogą być ujawniane, udostępniane,
jeśli od samego początku nie było na to zgody pokrzywdzonych osób.
Tu nastąpiło podwójne naruszenie prawa – po pierwsze – naruszenie dobra
poszkodowanych, które ujawniły swoje dane, i po drugie – naruszenie dobra Kościoła.

not. MP

drukuj