Prokurator zapuka do Sikorskiego?
Z Arkadiuszem Mularczykiem, posłem PiS, autorem wniosku do NIK o
zbadanie nieprawidłowości przy remoncie polskiego konsulatu w Chicago,
rozmawia Łukasz Sianożęcki
Raport NIK potwierdził
doniesienia amerykańskiej Polonii i „Naszego Dziennika”.
– Tak,
doszło co najmniej do zaniedbań i niegospodarności, jeśli nie do
poważniejszych przestępstw przy modernizacji tego budynku. NIK oceniła,
że na każdym etapie zadania inwestycyjnego odnotowano nieprawidłowości.
Stwierdzono, że nieprawidłowo przeprowadzono procedurę o zamówieniach
publicznych, tzn. pomijano pewne jej etapy i złamano szereg przepisów
ustawy. Najbardziej absurdalne w mojej ocenie wydaje się to, że znaczne
kwoty wydatkowano bez zawarcia umów pisemnych. Nie ma umów na co
najmniej 250 tys. złotych. Na ponad 800 tys. złotych nie ma żadnych
rachunków, że wykonano usługi. Choćby te dwa fakty świadczą o olbrzymich
nieprawidłowościach.
Jak NIK zamierza zareagować na
stwierdzone zaniedbania?
– W raporcie, który otrzymałem, nie jest
wprawdzie wymienione, jakie dalsze działania zamierza podjąć bądź już
podjęła NIK, ale w mojej ocenie, ta sprawa nadaje się do prokuratury.
Będę pytał Najwyższą Izbę, czy zamierza takie kroki poczynić. Z tego
bowiem, co widzimy, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo popełnienia
szeregu przestępstw przy tej inwestycji. Jeśli NIK nie skieruje tego do
prokuratury, wówczas ja sam rozważę podjęcie takiego kroku.
Najwięcej
kontrowersji budziła kwestia wyboru wykonawcy tego remontu.
– To
jest wyjątkowo bulwersujące, że wybiera się wykonawcę z pominięciem
procedury przetargowej czy nawet bez podstawowych dokumentów. Te sześć
stron, które otrzymałem, jest po prostu porażające. Pokazują one, w jak
skandaliczny sposób dysponowano publicznymi środkami. A odbywało się to
na każdym etapie inwestycji.
Ostatecznie jako projektanta
wybrano firmę Cianciara Architects…
– Tak. Zdecydowano się na
nią, gdyż rzekomo przedstawiła najkorzystniejszą ofertę. Wybrano ją,
mimo że nie przedstawiła wymaganych dokumentów, specyfikacji warunków
zamówienia, uprawnień, dyplomów czy kwalifikacji. Inne firmy zostały
odrzucone, a wygrał właśnie ten projektant pomimo tak drastycznych
uchybień. Dziwne są również związki tej firmy jako projektanta z
późniejszym wykonawcą remontu.
Pytał Pan o tę sprawę MSZ.
Wówczas, a było to już ponad rok temu, odpowiedź była lakoniczna. Dostał
Pan bardziej wyczerpujące wyjaśnienia?
– Nie. Niestety, nic się
nie zmieniło. Poza tą lakoniczną odpowiedzią sprzed roku nie otrzymałem
nic ponadto. Wprawdzie odwołano konsula kilka miesięcy temu, co – jak
przypuszczam – ma związek z tym raportem, nie wiem jednak, czy podjęto
jakieś inne działania prawne.
Dlaczego sporządzenie tego
raportu trwało tak długo? O nieprawidłowościach „Nasz Dziennik”
informował już ponad rok temu.
– Też mnie to zastanawia. Z
informacji dostarczonej przez NIK wynika, że 8 kwietnia 2010 roku
została zakończona kontrola. A więc odpowiedź otrzymałem dopiero po
dwóch miesiącach. Ten długi czas mógł z drugiej strony pozwolić na to,
by dokładnie skontrolować tę inwestycję, która także przecież była
prowadzona przez wiele lat. Rozpoczęła się bowiem już w 2004 roku i od
tego czasu już procedury.
Dziękuję za rozmowę.
