Obniżmy PIT do 18 procent

Z posłem Maksem Kraczkowskim (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej
Komisji Gospodarki, rozmawia Mariusz Bober

Czy program
Polski solidarnej jest wciąż aktualny?

– Program Polski
solidarnej jest dla Prawa i Sprawiedliwości bardzo ważny, jego
aktualność ma dla nas w pewnym sensie wymiar wręcz uniwersalny. Jednym z
fundamentów tego programu są ideały „Solidarności” – zgoda narodowa,
podporządkowanie sprawom publicznym i polityce zrównoważonego rozwoju
kraju pracy stronnictw politycznych, które z natury rzeczy koncepcyjnie
się różnią. Politycy Prawa i Sprawiedliwości dostrzegają te różnice, ale
potrafią także dostrzec zarys wspólnego celu naszej pracy publicznej:
silnej, sprawiedliwej i sprawnej Polski. Zachowujemy świadomość
odmienności programów partyjnych, różniących nas dróg dojścia do tego
celu, nie ulegamy jednak pokusie myślenia w kategoriach przyjętych przez
istotną część Platformy Obywatelskiej, że tylko nasi przedstawiciele są
„prawdziwymi Europejczykami” z monopolem na rację. Prawo i
Sprawiedliwość jest partią, która widzi w państwie instrument świadomego
kształtowania polityki zrównoważonego rozwoju całego kraju dla
wszystkich Polaków, także tych mniej zaradnych czy np. mieszkających
poza obszarami wielkomiejskimi. Do realizacji tego zamierzenia niezbędne
jest uruchomienie wielu mechanizmów decydujących o poziomie sprawności
państwa, nie tylko na płaszczyźnie administracyjnej, lecz również
politycznej.

Jakie wnioski Polska powinna wyciągnąć z
kryzysu finansowego, który przetacza się przez kolejne kraje?


Prawo i Sprawiedliwość uważa, że rozwój naszego kraju powinien być
oparty na trwałych fundamentach gospodarczych, ale też rozwoju
społecznego, m.in. w przestrzeni dbałości państwa o rodzinę i jej
kondycję materialną. Chcemy państwa silnego i stabilnego. Filarami
rozwoju mogą być zarówno sprawne państwo i jego aparat urzędniczy, jak
również polityka wyrównywania szans. Potępiamy przypadki przyzwalania
przez rząd PO – PSL na pogłębianie się przepaści w zamożności
społeczeństwa, a nawet całych regionów kraju. Brak dbałości o interesy
wspólnoty skutkuje bowiem narastaniem kolejnych różnic, m.in. w dostępie
do pracy, usług medycznych, dogodnej sieci połączeń komunikacyjnych,
ochrony przeciwpowodziowej czy bezpłatnej edukacji. To z kolei może
wpływać negatywnie na procesy demograficzne – jakże ważne dla Polski.
Warto pamiętać, że liberalizm jako pogląd polityczny w dużej mierze
stawia na ograniczenie instytucji państwa w kontekście promocji szeroko
rozumianej wolności jednostki, koncentrując się bardzo mocno na jej
pragnieniach, indywidualizmie. Wolność i pragnienia ludzi są ważne
również dla zwolenników PiS, ale różnica jest taka, że dla nas ogromne
znaczenie ma również państwo, wspólnota, ogół społeczeństwa.

System
słabego, liberalnego i rozproszonego nadzoru nad rynkami finansowymi
nie sprawdził się.

– Po ostatnim kryzysie w USA, który na
zasadzie domina przyczynił się do powstania obecnego kryzysu światowego i
problemów państw zachodniej Europy, okazało się, że żaden z sześciu
nadzorców federalnych i setek nadzorców stanowych nie miał całościowego
spojrzenia na rynek finansowy i gospodarkę.
Przykład krajów
europejskich – Grecji, Hiszpanii czy nawet ulubionego przykładu Donalda
Tuska – Irlandii, pokazuje, jak kończy się nieuporządkowany rozwój
podporządkowany głównie szybkiemu zyskowi pewnych segmentów rynku. Brak
przemyślanej, uczciwej dbałości o fundamenty trwałego rozwoju całego
obszaru kraju i jego gospodarki musi rodzić kolejne odsłony szeroko
rozumianego kryzysu.

Mimo wcześniejszych zaklęć obecnego
rządu okazało się, że Polska również została dotknięta kryzysem
finansowym, a państwo odczuło to boleśnie w postaci zwiększenia deficytu
budżetowego i długu publicznego. Jak walczyć z tymi problemami?


Chciałbym ze smutkiem stwierdzić, że duża część przedsięwzięć z tzw.
rządowego pakietu antykryzysowego okazała się całkowicie nieefektywna.
Według ocen przedsiębiorców, pakiety antykryzysowe okazały się fiaskiem,
gdyż rząd wprowadził mnóstwo skomplikowanych procedur, kryteriów i
obwarowań nieprzystających do potrzeb pilnej reakcji i pomocy państwa.
Także zapowiadane wielkie dotacje dla firm okazały się wielką klapą. Jak
podały biznesowe media – z 2 mld zł dotacji na lata 2008-2010 na duże
inwestycje produkcyjne na koniec marca 2010 r. nie była wypłacona ani
jedna złotówka, podpisano tylko jedną umowę o dofinansowanie. Dlatego
Polsce potrzeba nie „gwiazdorskich pakietów”, ale poważnej strategii
rozwoju. Do kasy państwowej muszą napływać pieniądze z dobrze
prosperującej gospodarki. Polskim finansom publicznym potrzebna jest
poważna rekonstrukcja i przegląd. Rząd Jarosława Kaczyńskiego
przygotował taką kompleksową reformę finansów publicznych. Obejmowała
ona włączenie środków europejskich do budżetu państwa, jego konsolidację
i likwidację struktur działających na zasadach odbiegających od
dzisiejszych realiów. Zapoczątkowano tworzenie tzw. budżetu zadaniowego.
Gabinet Donalda Tuska ograniczył zaś swoje reformy do utworzenia
Krajowego Funduszu Drogowego, co sprowadza się do księgowego
wyprowadzania z budżetu miliardowego zadłużenia.

Czy PiS ma
pomysł, jak obniżać nadmierny deficyt i zadłużenie, nie dławiąc
gospodarki?

– To prawda, że deficyt jest dużym problemem Polski,
ale jeszcze większym może być zatrzymanie napływu strumienia publicznych
pieniędzy do obrotu gospodarczego. Należy dalej stymulować popyt
wewnętrzny, nie zapominając o konieczności przeprowadzenia szeregu
reform. Między innymi dzięki odważnej polityce gospodarczej rządu
Jarosława Kaczyńskiego i obniżeniu obciążeń podatkowych i
parapodatkowych – głównie składki rentowej, uniknęliśmy większych niż
obserwowane obecnie wstrząsów kryzysowych w gospodarce.

W
dobie światowego kryzysu można przyspieszyć w Polsce wzrost
gospodarczy?

– Na to pytanie odpowiedź jest jedna: czas na
wprowadzenie przemyślanych reform zorientowanych na rynek. Należy
również uporządkować i usprawnić proces stanowienia prawa, tak aby było
czytelne, spójne i zweryfikowane co do skutków jego wprowadzenia. Ważne,
aby nadążało za wyzwaniami stawianymi przez globalne procesy
gospodarcze.

Służba zdrowia to jeden z lejtmotywów kampanii
Jarosława Kaczyńskiego. Istnieje w PiS plan reformy systemu opieki
medycznej?

– Należy oprzeć się na tezach planu śp. prof.
Zbigniewa Religi. U jego podstaw leży oczywiście zwiększenie nakładów na
służbę zdrowia, ale chcemy także zmian systemowych. Efektywność opieki
medycznej w Polsce można wymiernie zwiększyć, wprowadzając sieć
szpitali, by nie było na mapie białych plam, gdzie na dużym terenie nie
ma dostępu do określonych zabiegów lub specjalistów. W związku ze
wzrastającą liczbą osób starszych należy zawczasu pomyśleć o rozwoju
ubezpieczeń pielęgnacyjnych.

Z powodu dziury budżetowej obecny
rząd chciał sięgnąć nawet po fundusze z rezerwy demograficznej.
Doczekamy się ze strony PiS „inwestycji” w polskie rodziny?

– Do
systemu podatkowego jako pierwszy rząd po 1989 r. wprowadziliśmy tak
daleko idące elementy polityki prorodzinnej. Odliczenia podatkowe objęły
6,2 mln dzieci.

Przecież Pan, tak jak niemal całe PiS, nie
poparł ulgi na dzieci w obecnym wymiarze ponad 1000 złotych, a taką sumę
zaproponował Państwa ówczesny koalicjant Liga Polskich Rodzin. Czy PiS
ma jakieś autorskie rozwiązania?

– Ale PiS również opowiadało się
za wprowadzeniem ulgi prorodzinnej…

…tyle że o połowę
niższej – 572 złote.

– Uważamy, że państwo przede wszystkim nie
powinno karać za posiadanie dzieci. Dlatego należy rozważyć możliwość
wprowadzenia zmian w prawie, które dawałyby możliwość niepłacenia – w
pewnych okolicznościach – podatku dochodowego przez rodziny
wielodzietne. System podatkowy nie powinien karać rodzin wielodzietnych
podatkiem VAT. W tym zakresie opowiadamy się za możliwością wprowadzenia
odliczeń tego podatku w określonych przypadkach. Osobiście popieram też
wprowadzenie do ustawodawstwa pracy szerszych gwarancji utrzymania i
powrotu do pracy dla matek, a także zaliczenie niepracującym zawodowo
kobietom czasu opieki nad dziećmi do okresu emerytalnego. Za naszych
rządów wprowadziliśmy także program „Rodzina na swoim” – dopłaty do
odsetek od kredytów mieszkaniowych dla małżeństw. Dziś z tego programu
korzysta obecny rząd, ale nie reaguje na wskazywane możliwości jego
rozwoju.

Redukowanie długu publicznego i deficytu musi
oznaczać wzrost podatków? Jak Pana ugrupowanie w obecnej sytuacji
chciałoby zmienić system podatkowy?

– Zwiększanie podatków to
ostateczność. Jestem przekonany, że odpowiedzialna polityka gospodarcza
pozwoli nam tego uniknąć. Obecnie rozważałbym nawet obniżenie stawki PIT
do 18 procent, przy jednoczesnym przeprowadzeniu dokładnej analizy
skutków tego typu zmiany – zarówno dla zachęt do gospodarowania w
Polsce, jak i dla budżetu państwa. To mogłoby dodatkowo wpłynąć
pobudzająco na gospodarkę. Rozwiązanie takie oprócz zachęcenia do
podejmowania działalności gospodarczej w Polsce mogłoby skutkować
ograniczeniem rozmiarów szarej strefy i pozwoliłoby uniknąć arbitraży
podatkowych. Należy też zreformować w Polsce system poboru podatków.

Jest
on rzeczywiście niezwykle skomplikowany.

– Jest również jednym z
najdroższych i najmniej efektywnych w Europie. O braku faktycznych
reform systemu podatkowego świadczyć może fakt ciągłego
nieuporządkowania ważnej – z punktu widzenia podatników – sprawy
interpretacji podatkowej. Warto pamiętać, że to właśnie rząd Jarosława
Kaczyńskiego prowadził aktywną politykę podatkową nastawioną
prospołecznie i progospodarczo. Zmniejszenie ilości progów i obniżenie
stawek podatkowych CIT do 18 i 32 procent czy obniżenie obciążeń
parapodatkowych, takich jak np. składka rentowa, wpływających na koszty
pracy – to właśnie zasługa rządów Prawa i Sprawiedliwości. Do systemu
podatkowego wprowadziliśmy również, po raz pierwszy od 1989 r., wyraźne
elementy polityki prorodzinnej. W ramach transferów finansowych z
różnych tytułów polska wieś otrzymała ok. 11 mld złotych.

System
emerytalny w Polsce w takim stanie jak obecnie nie będzie mógł długo
funkcjonować.

– Wymaga on głębokiej weryfikacji. Politycy
wszystkich opcji rozumieją, że utrzymanie obecnego status quo nie jest
możliwe. Uważam, że w tej sprawie decyzje powinny być podejmowane na
zasadzie konsensusu międzypartyjnego. Te problemy narastają od lat, nie
należy winą za ich występowanie obciążać tylko jednej ekipy.

Dziękuję
za rozmowę.

drukuj