Jest kapłanem męczennikiem dla całego Kościoła powszechnego

Z ks. dr. Markiem Przybylskim, autorem słów do pieśni beatyfikacyjnej
ks. Jerzego Popiełuszki, dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży
Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, rozmawia Małgorzata Pabis

Refrenem pieśni beatyfikacyjnej uczynił Ksiądz najbardziej znane wezwanie
ks. Jerzego…

– To prawda. Słowa "Nie daj się zwyciężyć złu, zło dobrem zwyciężaj"
jednoznacznie kojarzą się ze Sługą Bożym ks. Jerzym Popiełuszką. Niewielu
pewnie wie, że pochodzą one z Listu św. Pawła. Te słowa wybrałem na refren
pieśni, gdyż były one aktualne nie tylko przed laty, ale są aktualne także
dziś. Zło również obecnie jest w świecie, a często jest zgrabnie ukryte
pod różnymi, nieraz nęcącymi postaciami. Zawsze jednak niesie za sobą
zgubne konsekwencje. Trzeba więc zwyciężać je dobrem…

Aby napisać taką pieśń, trzeba było dobrze poznać pisma oraz życie ks.
Jerzego. Co Ksiądz chciał najbardziej ukazać przez tekst utworu?

– Zanim przystąpiłem do pisania, czytałem wiele pieśni o ks. Jerzym. W wielu
z nich pobrzmiewał uzasadniony żal, ból. Wiele w nich uczuć rozpaczy, wyrzutów.
Ja chciałem ukazać kapłana męczennika. To bardzo piękne, że beatyfikacja
ks. Jerzego odbędzie się w Roku Kapłańskim. Dziś widzimy, jak kapłaństwo
jest szargane przez różnych ludzi. A popatrzmy na historię Kościoła w
Polsce. U nas zawsze księża byli z ludźmi, głosili im Chrystusa, dawali
nadzieję… I ks. Jerzy był takim kapłanem. Często mówi się o nim, że był
kapelanem "Solidarności" a przy nim przecież gromadzili się różni
ludzie. W pierwszej zwrotce pieśni chciałem więc pokazać ks. Jerzego jako wzór
kapłana, męczennika za prawdę, człowieka, który wzywał ludzi do jedności,
do pojednania i przebaczenia.

Druga zwrotka obrazuje życie ks. Jerzego.
– Ksiądz Jerzy poprzez swoje kapłaństwo dawał ludziom nadzieję. Dzięki
jego posłudze nawróciło się wiele osób. On był dla każdego, nikogo nie
odrzucał. Na różne sposoby pomagał. Dostrzegał w każdym człowieku wielką
godność. Znał także wartość życia. Pokazywał, iż człowiek jest
prawdziwie wolny w swoim sercu. Czując się człowiekiem wolnym, wypowiedział
słowa, że już się niczego nie boi, że jest gotowy na wszystko. To była
wolność wewnętrzna. Dar Boga.
I w kolejnej zwrotce jest jakby kontynuacja. Przedstawiłem ks. Jerzego jako
patrona i orędownika jedności. Może być zatem patronem współpracy między
duchowieństwem a świeckimi, młodzieży oraz harcerzy. Ksiądz Jerzy jest także
patronem pojednania w trudnych czasach. Uczy nas, żebyśmy umieli wybaczać, żebyśmy
nie zatrzymywali się na małych sprawach, ale budowali na miłości, która
zwycięża wszystko. Jest kapłanem męczennikiem dla całego Kościoła
powszechnego.

Ostatnia zwrotka jest jakby hymnem dziękczynienia…
– Nawiązałem w niej do samej uroczystości beatyfikacji, do umieszczenia jej w
konkretnym czasie, podczas święta dziękczynienia nieopodal Świątyni Bożej
Opatrzności. "Naród z nadzieją w sercu, z niewoli szedł do wolności"…
Trzeba dziękować Panu Bogu za posługę ks. Jerzego, innych kapłanów, a także
ludzi świeckich, dzięki którym dziś możemy być wolni. Chciałem złożyć
Bogu dziękczynienie za tych wszystkich, którzy mimo zewnętrznych trudnych
okoliczności zachowali wiarę, nadzieję i miłość, które prowadzą do
zbawienia, ale nas poprowadziły również ku wolności.

Kim dla Księdza jest Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko?
– Nie znałem osobiście ks. Jerzego. Kiedy zginął, miałem 9 lat. Jestem z
Warszawy. Do dziś dobrze pamiętam atmosferę tamtych dni, stanu wojennego,
informację o odnalezieniu ciała ks. Jerzego. Pamiętam różne publikacje z
tzw. drugiego obiegu, które mogłem przeczytać w moim domu. Potem wiele razy
odwiedzałem grób ks. Jerzego. Jakoś zawsze był on obecny w mojej świadomości.
Dla mnie był wzorem kapłana, wiernego prawdzie, co było wyrażane czynami.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj