Co załatwią Miller z Parulskim?

Przekazanie kopii czarnych skrzynek czy innych materiałów nie
satysfakcjonuje rodzin ofiar tragedii smoleńskiej. Tym bardziej że trudno
ignorować wyraźne sygnały świadczące o zaniedbaniach ze strony rosyjskich
kontrolerów na lotnisku Siewiernyj. Również prokuratura wojskowa chciałaby
otrzymać nie zgrane zapisy lub stenogramy, ale oryginalne rekordery. Do końca
nie wiadomo, jakie materiały „wytargują” od strony rosyjskiej minister Jerzy
Miller i prokurator wojskowy Krzysztof Parulski.

Według zapowiedzi, w niedzielę do Moskwy pojadą szef MSWiA Jerzy Miller i
naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski. Miller ma w Rosji podpisać
porozumienie o przekazaniu stronie polskiej nagrań z rejestratorów pokładowych
prezydenckiego tupolewa. Ma ono dotyczyć także innych dokumentów zgromadzonych
przez MAK, rosyjską komisję badająca katastrofę. – Część dokumentów jest w
Polsce, ale ich część mają eksperci, którzy uczestniczyli w pracach na miejscu
zdarzenia. Zatem dokumentacja jest w zasobach komisji rosyjskiej. Stąd to
porozumienie, na mocy którego w poniedziałek mam odebrać od strony rosyjskiej
stosowne dokumenty – wyjaśnia Miller. – To jest zestaw licznych dokumentów, o
różnej formie zapisu, które miały miejsce, które wystąpiły w trakcie badań przez
komisję rosyjską – dodał.
Należy jednak podkreślić, że szef MSWiA będzie
chciał wynegocjować dokumenty będące w posiadaniu MAK, które trafią do polskiej
komisji badającej wypadki lotnicze, a nie do prokuratury. Przyznaje to w
rozmowie z „Naszym Dziennikiem” rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk
Zbigniew Rzepa.
Dlatego do Moskwy jedzie też szef Naczelnej Prokuratury
Wojskowej. – Wylatuję na polecenie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i
zaproszenie strony rosyjskiej – powiedział Krzysztof Parulski. Wyjaśnia, że jego
zadaniem jest wyjaśnienie, „dlaczego tak długo trwa realizacja wniosków o pomoc
prawną” złożonych przez stronę polską. Czy Parulskiemu uda się „wytargować”
jakieś materiały dla prokuratury, skoro sam wczoraj przyznawał, że zgodnie z
ustaleniami dokumenty, które mają być przekazane, trafią do komisji kierowanej
przez Millera.
O wynikach rozmów ze stroną rosyjską poinformuje we wtorek
prokuratura w specjalnym komunikacie. Rzepa powiedział, że będzie dotyczył on
sprawy przekazania stronie polskiej przez rosyjską prokuraturę zapisów z
czarnych skrzynek. Dodał, że możliwe jest odniesienie się do ewentualnego
ujawnienia zapisu stenogramów, ale zaznaczył, że ujawnienie ich leży w gestii
komisji, którą kieruje Miller. A wynika to z tego, że kopie trafią do komisji
szefa MSWiA, a nie do prokuratury, która tym samym nie będzie miała podstaw do
prowadzenia śledztwa. Jak podkreśla córka zmarłego tragicznie posła Zbigniewa
Wassermanna, udostępniono jej w prokuraturze „kilkanaście stron” akt. –
Prokuratura pisze wnioski, które pozostają bez odpowiedzi, jeżeli nie będzie
pomocy rządu, to prokuratura nic nie zrobi – ocenia. Podkreśla także, iż
przekazanie kopii zapisów rejestratorów jej nie satysfakcjonuje. – Kopie są dla
nas bez wartości, my chcemy materiału źródłowego – podkreśla Małgorzata
Wassermann. – Bez możliwości własnej analizy, trudno mówić o jakimkolwiek
postępie w śledztwie – dodaje. Jak oświadczył Rzepa, również prokuratura
chciałby otrzymać oryginalne rejestratory, które znajdują się obecnie w sejfach
rosyjskiego MAK. Wassermann podkreśla, że nie może wyjść z „negatywnego podziwu”
nad tym, jak długo Rosja przetrzymuje nasze czarne skrzynki i inne materiały.
Dlatego zamierza zaapelować do czynników decyzyjnych o załatwienie tej sprawy i
wpłynięcie na stronę rosyjską.
Tym bardziej że pojawiają się sygnały, że
wbrew oświadczeniom polskiego eksperta działającego przy MAK Edmunda Klicha,
który mówi o winie pilotów, odpowiedzialność leży też po stronie rosyjskich
kontrolerów lotów.

Zenon Baranowski

drukuj