Santo subito Misja Jana Pawła II wciąż trwa
Z prof. Mieczysławem Rybą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury
Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kolegium IPN, rozmawia Mariusz
Kamieniecki
Przed pięciu laty kraj okryty żałobą żegnał Jana Pawła II, w kwietniu
tego roku staliśmy nad trumnami ofiar smoleńskiej tragedii.
– Ojciec
Święty był pasterzem Kościoła powszechnego, ale też wielkim polskim patriotą.
Żył w czasach, kiedy dokonywały się ludobójstwo katyńskie i inne zbrodnie
sowieckie oraz hitlerowskie. W czasie swego pontyfikatu Jan Paweł II często
odnosił się do Golgoty Wschodu, ofiary złożonej przez Naród Polski, oddając ten
ogrom cierpienia Panu Bogu. Często podkreśla się, że Papież Polak obalił system
komunistyczny, ale pamiętajmy, że stało się to nie w znaczeniu politycznym, lecz
w wymiarze kulturowym i moralnym.
Tragedia 10 kwietnia dokonała się w miejscu kaźni polskich oficerów,
w miejscu, o którym Ojciec Święty mówił: „Katyń to kopalnia wiary, miłości do
Ojczyzny”…
– W trakcie pontyfikatu Jana Pawła II tragedia katyńska
zaczęła wypływać na światło dzienne. To, co było przez lata ukrywane, przy
ogromnym udziale Papieża zostało ukazane narodom całego świata. Można
powiedzieć, że katastrofa 10 kwietnia to przypadek, zrządzenie losu, ale w
świetle wiary nic nie dzieje się przypadkiem. Mnie symbolika śmierci w tym
właśnie miejscu ludzi, którzy tak wiele zrobili dla pamięci ofiar Katynia – mam
tu na myśli śp. prof. Janusza Kurtykę, śp. ministra Andrzeja Przewoźnika, osoby
z Rodzin Katyńskich i wielu innych – dużo mówi. Teraz także Amerykanie, Niemcy,
Hiszpanie, Francuzi, a nawet Rosjanie poznają prawdę o zbrodni katyńskiej. To
jest znak, że w obliczu tej tragedii dzieją się wielkie rzeczy.
Czego szukaliśmy w bólu po śmierci Papieża Polaka, a czego szukamy
dzisiaj?
– Myślę, że nagłe odejście tak wielu znaczących osób jest
wielką stratą i cała Polska czuje to bardzo boleśnie. Ten drugi Katyń przemawia
mocno do naszej narodowej psychiki, ale jest w tym również coś bardzo
niezwykłego. Papież Benedykt XVI podczas swej pielgrzymki do naszej Ojczyzny
mówił o misji Polski wobec Europy, o tym, że przetrwało u nas coś, czego na
Zachodzie już nie ma. Wydaje mi się, iż trochę o tym zapomnieliśmy. Sposób
uprawiania polityki, zmienianie prawa w sposób niebezpieczny od strony ludzkiej,
od strony chrześcijańskiej, wreszcie obłuda i cynizm medialny, PR polityczny
posunięty do granic wytrzymałości, to wszystko zmęczyło społeczeństwo. Naród
chce zachowania zasad moralnych, żeby chodziło o coś więcej niż o władzę. Wydaje
mi się, że w tle wydarzeń z ostatnich tygodni jest wołanie o odnowę życia
społecznego i politycznego, o czym nauczał Jan Paweł II. Nadzieja na odnowę
pojawiła się także podczas odchodzenia Papieża i sądzę, że w obu przypadkach nie
będzie to bezowocne.
Ojciec Święty był człowiekiem pojednania. W świetle katastrofy w
Smoleńsku wiele mówi się o możliwym przełomie w stosunkach polsko-rosyjskich.
Czy pojednanie pomiędzy Polakami a Rosjanami jest możliwe?
– To
pojednanie nie tylko jest możliwe, ale przede wszystkim jest konieczne. Powinno
się dokonywać na poziomie cywilizacyjnym, moralnym. Myślę, że fakt, iż Rosjanie
zobaczyli w końcu prawdę o przeszłości sowieckiej, będzie miał duże znaczenie
społeczne. Ponadto my, Polacy, mamy na Wschodzie do spełnienia pewną rolę
cywilizacyjną, zwłaszcza w obszarze kultury i polityki, która powinna mieć
wymiar moralny. Pamiętamy, że Ojciec Święty bardzo chciał odwiedzić Rosję. Nie
było Mu to dane, ale my, kontynuując w taki czy inny sposób tę misję Jana Pawła
II, możemy przyczynić się do tego, iż Rosja nie tylko zainteresuje się Katyniem,
ale również nauczaniem Papieża Polaka. Jaki inny naród jest w stanie zanieść
dzisiejszej Rosji to dziedzictwo, to przesłanie, jak nie Naród Polski?
Dziękuję za rozmowę.
