Co wolno nam myśleć
Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać
świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mego głosu. (J 18,
37)
Gra pozorów wokół nas rządzi światem. Pozorna demokracja odciska swoje piętno
na sprawowaniu władzy przez „wybrańców”, pozorna wolność pozwala ludziom mówić
tyle, ile im się pozwala, pozorny postęp czyni ludzi swoimi niewolnikami,
pozorna tolerancja zmusza wielu do izolacji… Nie pozwolono profesorowi Paulowi
Cameronowi wziąć udziału w konferencjach naukowych na Uniwersytecie Warszawskim
i na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. To, co mówi na temat
homoseksualizmu – czym jest, jak można zapobiegać i jak leczyć przeciwny naturze
stan, wywołuje histeryczne reakcje środowisk uniwersyteckich. Oczywiście nie
wszystkich, ale wystarczająco wpływowych, aby skutecznie zablokować możliwość
dyskusji na ten temat. Piętnuje się (i słusznie) zachowania homoseksualne
przedstawicieli niektórych grup społecznych, a szykanuje każdego, w tym naukowca
posiadającego wiedzę opartą na faktach, kto mógłby uporządkować wiele
zdezorientowanych umysłów. I o to chodzi, a także o opinię (przecież
uniwersytety to nie „ciemnogród”) oraz poczucie zagrożenia (można stracić pracę
i stanowisko za głoszenie prawdy lub przyzwolenie na nią). To oczywiście tylko
jeden przypadek wśród mnóstwa innych codziennie dotykających nas i nasze
społeczeństwo. Film „Solidarni 2010” oddaje nastroje i myśli ludzi porażonych
wydarzeniami pod Smoleńskiem. Ludzie mają prawo wyrazić to, co ich boli i
przeraża, o co są zatroskani. Mają prawo być razem i wspólnie przeżywać żal i
ból. Twórcy filmu zarejestrowali tę ludzką solidarność w nieszczęściu. Dlaczego
tak bardzo przeszkadza to twórcom pozorów? Obecność ludzi na Krakowskim
Przedmieściu była realna, ich wypowiedzi także; nikt nimi nie sterował, do
niczego nie zmuszał, mówili, co odczuwali, o czym byli przekonani. Ta ogromna
liczba ludzi wzbudziła zdumienie, ale także agresję ze strony czcicieli pozorów.
Nie zostawia się na uczestnikach i twórcach filmu suchej nitki, używa epitetów,
insynuacji etc. Świat wokół nas nie jest taki, jakim chcieliby go przedstawić
fałszerze rzeczywistości. Nie można trwale zaspokoić ludzkiego pragnienia w
dążeniu do prawdy, przedstawiając fikcję. „Cóż to jest prawda?” – zapytał Piłat,
nieznający „źródła”, i nie wiedząc, co robić, umył ręce. Aktywność ludzka
przejawiająca się wspólnym przeżywaniem ważnych wydarzeń, współcierpieniem,
solidarnością bardzo pomaga w opanowaniu lęku i poczucia osamotnienia, daje siłę
do dalszego zmagania się z coraz trudniejszą codziennością. Jest w związku z tym
nieocenioną wartością dla nas wszystkich, którzy podlegamy atomizacji i izolacji
we współczesnym świecie.
Hanna Wujkowska
