Piąte podejście do obławy
Departament Współpracy Międzynarodowej Prokuratury
Generalnej wystąpi po raz kolejny do Rosji o przyspieszenie realizacji
skierowanej 30 lipca 2009 r. prośby o pomoc prawną w sprawie śledztwa IPN
dotyczącego obławy augustowskiej – dowiedział się „Nasz Dziennik”. Wszystkie
poprzednie monity pozostały bez odpowiedzi. To bardzo obszerny wniosek
zawierający dane personalne wszystkich osób, które zginęły. W sprawie każdej z
tych osób wystosowujemy do Rosji oddzielne zapytanie, czy wie coś na temat jej
losów po aresztowaniu w czasie obławy – mówi prokurator Zbigniew Kulikowski,
naczelnik pionu śledczego IPN w Białymstoku.
Akta sprawy obławy augustowskiej składające się głównie z dokumentów
zebranych przez członków Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań Mieszkańców
Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku trafiły do Oddziałowej Komisji
Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku 16 października 2001
roku. Wcześniej na wniosek wspomnianego komitetu śledztwo prowadziła Prokuratura
Wojewódzka w Suwałkach.
Pomimo podjętych przez IPN działań nadal nie ustalono
losów ofiar ani sprawców ich domniemanej śmierci, ani miejsca ich pochówku.
Możliwości działań prokuratora na terenie kraju zostały już niemal wyczerpane. –
Z naszej strony zrobiliśmy już prawie wszystko, co dało się zrobić. Na pewno
jest to zbrodnia wojenna i zbrodnia przeciwko ludzkości. Do tej pory ustaliliśmy
m.in., jakie jednostki rosyjskie i polskie przeprowadzały obławę.
Przesłuchaliśmy ok. 600 świadków. Jednak bez zgody państwa rosyjskiego na
otwarcie swoich archiwów na pewno nie uda się nam wyjaśnić, gdzie znajdują się
szczątki osób aresztowanych, a później najpewniej zamordowanych podczas obławy
augustowskiej – powiedział „Naszemu Dziennikowi” prokurator Zbigniew Kulikowski,
naczelnik pionu śledczego IPN w Białymstoku.
W informacji dotyczącej obecnego
stanu śledztwa prowadzonego przez IPN czytamy, że wobec braku dalszych
materiałów źródłowych w Polsce jedynie pozyskanie danych z archiwów rosyjskich
może bezspornie wyjaśnić okoliczności śmierci osób zaginionych podczas obławy, a
także wskazać zleceniodawców i wykonawców ich zabójstw. „Jednakże aby tak się
stało, niezbędne jest podjęcie w tej kwestii decyzji politycznych na najwyższych
szczeblach władzy Polski i Rosji” – pisze prokurator prowadzący śledztwo.
W
sprawie obławy augustowskiej już czterokrotnie zwracano się do Rosji o pomoc
prawną. Po raz pierwszy blisko 16 lat temu – 6 grudnia 1995 roku. Później 24
lipca 2003 roku, 10 marca 2006 roku i ostatni raz w lipcu 2009 roku. W
odpowiedzi na pierwsze pismo przesłanej przez Główną Prokuraturę Wojskową
Federacji Rosyjskiej do Ambasady Rzeczypospolitej w Moskwie, potwierdzono
aresztowanie podczas obławy przez organy Smiersza 3. Frontu Białoruskiego grupy
592 osób, które – jak czytamy – wspierały „antyradziecko nastawioną Armię
Krajową”. Napisano, że stronie rosyjskiej dalszy los aresztowanych jest
nieznany. W kolejnych odpowiedziach rosyjska prokuratura usztywniła swoje
stanowisko, twierdząc, iż nie dysponuje żadnymi materiałami związanymi z losami
osób zaginionych podczas obławy i do tej pory nie udostępniła żadnych żądanych
we wnioskach prawnych dokumentów.
IPN prośbę do Prokuratury Generalnej
Federacji Rosyjskiej o udostępnienie dokumentów w sprawie obławy za każdym razem
kierował za pośrednictwem Ministerstwa Sprawiedliwości, które ma obowiązek
śledzić losy tego wniosku i w razie ociągania się Rosji z odpowiedzią przynaglać
ją do tego. Ostatni wniosek IPN skierował do ówczesnego Biura Obrotu Prawnego z
Zagranicą Prokuratury Krajowej w lipcu 2009 roku. – Jest to wniosek bardzo
obszerny, z danymi personalnymi wszystkich osób, które pochłonęła obława. Pytamy
Rosję oddzielnie o każdą z tych osób, czy posiada ona informację na temat jej
losów po aresztowaniu w czasie obławy – powiedział „Naszemu Dziennikowi”
prokurator Zbigniew Kulikowski. Spytaliśmy o losy tego wniosku Ministerstwo
Sprawiedliwości. Tam poinformowano nas, że 30 lipca 2009 roku skierowano do
Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej wniosek Instytutu Pamięci Narodowej,
Oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, o
udzielenie pomocy prawnej w sprawie dokonania w lipcu 1945 roku zabójstwa grupy
około 600 obywateli polskich. „Z uwagi na brak odpowiedzi ze strony władz
rosyjskich, w dniu 4 styczniu 2010 roku skierowano prośbę o przyspieszenie
realizacji wniosku lub podanie przyczyn niemożności jego wykonania. Pismo to
również pozostało bez odpowiedzi. Dlatego też obecnie Departament Współpracy
Międzynarodowej Prokuratury Generalnej wystąpi po raz kolejny do władz
rosyjskich o przyspieszenie realizacji skierowanej w dniu 30 lipca 2009 r.
odezwy”- czytamy w odpowiedzi nadesłanej do redakcji „Naszego Dziennika” z
Wydział Informacji i Kontaktu z Mediami Biura Prokuratora
Generalnego.
Prokuratorzy z białostockiego oddziału IPN wniosek w sprawie
obławy augustowskiej, podobny do tego wysłanego do Rosji, skierowali również do
organów wymiaru sprawiedliwości Litwy. Zwierał on prośbę o umożliwienie
przejrzenia posiadanych przez nie dokumentów archiwalnych dotyczących obławy
augustowskiej. Litwini udostępnili polskim prokuratorom dokumenty, jednak ich
analiza nie wniosła do sprawy nic nowego, ponieważ IPN już u od dawna ma te same
dokumenty. – Obława augustowska była częścią dużej akcji przeprowadzonej przez
Armię Czerwoną po to, aby oczyścić tyły frontu. Żeby nie pozostawić za plecami
jednostek antysowieckich. Akcja ta rozpoczęła się właśnie na Litwie i szła przez
Polskę – wyjaśnia powody skierowania wniosku do litewskiego wymiaru
sprawiedliwości prokurator Kulikowski. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mówi
również, iż w maju prokuratorzy z białostockiego IPN skończą pracę nad podobnym
wnioskiem, który wysłany zostanie do Republiki Białorusi. Mają oni bowiem
poważne podstawy, aby uznać, że szczątki ofiar obławy spoczywają na terytorium
tego państwa. – W ustalonej przez nas bardzo prawdopodobnej wersji śledczej
możliwe jest, że prawie 600 osób zatrzymanych podczas obławy wywieziono do
Grodna i tam, na terenie fortów grodzieńskich, zabito je i pochowano. Wiemy to z
przesłuchań żołnierzy, którzy prowadzili te osoby do Grodna – twierdzi
prokurator Zbigniew Kulikowski.
Obecnie, gdy prezydent Rosji przyznał, że za
zbrodnie katyńskie odpowiadają Stalin i przywódcy partii bolszewickiej, oraz
zapowiada ujawnienie nowych dokumentów w tej sprawie, o których przez tyle lat
Rosja milczała, wśród osób zajmujących się kwestią obławy augustowskiej zaczyna
rodzić się nadzieja, że i o tej sowieckiej zbrodni oraz miejscu spoczynku jej
ofiar dowiemy się więcej od władz tego państwa. Mirosław Basiewicz, były
opozycjonista i jeden z założycieli Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań
Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku, przygotowuje list z
taką prośbą do prezydenta Rosji. „Tu nie chodzi o to, by zakłócać stosunki
polityczne czy inne między Polską, Białorusią i Rosją. Chodzi o to, by rodziny
wiedziały, gdzie jest grób ich bliskich. Są ludzie, którzy wciąż czekają na tę
wiadomość” – pisze Basiewicz. Nadzieję, iż Rosja w końcu zdecyduje się pomóc
pomyślnie zakończyć śledztwo prowadzone przez pion śledczy białostockiego IPN,
mają również jego prokuratorzy. – Mamy nadzieję, że po tej strasznej tragedii w
Smoleńsku dowiemy się od Rosji czegoś więcej na temat obławy augustowskiej i
nasze śledztwo w tej sprawie ruszy w końcu z miejsca. Tak jak rusza teraz
śledztwo w sprawie katyńskiej – powiedział prokurator Zbigniew
Kulikowski.
Największą akcją przeciwko żołnierzom podziemia
niepodległościowego i tym, którzy ich wspierali, w rejonie północno-wschodniej
Polski była przeprowadzona w lipcu 1945 roku obława zwana od miesiąca „lipcową”
lub od miejsca (rejon Puszczy Augustowskiej) „augustowską”. Akcja ta
zrealizowana została głównie przy użyciu sił sowieckich – oddziałów NKWD, oraz
Smierszy – 3. Frontu Białoruskiego. Funkcjonariusze UB, MO oraz miejscowi
konfidenci odegrali w niej niechlubną rolę, wskazując osoby do aresztowania i
pełniąc funkcję przewodników, tłumaczy oraz asystentów podczas brutalnych
przesłuchań. Byli wśród nich znani oprawcy z augustowskiego UB, tacy jak:
(nieżyjący już) Jan Szostak i Mirosław Milewski, późniejszy minister spraw
wewnętrznych PRL i członek Biura Politycznego PZPR. Siły komunistyczne biorące
udział w obławie liczyły w sumie kilkanaście tysięcy osób. Metody i okoliczności
aresztowań dokonywanych podczas tej dużej operacji były różne. Żołnierzy AK oraz
osoby im sprzyjające w miastach zatrzymywano przeważnie wieczorem lub w nocy.
Mieszkańców wsi wywlekano z domów, zabierano z drogi czy z pola. We wsi Jaziewie
zwołano zebranie wiejskie i wszystkich, którzy na nie przybyli podstępnie
aresztowano. Wielu żołnierzy AK wzięto do niewoli podczas potyczek i bitew, do
których doszło podczas obławy. Zatrzymanych uwięziono w różnych miejscowościach
i poddano okrutnemu śledztwu. Spośród 1900-2000 aresztowanych wybrano, z
wcześniej sporządzonej przy pomocy konfidentów listy, około 600 osób. Byli wśród
nich 15-16-letni chłopcy i kobiety. Osoby te, według informacji świadków,
zostały umieszczone na samochodach ciężarowych i wywiezione w stronę wschodniej
granicy. Od tego momentu wszelki ślad po nich zaginął. Dziś jest już pewne, że
zostały one zamordowane na mocy dyrektyw władz sowieckich. W każdą rocznicę
zbrodni na wzgórzu w Gibach, gdzie stoi pomnik ofiar obławy, organizowane są
oficjalne uroczystości. Biorą w nich udział setki osób, które nie chcą
zapomnieć.
Adam Białous
