Sprawa banneru w fazie wstępnej
Prokuratura Rejonowa Poznań Nowe Miasto rozpatruje zasadność skargi
Tomasza Frydryka, powiatowego działacza SLD, jakoby billboard wiszący w
pierwszej połowie marca na ścianie jednej z prywatnych kamienic przy rondzie
Śródka w Poznaniu, na którym widniała twarz Adolfa Hitlera oraz zdjęcia
zmasakrowanych w wyniku aborcji ciał dzieci, „propagował treści faszystowskie,
godził w godność ludzką i bezcześcił ludzkie zwłoki”.
Zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez właścicieli
plakatu zajmuje się Prokuratura Rejonowa Poznań Nowe Miasto, do której zostało
ono przekazane przez jednostkę staromiejską, gdzie pierwotnie wpłynęło.
Prokuratorem nadzorującym postępowanie jest Jan Fudrowicz. Szczegóły dotyczące
etapu, na którym znajduje się śledztwo, nie są znane.
Według Mariusza
Dzierżawskiego, członka Rady Fundacji Pro – Prawo do Życia, poznańska
prokuratura może w ogóle nie podjąć czynności, bo uzna, że zarzuty są absurdalne
i będzie to znaczyło, iż „kieruje się zdrowym rozsądkiem”. A nawet gdyby
śledztwo zostało wszczęte, to stanie się to kolejną okazją do tego, żeby głośno
mówić przed sądami, iż aborcja jest zbrodnią. – Nawet gdyby doszło do procesu
sądowego, to już kilka takich procesów wygraliśmy. A gdybyśmy mimo wszystko
wbrew logice, prawu i sprawiedliwości zostali skazani, tak jak stało się to w
przypadku „Gościa Niedzielnego”, to również to wykorzystamy, żeby wołać o prawdę
i o prawa dzieci zabijanych przed narodzeniem – mówi Dzierżawski.
Na razie
śledztwo jest w fazie wstępnej. Jak poinformował w rozmowie z „Naszym
Dziennikiem” prokurator Mateusz Pakulski, szef Prokuratury Rejonowej Poznań
Stare Miasto, do której trafiło zawiadomienie SLD-owskiego działacza, okazało
się, że sprawa ta nie leży we „właściwej miejscowości” staromiejskiej
prokuratury: ulice, przy których powieszony był billboard, znajdują się na
terenie Prokuratury Rejonowej Poznań Nowe Miasto. Jednakże zawiadomienie nie od
razu zostało przekazane do właściwej jednostki, ponieważ – jak tłumaczył
Pakulski – pismo zawiadamiającego było dwuznaczne – podawał on zarówno ulicę
Solną należącą do prokuratury staromiejskiej, jak również ul. Bydgoską i ul.
Prymasa Wyszyńskiego, które jej nie podlegają. Ostatecznie jednak ustalono, że
chodzi o banner znajdujący się na terenie Śródki, która podlega Prokuraturze
Rejonowej Poznań Nowe Miasto. W sekretariacie nowomiejskiego prokuratora
rejonowego potwierdzono, że taka sprawa w ubiegłym tygodniu wpłynęła, została
zarejestrowana i jest prowadzona. W toku są „czynności sprawdzające, zlecone od
momentu zarejestrowania”, a śledztwo nadzoruje prokurator Jan Fudrowicz.
Niestety, nie udało nam się uzyskać żadnych bliższych szczegółów, ponieważ
prokurator Fudrowicz jest jedyną osobą upoważnioną do udzielania informacji w
tej sprawie, a do końca tygodnia przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Sprawą
wystawy „Wybierz życie” zajmuje się też cały czas Prokuratura Rejonowa w
Słubicach, która prowadzi wznowione w styczniu bieżącego roku dochodzenie w
sprawie zniszczenia bannerów antyaborcyjnej ekspozycji podczas Przystanku
Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Zarzut dotyczy też działań uniemożliwiających
przeprowadzenie legalnej demonstracji poprzez zarekwirowanie zdewastowanych
elementów oraz pobicia osób usiłujących zapobiec zniszczeniu bannerów. – Liczę
na to, że decyzja końcowa zostanie podjęta do końca tego miesiąca, bo sporo
czynności zostało już wykonanych, m.in. przesłuchano dodatkowych świadków. W tej
chwili będę to analizować, dlatego więcej szczegółów na ten temat nie mogę
podawać – informował lakonicznie w połowie marca nadzorujący śledztwo prokurator
Adam Grochoła ze słubickiej prokuratury rejonowej, który najpierw sprawę
umorzył, a potem podjął decyzję o jej wznowieniu. I podkreślał, że „na razie
jest za wcześnie, aby przesądzać, w którą stronę pójdzie śledztwo: czy ponownie
będzie umorzone, czy też zostaną postawione zarzuty konkretnym osobom”. 25 marca
śledztwo zostało chwilowo zawieszone, ponieważ policja musi ustalić miejsce
pobytu świadka, który powinien jeszcze zostać przesłuchany. Dopóki się to nie
uda, postępowanie nie może być kontynuowane. – W tej chwili wszczęto
poszukiwania i kiedy policjanci ustalą miejsce pobytu, sprawa będzie
kontynuowana – zapewniła pracownica sekretariatu. – Odebrałem zawiadomienie z
prokuratury o zawieszeniu śledztwa, w którym prokurator napisał, że nie mogą
ustalić miejsca zamieszkania Janusza Małowicza, więc z tego powodu chcą zawiesić
śledztwo. Nie ma ani słowa o tym, że będzie ono kiedykolwiek „odwieszone” –
komentuje Mariusz Dzierżawski. Zaznacza, że Fundacji przysługuje prawo złożenia
zażalenia i pewnie z niego skorzysta.
Maria S. Jasita
