ONZ karci Szwajcarię za „islamofobię”
Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła rezolucję, w której potępia
zniesławianie religii muzułmańskiej i rosnącą „islamofobię” w Szwajcarii, której
wyrazem ma być wydany przez władze zakaz budowy nowych minaretów przy meczetach.
W czasie posiedzenia w Genewie Rada poparła nieznaczną większością głosów
złożony przez Organizację Konferencji Islamskiej (OKI) wniosek, w którym „silnie
potępia ona zakaz nałożony na budowę minaretów, a także inne przejawy
dyskryminacji”.
Zaledwie 20 spośród 47 zasiadających w Radzie państw zagłosowało za
wprowadzeniem tej rezolucji, 17 – w tym Stany Zjednoczone i państwa europejskie
– były przeciw. Pozostałe kraje wstrzymały się od głosu. Zaniepokojenie w
związku z rzekomą „islamofobią” narastającą w Szwajcarii wyraziły, oprócz
tradycyjnie muzułmańskich państw, m.in. także Chiny i Kuba. Ambasador Pakistanu
Babacar Ba, który reprezentował OKI w Genewie, stwierdził, że zakaz wydany przez
Szwajcarię jest manifestacją niechęci wobec islamu i w jawny sposób gwałci
podstawowe prawa człowieka, takie jak: wolność religijna, wolność wyznania i
sumienia. Już po przyjęciu rezolucji Babacar Ba stwierdził, że potwierdza ona
potępienie, które wyraża jego organizacja wobec szwajcarskiego zakazu.
W
listopadzie 2009 roku 58 proc. Szwajcarów opowiedziało się w referendum
przeciwko rozbudowie nowych minaretów w pobliżu istniejących już meczetów.
Wyniki te wywołały oburzenie społeczności muzułmańskiej na całym świecie. Jak
podkreśla pakistański polityk, OKI ma obecnie nadzieję, że decyzja Organizacji
Narodów Zjednoczonych skłoni Szwajcarię do jakiejś formy zadośćuczynienia i
wywiązania się ze swoich zobowiązań międzynarodowych. Muzułmanie jednak już od
pewnego czasu starają się wywrzeć nacisk na rząd Szwajcarii, aby unieważnił
wyniki referendum. Władze OKI spotykały się m.in. z ministrem spraw
zagranicznych Szwajcarii, a także zachęcają obywateli do składania skarg na
własny rząd do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
Strasburgu.
Przedstawiciel Helwetów przy ONZ Dante Martinelli stwierdził, że
jego kraj przyjmuje do wiadomości tę rezolucję, lecz, jak podkreślił, nie zgadza
się ze stwierdzeniem, jakoby w Szwajcarii była w jakikolwiek sposób naruszana
wolność religijna. – Istniejące minarety i ponad 150 miejsc modlitwy będą
istnieć nadal. Ciągle jest możliwość budowania nowych meczetów. Społeczność
muzułmańska w Szwajcarii jest chroniona krajowym prawem – powiedział Martinelli.
Dodał, że władze prowadzą owocny dialog z wyznawcami Allaha i zdecydowanie
zaprzeczył twierdzeniom, że w jego kraju istnieje takie zjawisko jak
„islamofobia”. Jak podkreślił, wnoszony przez muzułmańską organizację wniosek
opiera się na pojęciu „zniesławiania religii”, którego zwyczajowo nie stosuje
się w debacie nad prawami człowieka. Także przedstawicielstwo Unii Europejskiej
odrzuciło argumentację odwołującą się do zniesławiania religii, twierdząc, że
stoi ona w sprzeczności z wolnością wyznania.
Z takiej decyzji zadowolone są
pozarządowe organizacje ochrony praw człowieka, które już w listopadzie po
referendum głośno krytykowały Szwajcarów za wyrażenie swojej woli. Adrien-Claude
Zoller ze stowarzyszenia Genewa dla Praw Człowieka stwierdził wówczas, że jego
rodacy zachowali się nieodpowiedzialnie, a takie wyniki głosowań są nie do
zaakceptowania. – Teraz ten zakaz obserwuje już ONZ i jego sprawa będzie
podnoszona, dopóki Szwajcaria radykalnie nie zmieni swojego podejścia –
stwierdził. Zollerowi nie podoba się także sposób reakcji władz jego kraju na
oenzetowską rezolucję. W jego opinii, nie wystarczy powiedzieć, że żałuje się
tego, jak zagłosowali obywatele, lecz należy dążyć do naprawienia
nieprawidłowości, które pojawiły się w związku z taką decyzją. Do tej pory
stanowisko władz w Bernie było jednoznaczne. Szefowa szwajcarskiej dyplomacji
Micheline Calmy-Rey wielokrotnie oświadczała, że jej kraj nie przeprosi za zakaz
budowy minaretów przyjęty w referendum. – Naród szwajcarski zagłosował i trzeba
respektować ten głos – stwierdziła Calmy-Rey. – Szwajcaria nie będzie za nic
przepraszać – dodała. Otwarte pozostaje pytanie, czy poprzez naciski ONZ władze
nie zmienią swojego stanowiska.
Znamienny jest fakt, że pozew w imieniu
Organizacji Konferencji Islamskiej składał Pakistańczyk. Butnie wypominając
Szwajcarom wynik niekorzystnego dla jego współwyznawców referendum, zdawał się
kompletnie nie pamiętać o prześladowaniach, jakich doświadczają w jego kraju
chrześcijanie. Zaledwie trzy dni temu w Rawalpindi w prowincji Pendżab w
północnym Pakistanie policjanci spalili żywcem ojca rodziny, który nie chciał
wyrzec się wiary w Chrystusa, zgwałcili jego żonę, a ich dzieci zmusili do
obserwowania tej masakry („Nasz Dziennik” informował o tym dramacie w środę, 24
marca).
Wyznawcy islamu stanowią ok. 4,5 proc. populacji Szwajcarii.
Większość z nich to imigranci z byłej Jugosławii i Turcji. W skład tej grupy
wchodzi w sumie ok. 100 narodowości. Liczba muzułmanów w Szwajcarii podwoiła się
w latach 1990-2000, głównie za sprawą uchodźców z Półwyspu Bałkańskiego
ogarniętego wówczas wojną. W sumie w tym kraju znajduje się ponad 200 islamskich
miejsc kultu, jednak tylko przy czterech meczetach wzniesiono minarety.
Łukasz Sianożęcki
