Sikorski dotarł z kampanią do Brukseli
Polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego nie kryją zdziwienia
zachowaniem ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Ten bowiem w
trakcie swojej ostatniej poniedziałkowej wizyty w Brukseli spotkał się jedynie z
deputowanymi wybranymi z list PO, całkowicie pomijając pozostałych naszych
reprezentantów. W trakcie tego spotkania szef polskiej dyplomacji nie
koncentrował się na sprawach rzeczywiście wymagających pilnego działania, a
jedynie na nakłanianiu zebranych do poparcia jego osoby w partyjnych prawyborach
prezydenckich.
– Charakterystyczne jest zwłaszcza to, że minister spotkał się jedynie z
posłami PO, zaś jego poprzedniczka Anna Fotyga spotykała się ze wszystkimi
polskimi deputowanymi. To jest skandal, bo przecież w polityce międzynarodowej
te podziały powinny zanikać. Wszyscy europosłowie powinni służyć polskiej
polityce zagranicznej, a kto ma im o tym przypominać, jak nie minister spraw
zagranicznych – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ryszard Czarnecki
(Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy). – Minister sam się przez to ośmiesza
– dodaje nasz rozmówca. Także członkowie Platformy Obywatelskiej nie ukrywali,
że minister Sikorski przyjechał do Brukseli tylko po to, żeby się z nimi
spotkać, a wszystkie inne powody wizyty były poboczne – oficjalnie Sikorski jako
powód przyjazdu do Brukseli podawał m.in. chęć rozmowy z szefową unijnej
dyplomacji Catherine Ashton.
W kuluarach Parlamentu Europejskiego mówi się
także, iż decyzja Sikorskiego o wizycie w Brukseli spowodowana była chęcią
spotkania się przede wszystkim z parlamentarzystkami, które na początku marca, w
ślad za posłankami PO do Sejmu, oficjalnie zadeklarowały poparcie w prawyborach
dla marszałka Bronisława Komorowskiego. Sikorski zdecydował się na podjęcie
ostatniej próby „odbicia” swojemu przeciwnikowi tego wpływowego elektoratu.
Liczył bowiem, że mogą one namówić także innych członków Platformy do oddania na
niego głosu w prawyborach. Wiele wskazuje na to, że owa „misja” szefa polskiej
dyplomacji prawdopodobnie zakończyła się sukcesem. Przynajmniej tak to wyglądało
na zewnątrz, gdyż minister został przez eurodeputowane potraktowany jak „gwiazda
filmowa”: panie robiły sobie z ministrem zdjęcia, które później wysyłały sobie
przez internet. Pozostali deputowani nie kryją zdziwienia i żalu, gdyż na
spotkanie z nimi minister nie znalazł już czasu. Tymczasem, jak podkreślają
posłowie, tematów do omówienia jest wiele. Nasi reprezentanci w PE chcieliby na
przykład wiedzieć, jaki będzie wpływ Polski na tworzenie unijnej dyplomacji.
Wszystko wskazuje na to, że Polacy będą pomijani przy obsadzaniu placówek
dyplomatycznych UE na świecie – obejmiemy prawdopodobnie tylko 2 z ponad 130
ambasad. Ale minister Sikorski w oficjalnych wypowiedziach uspokaja, że nie
można tej sprawy traktować „parytetowo” i Polska będzie miała istotny wpływ na
unijną służbę dyplomatyczną.
Marta Ziarnik
