Pawlak wyciąga Gazprom z tarapatów

Z Konradem Szymańskim, posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy
Konserwatyści i Reformatorzy), rozmawia Paweł Tunia

Komisarz UE ds. energii Guenter Oettinger zapewniał po spotkaniu z
wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, że Polska jest kluczowym krajem w polityce
energetycznej Unii Europejskiej.

– Mam nadzieję, że jest to szczera
deklaracja komisarza Oettingera, ponieważ faktycznie w naszej części Europy
koncentrują się wszystkie słabości polityki energetycznej Unii Europejskiej, w
tym jej niezdolność do zahamowania ekspansji gospodarczej i politycznej
Gazpromu. Polska jest największym krajem Europy Środkowej i UE rzeczywiście
powinna postrzegać nas właśnie jako kraj kluczowy w tej dziedzinie i wsłuchiwać
się uważnie w to, co Polska mówi na temat polityki energetycznej. Na tej
płaszczyźnie są największe problemy do rozwiązania i jeśli UE ich nie rozwiąże,
to będzie to jej porażka, a przy okazji porażka całego procesu integracji i jego
wiarygodności.

Komisja Europejska może zablokować podpisanie polskiej umowy z
Gazpromem na dostawy gazu?

– Uważam, że ta umowa – chociaż jej treść
nigdy w całości nie była ujawniona – zawiera klauzule, które nie są zgodne z
prawem Unii Europejskiej. W szczególności chodzi o tzw. klauzulę przeznaczenia,
która uniemożliwia reeksport gazu. Jeśli polski rząd będzie starał się podpisać
tego typu kontrakt i wpuścić na rynek unijny przez Polskę tak dużą ilość gazu,
to oczywiście Komisja Europejska powinna reagować i blokować to, jeżeli w ogóle
ma mieć sens obrany kierunek rozwoju polityki energetycznej. Dla mnie jest
zaskakujące, że Polska staje się jednym z tych krajów, które wyciągają pomocną
dłoń do Gazpromu w sytuacji, kiedy jest on bardzo osłabiony. Inne kraju
renegocjują swoje umowy z tą spółką, chcąc poprawić warunki kontraktowe, a
Polska w tym samym czasie podpisuje umowę m.in. zwiększającą dostawy. Do tej
pory nasze państwo było krajem, który głośno mówił o problemie, jakim jest
Gazprom, a dzisiaj stajemy się krajem, który wychodzi do Gazpromu z pomocą.

Na czym polegają trudności rosyjskiego giganta
naftowego?
– Na skutek kryzysu kapitalizacja Gazpromu spadła o ponad
60 procent, zmniejsza się także zapotrzebowanie na gaz, co spółka odczuła bardzo
boleśnie. Niekorzystnie na jej położenie wpływa ponadto rozwój gazownictwa
niekonwencjonalnego w Ameryce, który spowodował, że spadły ceny gazu LNG, często
poniżej cen kontraktów z Gazpromem, a to z kolei zaowocowało silną konkurencją
na rynku gazu i obniżeniem cen surowca. Dlatego Gazprom jest dzisiaj w poważnych
kłopotach. Z punktu widzenia negocjacyjnego należałoby tę sytuację wykorzystać,
a nie wyciągać pomocną dłoń do tego politycznego koncernu.

W Komisji Europejskiej powołano grupę roboczą, która ma zbadać
warunki kontraktu między Polską a Gazpromem. W połowie roku mają być znane
uzgodnienia dotyczące umowy.

– To oznacza, że problemy są poważne,
ponieważ umowa miała być podpisana jeszcze w ubiegłym roku. Być może w rządzie
jest konflikt co do oceny tej umowy, dlatego mamy do czynienia z odwlekaniem jej
finalizacji. Natomiast obecnie dochodzi jeszcze aspekt unijny. Jeżeli jest mowa
o horyzoncie kilku miesięcy na poznanie ostatecznych ustaleń w sprawie umowy, to
znaczy, że problemy są poważniejsze, niż rząd chce to pokazać.

Zapowiadana na kwiecień wizyta komisarza Oettingera w Moskwie jest
potwierdzeniem niepokoju KE?
– W moim przekonaniu, umowa ta odbiega
od standardów unijnych. Pytanie tylko, czy Komisja Europejska będzie się chciała
w to angażować. Dzisiaj wiele wskazuje na to, że tak, i to jest dobra wiadomość,
natomiast jest żenujące, iż to Polska jest krajem, który ma problem z
prowadzeniem solidarnej polityki energetycznej. Tracimy prestiż, jeśli chodzi o
polityczne zabiegi na rzecz solidarności energetycznej, w sytuacji kiedy strona
polska próbuje podpisać tego typu kontrakt.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj