Połowa powiatów nie zatrudnia geologów

 
Z prof. dr. hab. Mariuszem Orionem Jędryskiem, współtwórcą
projektu ustawy Prawo geologiczne i górnicze z 2007 r., byłym głównym geologiem
kraju, rozmawia Jacek Dytkowski

W swoim wystąpieniu stwierdził Pan, że Polska to „kraj bez służby
geologicznej”…

– Po prostu nie ma gospodarza, który odpowiadałby
za nadzór nie tylko nad zasobami, ale strukturami geologicznymi. Obecnie mamy do
czynienia z nielegalną eksploatacją kopalin, brakiem współpracy z administracją
geologiczną, która na szczeblu powiatowym znajduje się w fatalnym stanie. Około
50 proc. powiatów nie ma zatrudnionych geologów. Jeśli koncesje są wydawane, to
często w sposób niefachowy. A w Polsce mamy plagę nielegalnych eksploatacji.
Skarb Państwa traci rocznie z tego tytułu około miliarda złotych. Prawo jest
zupełnie nieadekwatne, niespełniające wymagań współczesnego świata, a jego
koncepcja jest fatalna.

Jak ocenia Pan obecny projekt nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i
górnicze?
– To, co przygotował rząd PiS w 2007 r., zawierało dwa
elementy prawa. Jeden powoływał Państwową Służbę Geologiczną, która miała być
właśnie takim gospodarzem i koordynować gospodarowanie strukturami
geologicznymi, drugi zaś obejmował prawne regulacje działalności geologicznej i
górniczej. Razem to współdziałało. W sytuacji, kiedy pozbawiono to
przedsięwzięcie jednego elementu równoważnego i drogocennego, jakim jest
powołanie służby geologicznej, cała ustawa staje się po prostu zła. I taka
byłaby nawet wtedy, gdyby w niej już nic więcej nie zmieniono. A tymczasem
zmieniono, i to na bardzo niedobre zapisy. Nie rozwiązano m.in. problemu
bezpieczeństwa informacji geologicznej, która jest warta miliardy złotych.

Może wystarczy nanieść do projektu poprawki?
– Obecnie w
projekcie ustawy jest tak dużo wad, że nie da się tego poprawić i należałoby ją
wycofać. Proponowałbym wrócić do tego, co zostało przygotowane przez mój zespół
oraz rząd PiS i rozpocząć prace od początku. Oczywiście jeśli obecne władze chcą
zrezygnować z powołania Państwowej Służby Geologicznej, mogą to zrobić, ale
niech znajdą rozwiązania, które kompensowałyby jej brak. Natomiast rząd nie
zaproponował żadnych z tych rozwiązań, bo przydzielenie roli służby geologicznej
Państwowemu Instytutowi Geologicznemu nie jest wyjściem z sytuacji. On jest
potrzeby – tylko że rozszerzenie kompetencji Instytutu na służbę geologiczną nie
jest dobre w sytuacji jego umocowania prawnego. Mielibyśmy bowiem do czynienia z
dualizmem. Bywa tak, że PIG zleca sobie sama zadania jako instytut. Nie może być
przecież zleceniodawcą i zleceniobiorcą jednocześnie.

Obawia się Pan liberalizacji obrotu koncesjami na eksploatację
kopalin?
– Tak. Nie może być sytuacji, w której koncesja przechodzi
z rąk do rąk, bez możliwości blokowania przez ministra środowiska. Teoretycznie
jest to wprawdzie możliwe, ale bardzo trudne do przeprowadzenia w praktyce.
Wiemy dzisiaj, że złoża kopalin, które nie są objęte własnością gruntową w
granicach Rzeczypospolitej Polskiej, stanowią własność wyłączną Skarbu Państwa.
Jest to zapisane w starej ustawie z 1994 roku. Tylko że minister środowiska lub
rząd muszą mieć narzędzia, aby tego pilnować. A nowy projekt prawa geologicznego
i górniczego tych narzędzi nie daje.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj