Ustawowe osaczanie rodziny
Od ponad 20 lat modnym problemem zajmującym polityków, społeczników i
naukowców stała się przemoc w rodzinie. W ostatnich tygodniach polska opinia
publiczna dowiedziała się, że inicjatywna grupa rządowa przygotowała projekt
nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie uchwalonej 29 lipca
2005 roku. Wprawdzie jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni do nieustannych zmian
prawa, ale mimo to ci, którzy cenią stabilność norm, wartości i zasad, chcą
wiedzieć, dlaczego w tak krótkim czasie, gdy nawet w pełni nie można jeszcze
ocenić efektów dopiero co wprowadzonego prawa, już dąży się do jego
zmiany.
We wstępie do Karty Praw Rodziny Stolicy Apostolskiej czytamy: „Rodzina
będąca czymś znacznie więcej niż tylko zwykłą jednostką prawną, społeczną czy
ekonomiczną, stanowi wspólnotę miłości i solidarności, jedyną pod względem
możliwości nauczania i przekazywania wartości kulturalnych, etycznych,
społecznych, duchowych, religijnych, istotnych dla rozwoju i powodzenia własnych
członków i społeczeństwa”. W sposób dobitny ukazana została tu wyjątkowość
rodziny jako grupy społecznej, jej nieprzekazywalne nikomu funkcje oraz źródło
jej trwałości, stabilności i bezpieczeństwa. Nic zatem dziwnego, że w dokumencie
mowa jest o wymaganiu, iż „społeczeństwo, a w szczególności państwo i
organizacje międzynarodowe, winny czynić wszystko to, co możliwe, celem
zabezpieczenia wszelkiej pomocy – politycznej, ekonomicznej, społecznej i
prawnej – niezbędnej do umocnienia jedności i stabilności rodziny, tak aby mogła
ona sprostać swym specyficznym zadaniom”. Również Konstytucja Rzeczypospolitej
Polskiej w art. 70 pkt 1 stanowi: „Państwo w swojej polityce społecznej i
gospodarczej uwzględnia dobro rodziny”.
Zagrożenia współczesnej rodziny
Współczesna polska
rodzina boryka się z wieloma problemami, które zagrażają jej integracji,
stabilności, bezpieczeństwu zdrowotnemu, ekonomicznemu, psychicznemu i
duchowemu. Zagrożenia te mają swoje źródła w gwałtownie dokonujących się
procesach transformacji ustrojowej, gospodarczej, procesach integracji z innymi
kulturami, w globalizacji, popularyzacji różnych podkultur i szerokim dostępie
do środków masowej komunikacji, np. internetu, sieci komórkowej itp., przy
jednocześnie znacznie wolniejszych procesach rozwoju osobowościowego…
Odczuwalnymi wskaźnikami tych zagrożeń są nie tylko bezrobocie, ubóstwo,
wykluczenie społeczne, różnego rodzaju uzależnienia, ale także sposoby
komunikacji interpersonalnej, między innymi nacechowanej wulgaryzmami, agresją,
przemocą, a także celowym lub nieświadomym fałszowaniem rzeczywistości. W
odniesieniu do konkretnego funkcjonowania rodzin może to skutkować zachowaniami
o charakterze przemocy, biernością, zaniedbywaniem obowiązków rodzicielskich czy
dziecięcych, izolacją od życia wspólnotowego, a także innymi przejawami
patologii społecznej.
W uzasadnieniu do nowelizacji ustawy autorzy twierdzą,
że diagnoza skali zjawiska w 2007 roku dotyczy około połowy polskich rodzin, i
to zmusza do stosowania radykalniejszych rozwiązań. Na poparcie tezy przytacza
się dane z ogólnopolskiego sondażu, w którym respondenci stwierdzili, że znają
takie rodziny lub o takich rodzinach słyszeli. Tymczasem dane Ministerstwa
Sprawiedliwości o prawomocnych skazaniach osób dorosłych w 2007 r. pokazują, że
liczba skazanych za przestępstwa związane z przemocą w rodzinie wyniosła 15 233
osoby, w tym 14 842 mężczyzn i 391 kobiet. Jednocześnie tylko 47 osób zostało
skazanych za stosowanie przemocy w rodzinie wobec małoletniej osoby. Dla
porównania: w roku 2001 liczba skazanych za ten sam czyn wynosiła 24 200 osób.
Nic więc dziwnego, że badacze od lat zajmujący się problematyką przemocy wobec
kobiet w rodzinie, np. Irena Pospiszyl, donoszą o wyraźnym spadku liczby
zachowań o charakterze przemocy oraz o dość dobrych istniejących rozwiązaniach
prawnych1.
W latach 1997, 2003 i 2007 prowadziłam badania dotyczące agresji i
przemocy uczniów, przy tej okazji analizowałam także postrzeganie funkcjonowania
rodziny przez dzieci2. Obraz, jaki wyłania się z tych badań, przeczy zawartym w
uzasadnieniu tezom o powszechności stosowania przemocy w rodzinie. Jedynie 5
proc. rodzin można uznać za dotknięte w sposób trwały problemem przemocy i tym
samym wymagające specjalistycznej edukacji i korekcji. Natomiast 15 proc. rodzin
wymaga pomocy materialnej, mieszkaniowej, medycznej, psychologicznej czy wręcz
pedagogizacji.
Fałszywa diagnoza przemocy
W tym miejscu wypada
odpowiedzieć na pytanie, skąd tak wielkie rozbieżności w diagnozie zjawiska.
Najistotniejsze są dwie przyczyny. Pierwsza dotyczy definicji pojęcia przemocy.
Jedni chcieliby tym pojęciem objąć wszelkie zachowania, które wiążą się z
uczeniem respektowania granic, zasad, norm czy nawet zapewnieniem bezpieczeństwa
fizycznego czy psychicznego osoby niedostrzegającej takiego niebezpieczeństwa i
są oparte na różnego rodzaju przymusie. Drudzy starają się rozróżnić przemoc od
innych form agresji fizycznej, psychicznej, słownej, uznając przemoc za
poważniejszą formę agresji. Skoro naukowcy nie posługują się jednoznacznym
określeniem przemocy, to tym bardziej nieprofesjonaliści dowolnym zachowaniom
przypisują miano przemocy i stąd, ich zdaniem, połowa Polaków stosuje przemoc w
rodzinie. Druga przyczyna to posługiwanie się różnymi narzędziami do pomiaru
zjawiska. W przywoływanym moim badaniu posługiwałam się bardzo wieloma
wskaźnikami klimatu rodzinnego, jak np. stosowanych metod wychowawczych,
spożywania alkoholu przez rodziców, form zachowania po wypiciu trunku, opisu
idealnego obrazu rodzica w konfrontacji z realnym obrazem itp. Mam więc prawo
sądzić, że szacowanie rozmiarów zjawiska jest bardziej rzetelne niż wtedy, gdy
opiera się na odpowiedzi na jedno zadane pytanie o znane rodziny.
Pierwszym,
fundamentalnym warunkiem naprawiania rzeczywistości społecznej, ingerowania w
funkcjonowanie jednostki czy rodziny winna być rzetelna diagnoza. W przypadku
zjawiska przemocy w rodzinie rodzą się wątpliwości, czy na użytek stanowienia
prawa dołożono wszelkich starań, by poznać faktyczne trudności, zagrożenia i
potrzeby rodzin polskich, a także poszczególnych jej członków.
Ułomne rozwiązania prawne
Aczkolwiek Konstytucja
Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje dbałość państwa o dobro rodziny, czyli
wspólnoty osób, to jednak ustawodawca wyraźnie pomija ten fakt i określając
zasady oraz reguły prawnego przeciwdziałania przemocy w rodzinie, wcale nie
troszczy się o dobro całej rodziny, a jedynie wybiórczo chce zapewnić „dobro”
niektórych jej członków. Przy czym sam określa, co jest dobrem dla kobiety-żony,
mężczyzny-męża oraz dla dziecka. I tak dla dziecka dobrem jest zabranie go z
rodziny do instytucji opiekuńczej lub rodziny zastępczej. Dla kobiety dobrem
jest uniemożliwienie osobie stosującej przemoc korzystanie ze wspólnie
zajmowanego mieszkania i kontaktowania się z pozostałymi członkami rodziny. Dla
sprawcy przemocy dobrem jest usunięcie go z przestrzeni życiowej współmałżonka
czy dzieci. Tymczasem wszystkie badania oraz praktyka profilaktyki społecznej i
resocjalizacji dowodzą, że skutecznie można zmieniać społeczne zachowanie osób
tylko wtedy, gdy dokonuje się owych zmian w tej przestrzeni, w której
realizowana jest faktyczna egzystencja danego człowieka, a więc w jego
środowisku rodzinnym i wspólnie z wszystkimi członkami rodziny oraz w środowisku
lokalnym. Skuteczny może być rozwój poradnictwa rodzinnego, a nie tylko
restrykcyjne prawo.
Lista rozwiązań prawnych mogących rodzić niepokój o to, w
jaki sposób sformułowane prawo będzie stosowane, tzn. egzekwowane i
interpretowane przez osoby i instytucje do tego uprawnione, a także przez
zwykłych obywateli, niestety jest spora i w krótkim artykule nie można
wszystkich rozpatrzyć.
Kuriozalne definicje rodziny
J uż w Ustawie z 29 lipca
2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w art. 2 pkt 1 zostało
kuriozalnie zdefiniowane pojęcie członka rodziny. Ustawodawca, wychodząc poza
katalog osób najbliższych zdefiniowanych w kodeksie karnym, dodał, że miano
członka rodziny przysługuje osobom wspólnie zamieszkującym lub wspólnie
gospodarującym. Uwzględnienie tego rodzaju rozszerzenia rozumienia pojęcia
członka rodziny prowadzi do sytuacji uznania, że członkami rodziny jest np.
dwoje obcych sobie studentów zamieszkujących w domu studenckim. Taka
interpretacja jest o tyle słuszna, że użycie alternatywnego zwrotu „lub”
wskazuje, iż w proponowanym przepisie zwraca się także uwagę na to, że osoby te
nie muszą jednocześnie wspólnie gospodarować. Podobnie należałoby wyprowadzić
wywód myślowy wobec osób, które wspólnie gospodarują, ale razem nie
zamieszkują.
Zastosowane tutaj ustawowe podejście do rodziny demoluje
właściwe, utrwalone zarówno w świadomości społecznej, jak i prawie rozumienie
pojęcia rodziny. Można zatem pytać, jakiemu celowi służy tego rodzaju zapis
prawny? W jakim stopniu taki zapis wprowadzający zamęt w rozumienie pojęcia
rodziny jest potrzebny dla ułatwienia działań mających ograniczać czy wręcz
eliminować stosowanie przemocy w relacjach interpersonalnych pomiędzy członkami
rodziny? Literatura psychologiczna i pedagogiczna dotycząca tzw. przemocy
domowej (rodzinnej) wymienia następujące jej typy: przemoc wobec współmałżonka,
wobec dziecka/dzieci, wobec rodzeństwa, wobec rodziców, wobec dziadków czy
szerzej – osób w podeszłym wieku. Rozróżnia także pomiędzy przemocą stosowaną
przez dorosłych i przez dzieci.
Istniejąca Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy
w rodzinie spowodowała powstanie ośrodków wsparcia dla ofiar oraz
specjalistycznych ośrodków wsparcia. Przykładowo ośrodki ds. przeciwdziałania
przemocy w rodzinie w gminie prowadzą doradztwo w zakresie przemocy domowej;
pomoc w sporządzaniu pism urzędowych i prawnych, diagnozę sytuacji rodzinnej;
budowanie planu wyzwalania się spod wpływu przemocy, psychoedukację indywidualną
i grupową dla osób mających wśród bliskich osoby nadużywające alkoholu lub
uzależnione i sprawców przemocy. Dlatego dziwić może zawarty w projekcie
nowelizacji ustawy pomysł nałożenia obowiązku na właściwego ministra określenia
kwalifikacji osób zatrudnionych w specjalistycznych ośrodkach wsparcia oraz
prowadzących oddziaływanie korekcyjno-edukacyjne. Rodzi się wątpliwość i
pytanie, czy minister z właściwym znawstwem problematyki, o której mowa w
delegacji, może precyzyjnie i merytorycznie określić wiedzę, umiejętności i
kompetencje osób, które mają być zatrudnione w ośrodkach wsparcia? A także
pytanie, czy w obecnie działających ośrodkach i zasadach zatrudniania
pracowników nie przestrzegano lub nie uwzględniano odpowiednich kwalifikacji
kadry, a może istnieje potrzeba wymiany kadry według kryteriów, które będą
wiadome jedynie zespołowi doradczemu, jaki powoła minister, by zrealizować
nałożony nań obowiązek? W tym miejscu należy ponownie odwołać się do znawców
przedmiotu, którzy z pokorą piszą, że po ponad 20 latach intensywnych i licznych
badań problemu przemocy domowej jest wprawdzie wiele wiedzy cząstkowej i
faktograficznej, ale jednocześnie coraz silniejsze przekonanie, że zjawisko
przemocy ma swoje wieloczynnikowe uwarunkowania, tak w sferze szeroko pojętych
czynników społecznych, jak i osobowościowych czy temperamentalnych, a
profilaktyka i terapia w tym zakresie wymagają specjalistycznej wiedzy i
umiejętności oraz czasu.
Restrykcyjne prawo nie wymusi miłości
Trudno w tej
sytuacji uznać, że jakiekolwiek coraz bardziej restrykcyjne prawo spowoduje
wzrost miłości, życzliwości, serdeczności, zrozumienia, opanowywania stresu,
kontrolowania swoich zachowań, dbałości o poznanie siebie, swoich możliwości i
ograniczeń. A takie oczekiwania zdają się mieć osoby rozszerzające zakres
ingerencji prawnej w życie rodziny, która jako wspólnota osób winna opierać się
na zaufaniu, odpowiedzialności, trosce, wzajemnym poznaniu i współdziałaniu.
Uważa się także, że agresja i przemoc są zachowaniami społecznymi i znajdują się
w repertuarze zachowań każdego człowieka, ale mogą być przez niego kontrolowane.
Warunkiem funkcjonowania mechanizmów kontroli jest prawidłowa relacja z innymi,
adekwatna samoocena i radzenie sobie ze stresem. Innymi słowy – potrzebne jest
właściwe przygotowanie w okresie dzieciństwa i dorastania do przyszłych ról
małżeńskich i rodzicielskich, a także obywatelskich. Ten cel zakładany był w
programie „Wychowania do życia w rodzinie”, niestety jak dotychczas torpedowano
je na różnych szczeblach państwowych instytucji edukacyjnych na rzecz edukacji
seksualnej. Potrzebna jest także większa troska państwa o zmniejszanie obszarów
stresogennych, takich jak zagrożenia dotyczące: utraty pracy, obniżenia
standardu życia, pogorszenia opieki medycznej, obniżenia poczucia bezpieczeństwa
publicznego, a także utraty wpływu na bieg wydarzeń społecznych. Zamiast
dbałości w tych obszarach przedstawiciele rządu wśród rozwiązań mających
zapewnić skuteczność przeciwdziałania przemocy w rodzinie wprowadzają na
szczeblu gminy zespół interdyscyplinarny. Ma się on składać z osób będących
przedstawicielami pomocy społecznej, gminnej komisji rozwiązywania problemów
alkoholowych, policji, kuratorów sądowych, oświaty, zdrowia oraz organizacji
pozarządowych. W ten sposób wyłonione gremium, któremu zapewnia się bardzo wiele
uprawnień, szczególnie w sferze zbierania informacji i podejmowania decyzji,
nawet bez ich zgody, w sprawie członków rodziny ma zapewnić korzystny, bez
przemocy klimat rodzinny i właściwe realizowanie funkcji ekonomicznych,
socjalizacyjnych, wychowawczych, kulturalnych w rodzinie. Przedstawiciele tych
wszystkich instytucji z racji wykonywanych przez siebie funkcji i wynikających z
nich obowiązków mają ze swej istoty dbać o dobro rodziny na swoim terenie, mają
zapewnić porządek i bezpieczeństwo, ochronę zdrowia i troszczyć się o wychowanie
młodego pokolenia. Tak więc powoływanie takich zespołów jest tylko mnożeniem
niepotrzebnych bytów administracyjnych, którym trzeba zapewnić dodatkowe
fundusze. Nad trzy-lub czteroosobową rodziną ustanawia się kilkunastoosobowe
gremium kontrolne. Pytanie: w jakim celu? Ponownie także trzeba podnieść
wątpliwość, co stoi na przeszkodzie, że pracownicy tych instytucji w ramach
swoich dotychczasowych obowiązków nie przeciwdziałają przemocy w rodzinie? Jakie
przesłanki upoważniają do przyjęcia tezy o skuteczności takiego zespołu.
Niedopuszczalna ingerencja w życie prywatne
osób
Rozbudowywanie i nadbudowywanie instytucjonalnych struktur i
form działania nad rodziną w Polsce prowadzi do jej ubezwłasnowolnienia i wcale
nie służy jej dobru. Nadto zastosowanie w kontekście ochrony praw człowieka tak
daleko idącej ingerencji w życie prywatne osoby i życie prywatne rodziny dla
realizacji zadań zespołu interdyscyplinarnego jest wielce zastanawiające, gdyż
stawia zadania tworzonych zespołów przed dobrem osoby. Trzeba zauważyć także, że
nawet dla funkcjonowania określonych podmiotów, których podstawowym celem jest
ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, np. policji, ABW, CBA itd., nie
przewiduje się takiej dowolności w gromadzeniu danych, jakie przewidziano dla
zespołów interdyscyplinarnych nad rodziną… Zaproponowane w nowelizacji
przepisy stwarzają możliwość różnego rodzaju nadużyć i nieprawidłowości w tym
zakresie. Przykładowo nie ma przepisu, który precyzowałby, kto może mieć dostęp
do zbieranych danych, jak długo mogą być przechowywane, jak weryfikowane i
uaktualniane. O dowolności świadczyć może również zapis dopuszczalności
gromadzenia informacji o „innych orzeczeniach” wydanych w postępowaniu sądowym
lub administracyjnym, może to być np. orzeczenie dotyczące nieruchomości lub
finansów rodziny.
Projektodawcy zapewniają, że ich intencją jest ochrona
dobra dziecka, a tymczasem przyjmują zbyt pochopnie rozwiązania, które mogą
przynosić dziecku nowe traumatyczne przeżycia, jak np. zabieranie dziecka z
rodziny, umieszczenie w placówce opiekuńczej, rodzinie zastępczej. Zauważa się
brak staranności o precyzyjność stosowanych pojęć, np. czy przez opiekuna należy
rozumieć opiekuna prawnego, czy też faktycznego, a przecież opiekuna prawnego
należałoby odróżnić od przedstawiciela ustawowego dziecka. Przy tak
sformułowanym przepisie można by dopuścić zastosowanie przewidzianej prawem
ingerencji odebrania dziecka w sytuacji stanu nietrzeźwości sąsiada, któremu
powierzono dozorowanie dziecka, lub gdy doszłoby do stanu nietrzeźwości
wychowawczyni w przedszkolu, szkole czy opiekunki do dziecka.
Wskazane tutaj
wątpliwości, pytania i ułomności zapisów prawnych stanowią jedynie ich pewną,
choć istotną, część, żywię jednak nadzieję, że staną się okazją do podjęcia
szerszej dyskusji nad wypełnianiem przez państwo konstytucyjnego zapisu ochrony
dobra rodziny.
Prof. Krystyna Ostrowska
—————————————————
Krystyna Ostrowska jest psychologiem, profesorem
Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiem Zakładu Psychologii Dewiacji Instytutu
Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i
Resocjalizacji tejże uczelni.
Przypisy:
1 I. Pospiszyl, Postępowanie wobec sprawców
przemocy, w: Teoria i praktyka resocjalizacyjna wobec współczesnych zachowań
dewiacyjnych w Polsce i Republice Czeskiej, red. A. Szecówka, B. Koukola, P.
Kwiatkowski, Wrocław 2008, s. 99-108.
2 K. Ostrowska, Uczniowie i rodzice.
Portret własny. W kontekście badań zachowań agresywnych w szkole w latach 1997,
2003, 2007, Warszawa 2008.
