Wyłudzone pieniądze trafią na właściwe konta

Konta osób, które podszywając się pod Fundację „Lux Veritatis” i
Radio Maryja, próbowały wyłudzać datki od darczyńców, zostały zablokowane. A
mBank, którego ofertę wykorzystano do oszustwa, złożył do prokuratury oddzielne
zawiadomienie dotyczące fałszerstwa. Jak udało nam się ustalić, bank jeszcze
wczoraj przekazał na konto Fundacji równowartość wyłudzonych
pieniędzy.

Informacja o fałszywych blankietach spotkała się z dużym odzewem Czytelników,
którzy zwracali się do redakcji z prośbą o weryfikację danych na posiadanych
blankietach. Wśród zgłoszeń zdarzały się przypadki posiadania fałszywych druków.
Dlatego przed dokonaniem wpłaty należy dokładnie sprawdzić numer konta zapisany
na kwicie. Właściwe numery można znaleźć w „Naszym Dzienniku”, są one podawane
na antenie Radia Maryja i TV Trwam oraz zamieszczone na stronach internetowych
Radia Maryja i Fundacji „Lux Veritatis”. Podrobione blankiety można zniszczyć
lub dostarczyć do Fundacji albo Radia. – Można je zniszczyć bądź przysłać do nas
listownie. Wprawdzie mamy już owe fałszywki, ale może się okazać, że krążą po
Polsce jeszcze inne – powiedział nam o. Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia
Maryja.
Na pewno trzeba zatrzymać dowody wpłat. Wprawdzie bank zapewnił, że
wyłudzone środki zostaną przekazane właściwemu odbiorcy, jednak potwierdzenia
wpłaty stanowią dowód w przypadku konieczności zgłoszenia ewentualnych roszczeń.
– Na razie bank mówi. Ja czekam na fakty. Czekam na wyjaśnienie sprawy i
naprawienie krzywdy wynikającej przecież z zaniedbania banku – zaznaczył o.
Tadeusz Rydzyk CSsR. W jego ocenie, fakt, że docelowy bank nie sprawdza danych
odbiorcy widniejących na przelewie z wpisem w bazie klientów, jest pewnym
nadużyciem otwierającym drogę do przestępstw. – Przelewy nie były sprawdzane.
Było tam przecież wyraźnie napisane, iż odbiorcą jest Radio Maryja, Fundacja
„Lux Veritatis”… Nie weryfikowano, czy środki wpływają na konto deklarowanego
odbiorcy – zauważył dyrektor Radia Maryja. Jak dodał, sprawa powinna być
wyjaśniona i uregulowana, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych
sytuacji.
W ocenie Marty Chmielewskiej-Racławskiej z Urzędu Komisji Nadzoru
Finansowego sprawa wymagałaby dokładnego rozpoznania. Jednak w jej ocenie,
zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 2004 roku bank, który nie sprawdził,
czy podany przez klienta numer rachunku zgadza się z nazwą wierzyciela oznaczoną
w poleceniu przelewu, działa bez należytej staranności. – Zdaniem sądu, na banku
ciąży obowiązek sprawdzenia, czy oba oznaczenia, czyli numer rachunku i nazwa
wierzyciela, są prawidłowe, a bank, który przesłał kwotę objętą przelewem na
rachunek innej osoby, niż oznaczona w poleceniu przelewu, ponosi
odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę – zaznaczyła. Jak dodała, w praktyce ze
względu na automatyzację procesu transakcyjnego często taka weryfikacja nie jest
prowadzona w bankach. Jednak należy zaznaczyć, że w przypadku dokonania przelewu
bez takiej weryfikacji klient może domagać się od banku zwrotu środków na konto,
w tym także dochodząc swoich roszczeń na drodze sądowej.

Liczą się tylko fakty
W ocenie prof. Piotra
Jaroszyńskiego, istnieje obawa, że w całej sprawie nie chodzi wyłącznie o
oszustwo i wyłudzenie pieniędzy dokonane z wykorzystaniem ludzkiej
łatwowierności, ale o przemyślaną strategię umocowaną – być może – w strukturach
bankowych, a nawet politycznych. – Mamy tu do czynienia z wielomilionowym
środowiskiem wspierającym Radio, nie z lokalną fundacją. Dlatego z punktu
widzenia chęci zysku, jak i próby destrukcji, są to działania niewspółmierne do
prób wyłudzania pieniędzy od innych podmiotów – ocenił. Jak dodał, nie wiadomo,
czy postępowanie prokuratorskie wyjaśni, kto stał za oszustwem, gdyż nie służy
temu klimat polityczny, a wyłudzający działali tak pewnie, jakby mieli poczucie
bezpieczeństwa. – Dzisiaj żadne zapewnienia nic nie znaczą, liczą się fakty. Te
pieniądze muszą być przekazane, a straty wyrównane. Musi zostać też ujawniony
mechanizm, który umożliwił dokonywanie tej kradzieży przez wiele miesięcy –
dodał prof. Jaroszyński.
Także dr Gabriela Masłowska, poseł PiS, nie
wykluczyła, że za oszustwem stoi zorganizowana grupa, a fałszerstwo jest
elementem procesu nękania Radia Maryja. – Chodzi o to, by ciągle nękać, nie
tylko zaszkodzić finansowo, ale zaskakiwać i dostarczać powodów do ciągłej
krytyki Radia, mówienia tylko o pieniądzach, a nie o tym, co Radio Maryja czyni
dobrego – oceniła. Zdaniem posłanki, jest mało prawdopodobne, by osoba
działająca sama, bez ochrony, czuła się na tyle bezpieczna i bezkarna, by
pozwolić sobie na tego typu działania. – Na pewno organy ścigania powinny się
tym zająć. Mamy jednak świadomość, w jakim świecie żyjemy. Mamy do czynienia z
frontalnym atakiem na Radio Maryja wszelkimi metodami, bo staje się ono coraz
bardziej groźne i ma coraz większy zasięg oddziaływania – podkreśliła. Jak
dodała Masłowska, w tej sprawie wystosowała interpelację do ministra finansów,
któremu podlega Generalny Inspektorat Informacji Finansowej.
Posłanka
zapytała w niej m.in., czy wie on o sytuacji w mBanku i jakie podejmie
działania, by naprawić krzywdę.
Wczoraj pracownicy mBanku zapewnili nas, że
bank na podstawie dostarczonych numerów kont wykorzystywanych do oszustwa
dokonał podsumowania wyłudzonych pieniędzy i przekazał je na konto Fundacji. Jak
zaznaczyła Kinga Wojciechowska, zastępca rzecznika prasowego mBanku, bankowi
zależy na szybkim załatwieniu sprawy oraz wskazaniu osób, które dokonały
oszustwa.

Marcin Austyn

drukuj