Feministki kłócą się o karmienie piersią
Elisabeth Badinter, liderka francuskich feministek, ostrzega, że
ruchy ekologiczne podminowują dziesiątki lat walki o równouprawnienie – donosi
dziennik „Daily Telegraph”. Zdaniem Badinter, postulowane przez te środowiska
zachęcanie kobiet do rezygnacji z pracy i poświęcenie się pełnemu wychowaniu
dzieci i np. karmieniu piersią tak długo, jak to możliwe, jest dla kobiet
wyjątkowo… uwłaczające. Takie opinie wywołały duży zgrzyt pomiędzy
sympatyzującymi do tej pory zielonymi i feministkami.
Badinter twierdzi, że w ostatnim czasie jesteśmy świadkami powstania
„reakcjonistycznego przymierza”, które stworzyli przedstawiciele partii
Zielonych, „bojownicy” karmienia piersią, feministki – zwolenniczki powrotu do
natury, a także psycholodzy dziecięcy. W jej opinii, to przymierze dąży jedynie
do uczynienia z kobiet niewolnic. W swojej najnowszej książce pt. „Konflikt,
Kobieta i Matka” Badinter stwierdza, że takie postulaty obciążają kobietę
ogromnym poczuciem winy, jeśli nie poświęci się ona wychowaniu dzieci w domu.
Jej zdaniem, wręcz okropne jest to, że wzorowa matka „karmi piersią przez sześć
miesięcy i nie oddaje dziecka do żłobka, a przynajmniej nie za wcześnie, gdyż
dziecko musi być z mamą, nie zaś w siedlisku zarazków”. Autorka kpi także z
faktu, że matka troszczy się o to, by jej dziecko dostawało jak najbardziej
naturalny pokarm, a już najbardziej absurdalne jest dla niej to, że wiele
spośród nich rezygnuje z gotowych pokarmów w słoiczkach na rzecz posiłków
przygotowywanych własnoręcznie. Także wewnętrzne, naturalne przekonanie kobiety
o potrzebie zapewnienia jak najlepszego bytu swojemu dziecku jest, w jej opinii,
złe. – Nie musimy się kłaniać naturze. To jest tak, jakbyśmy były samicami
szympansów – stwierdza.
Badinter dodaje, że dziś w społeczeństwie króluje
doktryna, według której, jeśli kobieta zdecyduje się na powrót do pracy po
urodzeniu dziecka, lub w ogóle na „nieposiadanie dzieci”, zostaje poddana
ostracyzmowi. To wszystko – w jej opinii – zaczęło się w 1990 roku, kiedy to
rząd wprowadził dofinansowanie dla matek, które zdecydują się pozostać w domu z
dziećmi. Duży wkład w ten stan mają, jej zdaniem, także organizacje zielonych i
inne grupy sympatyzujące z ekologami. Szefowa francuskiej Partii Zielonych
Cécile Duflot odpowiada, że czołowa feministka kraju myli się w swojej ocenie. –
Ona całkowicie nie rozumie sensu tej sprawy. Prawdziwie ważną kwestią jest
sprawdzenie, dlaczego nadal istnieją nierówności w płacach pomiędzy mężczyznami
a kobietami pracującymi na tych samych stanowiskach, nie zaś stwierdzanie, że
posiadanie dziecka ma być dla kogoś problemem – odpowiada Duflot. Badinter
odpowiada, że takie stwierdzenia uwłaczają kobiecie i prowadzą do tego, że
mężczyzna utwierdza się w przekonaniu, że nie musi w domu robić kompletnie nic.
– Pani Badinter jest archeofeministką, która po prostu zaprzecza macierzyństwu –
przytacza komentarz prawicowego posła UMP Edwigea Antiera „Daily Telegraph”.
Łukasz Sianożęcki
