Co Sejm zrobi z zieloną energią?
Gdyby Sejm zaakceptował główne założenia projektu autorstwa Gabrieli
Masłowskiej (PiS), we wszystkich gminach powstałyby opracowania dotyczące
posiadanych odnawialnych źródeł energii. Ponadto lokalne samorządy, które
miałyby na własność odwierty geotermalne, udzielałyby pozwolenia na
eksploatację. To skróciłoby czas oczekiwania przedsiębiorców, którzy starają się
dziś o uzyskanie koncesji.
Projekt nowelizacji zaproponowany przez dr Gabrielę Masłowską, posłankę PiS,
a którym zajęli się już posłowie z komisji: Gospodarki, Samorządu Terytorialnego
i Polityki Regionalnej oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa,
zakłada wprowadzenie przepisów regulujących sposób oceny odnawialnych zasobów
energii, sposób przyznawania prawa do korzystania z nich oraz sposoby wspierania
przedsięwzięć związanych z pozyskiwaniem energii z zasobów
odnawialnych.
Projekt trafił do Sejmu już dwa lata temu. Jest on kontynuacją
koncepcji opracowanej przez zespół wybitnego geologa śp. prof. dr. hab. Juliana
Sokołowskiego. Celem jest zabezpieczenie zasobów naturalnych przez zapis, iż są
one własnością Narodu Polskiego, a nie Skarbu Państwa. To oznaczałoby pełną i
bardzo dziś pożądaną ochronę zasobów naturalnych w Polsce – powiedziała „Naszemu
Dziennikowi” dr Gabriela Masłowska. Projekt zakłada również, że istniejące
odwierty – jest ich kilka tysięcy – będą wykorzystane do potwierdzenia zasobów i
jakości np. wód geotermalnych. W przypadku pozytywnej weryfikacji odwiert
klasyfikowany byłby do eksploatacji. Tu jednak zarządcą nie byłby już Skarb
Państwa, a gminy, które otrzymałyby odwierty na własność, bez możliwości
odsprzedaży. Projekt obliguje też samorządy do sporządzenia bilansu energii z
odnawialnych zasobów (m.in. geotermia, energia wiatru i słońca) w zakresie
posiadanych zasobów i możliwości ich zagospodarowania. – Większość gmin nie ma
dziś takich opracowań i samorządy nie są świadome, jakim potencjałem dysponują,
a mogłoby się okazać, że niektórych stać na to, by być samowystarczalnym
energetycznie. Taki bilans nie byłby dużym obciążeniem dla budżetów – ocenia
Masłowska.
Zamiast koncesji wystarczy zezwolenie?
Nowelizacja,
likwidując koncesję na eksploatację złóż geotermalnych udzielanych przez
Ministerstwo Środowiska, uprościłaby też ścieżkę wydawania niezbędnych zezwoleń.
– Chodzi o to, by na wzór Czech, Słowacji zamiast koncesji wprowadzić zezwolenia
wydawane w oparciu o wspomniane bilanse przez lokalne władze samorządowe –
dodała. Uproszczenie procedur pomogłoby też wywiązać się z zobowiązań
dotyczących rozwoju wykorzystania odnawialnych źródeł energii. To m.in. decyzja
Rady Europy (z 2002 r.), która wymaga zwiększenia udziału zastosowań
odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym UE w 2010 r. do poziomu
minimum 22 proc., a w roku 2020 do minimum 40 procent. Ponadto Polska w
traktacie akcesyjnym zobowiązała się do zwiększania udziału energii elektrycznej
wytwarzanej ze źródeł odnawialnych w krajowej produkcji energii. W tym roku ma
to być 7,5 proc. – przy obecnych blisko 2 procentach. W roku 2020 udział ten ma
sięgać 14 procent. Patrząc na te wskaźniki, trzeba przyznać, że jesteśmy w
powijakach. Wprawdzie coś się dzieje w zakresie energetyki wiatrowej,
wykorzystania energii słonecznej, ale to wciąż za mało. Musimy rozwijać te
dziedziny, w których dysponujemy dużym potencjałem; mam tu na myśli zasoby
geotermalne – podkreśliła dr Masłowska. – Państwa europejskie korzystają z
geotermii, stwarzają preferencje dla tych inwestycji. Dlatego w projekcie
zaproponowałam utworzenie ze środków publicznych funduszy ubezpieczenia od
ryzyka na etapie budowy i eksploatacji, tak jak to uczyniła np. Francja –
dodała.
Projekt wymaga poprawek
Do projektu ustosunkowały się już m.in. samorządy,
sugerując jego niezgodność czy to z dyrektywami unijnymi, czy to z Prawem
Górniczym. – To nie znaczy, że cały projekt jest zły; wymaga jedynie pewnych
technicznych poprawek. Po to będziemy pracować w komisjach, by dokonać
niezbędnych korekt. To jest wyłącznie kwestia dobrej woli – posłanka nie traci
entuzjazmu. Do uwag zgłaszanych do projektu spokojnie podchodzi też prof. dr
hab. Jan Szyszko, poseł PiS. – Tego rodzaju opinie, że coś jest niezgodne np. z
prawem unijnym, jeszcze nie znaczą, że tak naprawdę jest. Osobiście wygrałem na
forum unijnym dwa procesy, a wszyscy mówili mi, że nie mam racji – powiedział w
rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak zaznaczył, projektowi trzeba się przyjrzeć
i przekonać się, czy jest on dobry zarówno w sensie legislacyjnym, jak i z
punktu widzenia interesów państwa. Sama idea jest słuszna i trzeba się nad nią
pochylić. W mojej ocenie, geotermia jest wielką szansą na to, abyśmy wypełnili
zobowiązania unijne, jak również na to, by Polska stała się krajem, który
uzależnia innych od swoich zasobów energetycznych. To jest prawdziwe
bezpieczeństwo energetyczne państwa – stwierdził.
Jak zauważa poseł
Masłowska, przestawienie polskiej energetyki na geoenergetykę umożliwiłoby
uzyskiwanie czystej, taniej energii niezbędnej dla rozwoju gospodarczego,
powstanie nowych miejsc pracy w zakładach geotermalnych i ich otoczeniu.
Zwiększyłoby również przewagę konkurencyjną polskich produktów na rynku
europejskim i światowym.
Marcin Austyn
