Oby nigdy nie zabrakło miłości do człowieka chorego

Homilia JE ks. bp. Stefana Regmunta, przewodniczącego Zespołu
Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, wygłoszona
podczas Mszy św. za chorych i służbę zdrowia w bazylice Św. Krzyża w Warszawie,
7 lutego 2010 roku

1. Tak często w naszym życiu spotykamy ludzi chorych, cierpiących, samotnych,
starszych. Choroba nie jest zjawiskiem obecnym tylko w naszych czasach.
Towarzyszy człowiekowi od początków – jest owocem śmiertelnego pocałunku –
grzechu pierworodnego, który dotyka wszystkich ludzi. Jesteśmy świadkami, jak
zwiększa się liczba chorych. Coraz częściej słyszy się słowa: „Kto dzisiaj jest
zdrowy?”. Ilekroć udajemy się do chorych, słyszymy pytanie: „Proszę księdza,
dlaczego ja tak muszę cierpieć? Dlaczego…? Dlaczego…?”.
Choroba potrafi
ściąć z nóg nawet najsilniejszego człowieka. Potrafi latami uniemożliwić życie i
pracę nawet osobom młodym, na resztę życia uczynić ich zależnymi od innych.
Potrafi odebrać przyjaciół, uczynić człowieka bezradnym mimo postępów
medycyny.
Ta najtrudniejsza próba dla człowieka, próba rodząca niepokój,
prowadząca do zamknięcia się w sobie, a nawet do rozpaczy i buntu, może też
prowadzić do wiary, do cierpiącego Jezusa z krzyżem na ramionach. Może nawracać
i oczyszczać człowieka, i pozwolić człowiekowi zrozumieć, że właśnie wtedy niebo
wcale nie milczy, ale pomaga i uczy. „Sam Chrystus, który jest bez grzechu,
[…], w swojej męce wziął na siebie wszelkie rany i uczestniczył we wszystkich
ludzkich cierpieniach (por. Iz 53, 4-5)” (Sakramenty chorych. Wprowadzenie
teologiczne i pastoralne, n. 2). Wiara w kochającego i zawsze obecnego przy nas
Chrystusa jest pierwszym lekiem przemieniającym wszystko.

2. Wsłuchujemy się podczas tej Eucharystii w Słowo Boże. Ukazuje ono nam, jak
Pan Bóg wzywa ludzi do szczególnych zadań, do realizowania niezwykłych powołań.
Kiedyś wezwał Izajasza, aby pełnił funkcję proroka. Zlecił mu ogłaszanie ludowi
Starego Testamentu swych decyzji. W księdze proroka Izajasza czytamy:
„I
usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?
Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie”! (Iz 6, 8).
Wybrał też św. Pawła na
Apostoła pogan. Prześladowca chrześcijan miał zanieść Ewangelię tym, którzy o
Bogu nie słyszeli. W liście do Koryntian św. Paweł wyznał:
„Jestem bowiem
najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo
prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana
mi łaska Jego nie okazała się daremna” (1 Kor 15, 9-10).
Jezus powołał też
Dwunastu, aby Mu towarzyszyli w głoszeniu Dobrej Nowiny o zbawieniu i składali
świadectwo o wiecznym przeznaczeniu człowieka. Oni, będąc rybakami, pozostawili
łodzie, sieci i podążyli za Nim. Święty Łukasz napisał o jednym z nich –
Piotrze: „Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił.
I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim” (Łk 5,
10-11).
W łańcuchu wezwanych przez Boga do pełnienia szczególnych zadań
jesteśmy i my. Otrzymaliśmy szczególne powołanie, które jest udziałem każdego
człowieka – powołanie do miłości. To powołanie jest fundamentem dla wszystkich
innych powołań. Święta Teresa mówiła o sobie: „Zrozumiałam, że miłość zamyka w
sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i
wszystkie miejsca. (…) Jednym słowem, jest wieczna… Powołaniem moim jest
miłość (…) w sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością…”.
Dziś
przypominamy sobie, że Jezus pragnie, byśmy byli świadkami Jego miłości wśród
chorych i cierpiących.

3. Idąc do chorych, aby świadczyć o Bożej miłości, wpatrujemy się w Jezusa
Chrystusa, największego Lekarza, Dawcę życia, szczególnego Pielęgniarza
człowieka i ludzkości. Od Niego uczymy się wrażliwości na człowieka chorego,
niepełnosprawnego. To On pochylał się nad ich cierpieniem, uzdrawiał i
wskrzeszał. To On utożsamiał się z chorymi i cierpiącymi, mówiąc: „Cokolwiek
uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por.
Mt 25, 40). On widział w człowieku nie tylko ciało, ale i duszę.
Kościół,
naśladując Chrystusa poprzez wieki, pełni Chrystusowe posłannictwo wobec
chorych. Poprzez działalność diakonów, księży, zakonów, bractw, wolontariuszy
świeckich spieszy z posługą duszpasterską. Towarzyszy ludziom dotkniętym
chorobą, cierpieniem, wyniszczonym wiekiem. Oprócz koniecznej opieki przynosi im
naukę o właściwym rozumieniu choroby, cierpienia, starości, śmierci.
Chrześcijańska postawa wobec tych trudnych doświadczeń nie ma w sobie nic z
fatalizmu. Bowiem „sama Opatrzność Boża postanowiła, aby człowiek cierpliwie
walczył z wszelkimi chorobami i troskliwie zabiegał o zdrowie, potrzebne do
wypełnienia obowiązków w społeczności ludzkiej i w Kościele. Powinien jednak
zawsze być gotów dopełnić to, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa dla
zbawienia świata, oczekując uwolnienia całego stworzenia w chwale synów Bożych
(por. Kol 1, 24; Rz 8,19-21)” (Sakramenty chorych. Wprowadzenie teologiczne i
pastoralne, n. 3). Kościół udziela też chorym duchowego umocnienia przez
sakramenty święte (sakrament chorych, Eucharystię, sakrament pojednania).
Wreszcie pomaga przygotować się człowiekowi do przejścia przez śmierć do życia
wiecznego.
Zwracając się do tych, którzy opiekują się chorymi, a więc: do
personelu medycznego, członków rodziny chorego, personelu pomocniczego szpitala,
farmaceutów i innych osób pomagających chorym, Kościół przypomina im naukę o
tym, że godność człowieka chorego i jego istotna wartość „nie ulegają zmianie
nigdy, niezależnie od konkretnych okoliczności jego życia. Człowiek, nawet
ciężko chory lub niezdolny do wykonywania bardziej złożonych czynności, jest i
zawsze pozostanie człowiekiem, nigdy zaś nie stanie się „rośliną” czy
„zwierzęciem”.
Także nasi bracia i siostry, którzy znajdują się w klinicznym
stanie „wegetatywnym”, w pełni zachowują swą ludzką godność. Nadal spoczywa na
nich miłujące spojrzenie Boga Ojca, który postrzega ich jako swoje dzieci
potrzebujące szczególnej opieki” (Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników
międzynarodowego kongresu lekarzy katolickich, 2004).
Ta posługa Kościoła
jest podejmowana w szpitalach, domach opieki, hospicjach, sanatoriach i wszędzie
tam, gdzie mieszkają chorzy. To właśnie w tych miejscach dokonuje się nie tylko
pocieszenie chorego, lecz też wielkie misterium naszej wiary, podczas którego
człowiek może odkryć wartość swojego cierpienia, doświadczyć, jak choroba może
nas przybliżyć do Boga, otworzyć nas na bardziej dojrzałe ludzkie życie,
przyczynić się do naszego nawrócenia, być drogą do zadośćuczynienia Bogu za
ludzkie niewierności – nie tylko własne, ale i ludzi zdrowych.
Dziś, dzięki
posłudze kapelana szpitala czy księdza z parafii, chory człowiek nie musi być
sam. Przez Komunię św., modlitwę, błogosławieństwo, Mszę św. może być z Tym,
który jest Lekarzem nie tylko naszych ciał, ale i dusz.
Kilkanaście dni temu
w Gorzowie Wielkopolskim obchodziliśmy 100. rocznicę urodzin Sługi Bożego
biskupa Wilhelma Pluty, biskupa gorzowskiego. Z tej okazji zostały ponownie
wydane jego „Rozporządzenia duszpasterskie”. Wśród nich znajduje się
rozporządzenie zatytułowane „Opieka nad chorymi”.
Biskup Wilhelm wyjaśnia w
nim, że osoby obłożnie chore stanowią szczególny przedmiot opieki każdego
duszpasterza. Troska ta winna się wyrażać w regularnym odwiedzaniu chorych i
zaopatrywaniu ich w sakramenty święte: posługę spowiedzi, sakrament chorych,
udzielanie Komunii św. oraz odprawienie Mszy św. w domu obłożnie chorego raz w
roku. Zaznaczył też, że odpowiedzialni w sumieniu za zaopatrzenie chorego w
sakramenty święte są również członkowie rodziny, a nie tylko sam chory. Ponadto
w okresie wielkanocnym z polecenia biskupa we wszystkich kościołach odczytywane
było słowo pasterskie poświęcone chorym i posłudze sakramentalnej sprawowanej
przez Kościół wobec tej grupy wiernych (por. Rozporządzenia duszpasterskie,
Zielona Góra 2010, s. 23-24).

4. Dziś, kiedy modlimy się w intencji chorych, nie może zabraknąć głosu
skierowanego do władz państwowych i samorządowych odpowiedzialnych za publiczną
służbę zdrowia, głosu upominającego się o właściwą troskę o tych, którzy sami
upomnieć się nie mogą.
Z tego miejsca, z którego w każdą niedzielę modlimy
się za dotkniętych cierpieniem, apelujemy dziś w imieniu chorych o sprawiedliwy
dostęp do opieki zdrowotnej, o właściwe określenie świadczeń należnych każdemu
choremu, o możliwość łatwiejszego dostępu do lekarza i placówki medycznej, o
właściwą politykę zdrowotną, o sprzyjające warunki pracy dla personelu
medycznego i pracowników obsługi, o wynagrodzenie dające im możliwość godnego
utrzymania rodzin – bez konieczności szukania pracy poza granicami kraju bądź w
kilku przychodniach.
Dzisiaj ratujemy puszcze i parki narodowe. Potrafimy
zaradzić chorobom lasów, drzewostanów… Ale coraz trudniej nam zmierzyć się z
problemami człowieka, który przez chorobę jest zagrożony i nie ma go kto
ratować. Brakuje środków materialnych, trudno nam zdecydować się na właściwą
koncepcję reformy systemu ochrony zdrowia, a może po prostu brakuje nam
autentycznej miłości do człowieka chorego, który oczekuje naszej
bezinteresowności i dowartościowania. Oczekuje z naszej strony poważnego
potraktowania.
Sprawa służby zdrowia wymaga wspólnego zaangażowania Polaków,
solidarności całego narodu. Kryzys służby zdrowia stanowi dziś najbardziej
dotkliwy problem społeczny. Odczuwa go całe społeczeństwo. Domaga się on zarówno
pilnych działań władz publicznych, jak i osobistego zaangażowania każdego z nas
w jego przezwyciężenie.

5. Drodzy w Chrystusie, uczestnicy modlitwy za chorych!
Dziś w tym
kościele modlą się wraz z nami osoby po przeszczepach: serca, wątroby, nerki.
Dziękują oni za każdy dzień życia Panu Bogu i tym, którzy ofiarowali im swoje
organy na przeszczep.
Dziękują też lekarzom, którzy ich operowali,
pielęgniarkom i innym pracownikom służby zdrowia, którzy towarzyszyli im w
ratowaniu ich życia.
Warto więc w tym miejscu przypomnieć stanowisko Kościoła
w tej sprawie. Za Katechizmem Kościoła Katolickiego przypomnijmy: „Przeszczep
narządów zgodny jest z prawem moralnym, jeśli fizyczne i psychiczne
niebezpieczeństwa, jakie ponosi dawca, są proporcjonalne do pożądanego dobra
biorcy. Oddawanie narządów po śmierci jest czynem szlachetnym i godnym pochwały;
należy do niego zachęcać, ponieważ jest przejawem wielkodusznej solidarności”.
Natomiast „moralnie nie do przyjęcia jest pobranie narządów, jeśli dawca lub
jego bliscy, mający do tego prawo, nie udzielają na to wyraźnej zgody”
(Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2296).
W tej Mszy św. ogarniamy miłością
rodziny chorych – matki, ojców, synów i córki, babcie i dziadków, którzy cierpią
razem z chorymi. Dziękujemy im za świadectwo miłości Bożej względem chorych. Ta
miłość jest najlepszym lekarstwem na ich ból – fizyczny, psychiczny i
duchowy.
W tej Eucharystii ogarniamy miłością tylu wspaniałych pracowników
służby zdrowia, pielęgniarki, innych pracowników – którzy są przykładem ofiarnej
postawy, szacunku i troski o życie od momentu poczęcia aż do naturalnej
śmierci.

6. Zakończmy nasze rozważanie wezwaniem tej, która jest szczególną patronką
chorych – Maryi. Do Niej w ten szczególny dzień zwracamy się pełni
ufności:
Matko Jezusa Chrystusa, Matko Kościoła i Matko nasza!
Otocz
opieką chorych i cierpiących. Chroń każde ludzkie życie.
Niech nie brakuje
wśród nas mądrych, odpowiedzialnych lekarzy, troskliwych pielęgniarek, ofiarnych
wolontariuszy.
Niech szpitale, przychodnie, hospicja i wszystkie miejsca,
gdzie cierpi chory człowiek, wypełnią się ofiarną miłością.
Bądź nam ostoją i
tarczą. Wspomagaj nas, pocieszaj i do Syna swego nas prowadź.
Amen.

drukuj