Mapa choroby jest mapą biedy

Z dr. Kazimierzem Szałatą, prezesem Fundacji Polskiej Raoula Follereau, rozmawia Małgorzata Pabis



Jak dziś wygląda sytuacja chorych na trąd? Gdzie jest ich najwięcej?

– Nie wiemy dokładnie, ilu jest dzisiaj trędowatych, gdyż trąd występuje w najuboższych rejonach świata, w których słabo rozwinięte są struktury medyczne i administracyjne. Znamy natomiast dokładną liczbę osób, które każdego roku trafiają na leczenie w naszych ośrodkach. Ostatnie oficjalne dane opublikowane przez Światową Organizację Zdrowia mówią, że w 2008 r. wykryto ćwierć miliona nowych przypadków tej strasznej choroby. Dzięki odkryciu skutecznej terapii antybiotykowej liczba trędowatych radykalnie spadła. W ciągu ostatnich dwudziestu lat wyleczono 14 mln chorych. Nie znaczy to, że walka z trądem dobiega końca. Od kilku lat bowiem nie obserwujemy spadku zachorowań, a ci, których nawet udaje się wyleczyć, są często ludźmi ciężko okaleczonymi. Wśród wyleczonych z trądu około 3-4 mln ludzi jest niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Najtrudniejsza dziś jest sytuacja trędowatych w Indiach czy szerzej w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie żyje prawie połowa wszystkich trędowatych.

Mimo kilku przedwczesnych rewelacji, wciąż nie mamy skutecznej szczepionki. Trąd jest rzadką chorobą, która występuje tylko u ludzi, i trudno hodować bakterię Hansena na innym materiale biologicznym.

Dlaczego z problemem trądu tak trudno jest sobie poradzić?

– To dosyć proste. Mapa trądu pokrywa się z mapą biedy w świecie. Trąd nie zagraża żadnemu mieszkańcowi zamożnego świata, stąd jest to choroba po prostu zapomniana. W latach pięćdziesiątych Raoul Follereau apelował do wielkich tego świata o sumę równą wartości dwóch bombowców, by wyleczyć wszystkich trędowatych. Apel ten pozostał bez echa i wciąż trędowatymi zajmują się najodważniejsi misjonarze za pieniądze zebrane w ostatnią niedzielę stycznia. Okazuje się, że zaraz po odkryciu skutecznej terapii łatwo było liczbę trędowatych obniżyć z kilkunastu milionów do pół miliona, trudniej jednak zejść poniżej 250 tysięcy. By ograniczyć rozprzestrzenianie się trądu, potrzebne są struktury opieki medycznej, potrzebna jest opieka sanitarna, a o to jest trudno w rejonach, których mieszkańcy nie mają szans spotkać w swoim życiu lekarza.

Jest rzeczą znamienną, że najwięcej dla milionów trędowatych na świecie zrobił nie lekarz, ale filozof, który z Ewangelią w ręku kilka razy objechał cały świat, głosząc orędzie miłosierdzia. Bo żeby rozwiązać problemu trądu albo głodu czy innej ludzkiej biedy, nie wystarczą środki farmakologiczne, ale potrzebna jest ludzka mądrość i nasze wrażliwe serce. Inaczej mówiąc, potrzebna jest wyobraźnia miłosierdzia.

W jaki sposób możemy włączyć się w pomoc trędowatym?

– Raoul Follereau mówił, że przyczyną trądu w Afryce są różne postacie trądu, które dotykają mieszkańców bogatych krajów: egoizm, bezbożność, relatywizm moralny, zapatrzenie w siebie, a czasem zwykła nikczemność. Trędowaci cierpią nadal, bo zapomniał o nich zapatrzony w swoje własne problemy świat. Światowy Dzień Trędowatych jest okazją do uświadomienia sobie trudnego losu ludzi zostawionych często samym sobie, ale też do poznania wspaniałej pracy misjonarzy, na których zawsze mogli liczyć i nadal liczą trędowaci. Ich praca będzie jeszcze bardziej skuteczna, jeśli wesprzemy ich modlitwą i ofiarą. Jedna trzecia wszystkich trędowatych na świecie pozostaje pod opieką ośrodków Follereau, które utrzymują się w znacznej mierze z ofiar składanych przy okazji Światowego Dnia Trędowatych. Pieniądze, które znajdą się na koncie za pośrednictwem mającej swoich przedstawicieli na całym świecie Międzynarodowej Unii Stowarzyszeń Raoula Follereau, trafią tam, gdzie są największe potrzeby. W tym roku chcemy pomóc ośrodkowi siostry Noemi z Konga Brazzaville i s. Róży z Angoli.

Czy dziś skala problemu jest taka sama jak przed laty?

– Liczba trędowatych co prawda radykalnie spadła, ale problem pozostał. Dzięki wspaniałej pracy św. Damiana z Wyspy Molokai, bł. o. Beyzyma z Madagaskaru czy Raoula Follereau nie ma już upiornych, przeklętych miejsc odosobnienia dla trędowatych pozostawianych bez jakiejkolwiek pomocy. Trąd jest chorobą uleczalną, więc ci, którzy niosą im pomoc, nie narażają już swojego życia. Wśród trędowatych pracuje coraz więcej ludzi świeckich. Coraz częściej wyleczeni z trądu wracają do swoich miejsc pracy, zakładają rodziny – jeśli tylko mają stosowne ku temu warunki, choć w wielu krajach wciąż człowiek pozostaje trędowatym na całe życie. Dlatego równie ważna jak sama terapia jest praca formacyjna i edukacja. Temu służą między innymi uroczyste obchody Światowego Dnia Trędowatych w krajach misyjnych, gdzie jest to dzień promocji i powrotu do życia społecznego ludzi czasowo wykluczonych przez najstarszą i najstraszniejszą chorobę ludzkości.

Dziękuję za rozmowę.

Fundacja Polska Raoula Follereau

Warszawa

KRS 011608397

Nr konta bankowego:

87 1240 1082 1111 0000 0387 2932

Tytuł wpłaty: trąd

drukuj