Nie „poświęcą” Steinbach

Wszystko wskazuje na to, że ani CDU, ani CSU nie zamierza rezygnować z poparcia dla Eriki Steinbach i jak twierdzą ważni politycy chadeccy, „nie można dla żadnej idei poświęcić jej osoby”. Rzecznik Związku Wypędzonych przewiduje, iż bardziej konkretne rozwiązania w tej sprawie zostaną podjęte w połowie lutego.

Tym razem szefową Związku Wypędzonych (BdV) wsparł premier Dolnej Saksonii Christian Wulff, który w jednym z wywiadów dał jasno do zrozumienia, że chadecja nie ma prawa poświęcać Eriki Steinbach i powinna brać pod uwagę jej postulaty. W podobnym tonie wypowiedział się nie po raz pierwszy także premier Bawarii Horst Seehofer, który z kolei jasno stwierdził, że CSU popiera propozycje Eriki Steinbach, które zaprezentowała jako ewentualną gotowość do wycofania swojej kandydatury do rady Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. – Erika Steinbach wyciągnęła rękę do koalicji rządzącej w Niemczech, więc nie powinniśmy odtrącać tej ręki – powiedział Seehofer. Rzecznik Związku Wypędzonych Walter Strattmann w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” potwierdził, że na temat przyszłych losów szefowej BdV w kontekście jej roli w fundacji mającej budować centrum dokumentacyjne dla niemieckich „wypędzonych” w dalszym ciągu trwają rozmowy pomiędzy przedstawicielami związku i rządu. – Czekamy na konkretne decyzje, które powinny zapaść jeszcze w lutym tego roku po porozumieniu pomiędzy BdV a przedstawicielami rządzącej koalicji – powiedział nam Strattmann. I potwierdził, iż w zamian za rezygnację Steinbach z miejsca w radzie fundacji Związek Wypędzonych może otrzymać zamiast trzech aż sześć miejsc w tej radzie. – To nie jest jeszcze pewne, ale jest to jedna z kilku możliwości – przyznał rzecznik prasowy BdV.

Partie rządzące powołały kilka dni temu specjalną grupę roboczą, w skład której weszli przewodniczący ich parlamentarnych frakcji. To oni podczas rozmów z przedstawicielami Związku Wypędzonych spróbują wypracować jakieś rozwiązanie.

Teoretycznie Związkowi Wypędzonych przysługują 3 z 13 miejsc w radzie fundacji, powołanej w celu stworzenia w Berlinie muzeum poświęconego niemieckim wysiedleniom. BdV zgodnie z obowiązującym statutem ma prawo do samodzielnej decyzji w kwestii swoich kandydatów, ale ostateczne decyzje personalne leżą w gestii rządu federalnego. Związek postawił na swoją szefową Erikę Steinbach, ale kandydaturę tę zablokował szef koalicyjnej FDP i minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle. Ostateczne słowo będzie miała kanclerz Angela Merkel, która nadal wyczekuje i uparcie milczy. Pomimo spektakularnego milczenia swojej szefowej Erika Steinbach nie czuje się pozostawiona przez nią sama sobie, twierdząc, że „pani kanclerz musi na pierwszym miejscu myśleć o utrzymaniu swojego rządu”.


WM
drukuj