Engelking – Kaczmarek. Konfrontacja

Konfrontacja Jerzego Engelkinga z Januszem Kaczmarkiem, byłym szefem MSWiA, w trakcie posiedzenia sejmowej komisji śledczej miała być najbardziej widowiskowym jego elementem. I była. Engelking wskazywał na brak równości obu stron w trakcie konfrontacji ze względu na różny stopień dostępu do informacji. Zarzucił Kaczmarkowi, że ten, posiadając pełen wgląd do materiałów postępowania, jakie toczy się w rzeszowskiej prokuraturze, pomimo zakazu prokuratora cytuje odpisy protokołów. – Kaczmarek zacytował fragment mojego zeznania z protokołu złożonego w śledztwie rzeszowskim, mimo że prokuratura na to zgody nie wyraziła – tłumaczył.

Engelking zwracał uwagę na to, że Kaczmarek korzysta z bardzo bogatej wiedzy, którą pozyskał jako osoba pokrzywdzona.

Zarówno Jerzy Engelking, jak i Janusz Kaczmarek potwierdzili wcześniej składane zeznania. Kaczmarek dowodził, że specjalny zespół Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego na czele z Engelkingiem usiłował zrobić z niego szpiega, terrorystę, osobę mającą kontakty z grupami przestępczymi, osobę skorumpowaną, przez co miał realizować elementy polityczne, a nie karno-prawne działania. – Śmiem twierdzić, że gdyby Kaczmarek nie pojawił się na 40. piętrze hotelu Marriott i nie spotkał się z Ryszardem Krauzem, nie byłoby dzisiejszego przesłuchania. Gdyby Kaczmarek zeznał zgodnie z prawdą, że spotkał się z Krauzem, nie byłby dzisiaj podejrzany w tej sprawie. Jednak, przez nikogo nieprzymuszany, skłamał, a konsekwencją było przedstawienie mu zarzutów fałszywych zeznań – ripostował Engelking.

Na początku posiedzenia poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) postulował zwrócenie uwagi na status Janusza Kaczmarka, który, według niego, zmienił się od ostatniego przesłuchania. W związku z tym pytał sejmowych ekspertów o opinię w tej kwestii.

Dotychczas Kaczmarek występował przed komisją w charakterze osoby podejrzewanej o popełnienie przestępstwa, jednak w listopadzie 2009 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie uznała, że zatajając fakt spotkania z Ryszardem Krauzem, nie popełnił przestępstwa. – Ponieważ korzystał z prawa do obrony i zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego prokuratura uznała, że miał prawo „kłamać” w tym postępowaniu – wyjaśniał Mularczyk. Podkreślił, że z chwilą umorzenia tego postępowania nie ciążą na nim żadne zarzuty i dlatego teraz jest zobligowany mówić prawdę i tylko prawdę. Dodał, że nie był zobligowany do tego wcześniej, bo ciążyły na nim zarzuty i miał prawo do odmowy odpowiedzi na pytania, które mogły narazić go na odpowiedzialność karną. Pytał też ekspertów, czy Kaczmarek jako niepodejrzewany o popełnienie przestępstwa ma obowiązek odpowiadać na wszystkie pytania zgodnie z prawdą.

Ekspert Magdalena Bielewicka od powiedziała na te wątpliwości, że Kaczmarek nie był osobą podejrzewaną, a podejrzaną o popełnienie przestępstwa i w jej przekonaniu jego status się nie zmienił, dlatego że prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko Kaczmarkowi, które się jeszcze nie uprawomocniło, ponieważ zostało złożone zażalenie. Uznała także, że nie zwalnia to świadka z mówienia prawdy. Andrzej Jóźwiak wtórował koleżance, potwierdzając, iż status Kaczmarka nie uległ zmianie, ponieważ nadal jest osobą podejrzaną, gdyż postanowienie prokuratora okręgowego nie nabrało mocy waloru prawomocności i dopiero wtedy, gdy się uprawomocni, ów status ulegnie zmianie.

Wyjaśnienia te nie rozwiały jednak wątpliwości posła Mularczyka, który zwrócił uwagę na zasadniczą okoliczność, że postępowanie co prawda zostało zakończone, ale zaskarżył je sam Kaczmarek, i tylko co do treści sekwencji, a więc co do istoty i meritum nie jest zaskarżone. – Czy Janusz Kaczmarek może uchylać się od odpowiedzi na niewygodne dla niego pytania i czy ma obowiązek mówić tylko prawdę? Czy Kaczmarek w związku z tym, że postępowanie zostało umorzone, ale w trybie nieprawomocnym, ponieważ on sam je zaskarżył, może kłamać i odmawiać odpowiedzi na pytania? – dopytywał się poseł.

Kaczmarek złożył także wniosek formalny, aby w trakcie konfrontacji Engelking nie korzystał z laptopa, bo stwarza to możliwość przekazywania informacji i komunikowania się z osobami z zewnątrz. – Moim zdaniem, wniosek ten wymaga uwzględnienia – ocenił ekspert Waldemar Gontarski. Po półgodzinnej dyskusji wniosek Kaczmarka został odrzucony.

Kaczmarek powiedział, że konferencja multimedialna z 31 sierpnia 2007 r. była manipulacją Engelkinga. Na potwierdzenie tego przytoczył nieprawdziwą, jego zdaniem, podaną wówczas informację, jakoby 13 lipca 2007 r. ówczesny szef policji Konrad Kornatowski miał dzwonić do prezesa ZUS Jaromira Netzla. Otóż to nie Kornatowski dzwonił do Netzla, a odwrotnie – prostował Kaczmarek.

Zapewniał też, że to nie on był źródłem przecieku, i próbował wykazać, iż istotą konferencji multimedialnej był element politycznej rozgrywki. Przytaczał wypowiedzi ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, w których zapowiadał ujawnienie szczegółów śledztwa.

Przewodniczący komisji Andrzej Czuma (PO) błagał wręcz prokuratora Engelkinga, by mimo „próby nieodpowiadania na pytania” zaczął odpowiadać. – Ja mam szczerą wolę i chęć odpowiadania na każde pytanie, które będzie zadane w sposób zgodny z regułami przeprowadzania konfrontacji, a pan poseł Węgrzyn nie prowadzi tej konfrontacji tak jak należy – odpowiadał Engelking. – Dla mnie nie ulega wątpliwości, że Kaczmarek spotkał się z Ryszardem Krauzem, co potwierdził biegły – wyjaśniał. Engelking przypominał, że w czasie przesłuchania Kaczmarek dwukrotnie zaprzeczył temu, iż spotkał się z Ryszardem Krauzem, mówiąc, że pojawił się tam w celu wypicia lampki wina. Dodał, że Kaczmarek szczegółowo opisywał fakt spotkania na pierwszym piętrze z Jaromirem Netzlem, jednak tak naprawdę – jak zarejestrowała kamera umieszczona w windzie – na pierwszym piętrze winda nigdy się nie zatrzymała, bo pojechała na 40. piętro. – Podkreślam, prokuratura zainteresowała się tą sprawą tylko z tego względu, że na 40. piętrze pojawił się Kaczmarek i wszedł do apartamentu Ryszarda Krauzego – powiedział Engelking.

Dodał, że zakres ujawnionego materiału dowodowego miał wskazywać tylko i wyłącznie na popełnienie tych przestępstw, które zostały Kaczmarkowi przedstawione, oraz na powód jego wystąpienia w śledztwie. Przypomniał, że Kaczmarek w licznych wywiadach sugerował, iż mamy do czynienia z prywatna wojną, zemstą.

– Nagle przypomniały mu się jakieś niecne czyny władzy, bo zarzuty, które formułował, dotyczą okresu, kiedy pełnił funkcję prokuratora krajowego. I wówczas nie reagował, a nagle przypomniał sobie o tym. Dla nas, prokuratorów, było to krzywdzące i musieliśmy coś zrobić, a jedyną formułą zgodną z prawem była możliwość przeprowadzenia konferencji w takim zakresie – wyjaśniał Engelking. Dodał, że ta sprawa była wyjątkowa, bo w głównych rolach wystąpili komendant główny policji, minister spraw wewnętrznych oraz prezes ZUS, jednej z największych spółek Skarbu Państwa.


Mateusz Dąbrowski
drukuj