Dopominają się o Wrocław z bulwarem Pileckiego

Mimo siarczystego mrozu kilkudziesięciu wrocławian – wśród nich spora grupa młodzieży – przybyło w sobotę na teren znajdujący się w centrum miasta, między ulicami Świdnicką a Krupniczą, aby uczestniczyć w happeningu pod hasłem „Rozświetlamy bulwar Rotmistrza Witolda Pileckiego”. Manifestacja ma przekonać władze miasta do nadania temu miejscu imienia jednego z największych bohaterów II wojny światowej.

Działacze Inicjatywy Obywatelskiej „Tak dla Pileckiego”, Towarzystwa im. Edyty Stein, Fundacji „Polskie Gniazdo”, Dolnośląskiej Inicjatywy Historycznej i innych organizacji chcą przekonać wrocławskich radnych oraz władze miasta, aby nie zwlekać z uhonorowaniem bohatera poprzez nadanie bulwarowi jego imienia. Poparcie wyraziło już kilka tysięcy osób. Ich liczba stale wzrasta.

Na prawie kilometrowym odcinku zapalono kilkaset zniczy, a pośrodku ustawiono fotografie rotmistrza Pileckiego. Miało to – jak podkreślał w czasie manifestacji prezes Inicjatywy Obywatelskiej „Tak dla Pileckiego” Andrzej Kofluk – symbolizować jasność postaci rotmistrza Pileckiego i związek między dwoma totalitarnymi systemami, z którymi on walczył.

Bulwar biegnie od pomnika Bolesława Chrobrego, wzdłuż budynku, w którym w czasie II wojny światowej mieściła się siedziba gestapo, a potem UB i SB (obecnie są tutaj sądy, prokuratura i policja), aż do placu Orląt Lwowskich. Jego przedłużeniem jest bulwar im. Tadka Jasińskiego, małego obrońcy Grodna. Kończy się on na placu im. Jana Pawła II.

Radni Platformy Obywatelskiej oraz Klubu Radnych Prezydenta Rafała Dutkiewicza po początkowej aprobacie pomysłu, aby nazwać bulwar imieniem rotmistrza, na grudniowej sesji doprowadzili do tego, że projekt uchwały zgłoszony w tej kwestii przez radnych Prawa i Sprawiedliwości przekazano do drugiego czytania. Zaczęli się bowiem zastanawiać, czy nie lepiej znaleźć miejsce – ich zdaniem – godniejsze. Nagle wydało się im, że nadanie imienia Pileckiego mostowi lub obwodnicy, które dopiero mają powstać (a wiadomo, jak PO radzi sobie z budową mostów i obwodnic), byłoby lepszym rozwiązaniem.

Krzysztof Grzelczyk, pod koniec lat 80. działacz opozycji demokratycznej, a do niedawna wojewoda dolnośląski, uważa, że jedno drugiemu nie przeszkadza. – Przecież w stolicy Dolnego Śląska jest np. most Chrobrego i ulica o tej samej nazwie, podobnie zresztą jak plac Piłsudskiego i ulica nosząca jego imię. Dlaczego nie mogłoby tak być w przypadku Pileckiego? – argumentuje Grzelczyk.

Szczególny aplauz wśród zebranych wywołały słowa wypowiedziane przez reprezentanta młodzieży, studenta Politechniki Wrocławskiej Jana Ćwięcka. Stwierdził on, że rotmistrz Pilecki to człowiek, który dzięki swojemu niezłomnemu charakterowi powinien być wzorem przede wszystkim dla młodych. Jak zaznaczył, wielu Polakom brakuje dziś bezkompromisowej miłości do Ojczyzny, jaką żywił Witold Pilecki.

Wrocławskie instytucje i stowarzyszenia popierające ideę utworzenia bulwaru Rotmistrza Witolda Pileckiego już po raz drugi zorganizowały manifestację. W ubiegłym roku dokonano symbolicznego wbicia tabliczki z nazwą bulwaru. Podczas sobotniego happeningu padła propozycja, aby takie akcje przeprowadzać cyklicznie, aż do skutku.

Witold Pilecki urodził się w 1901 r. w rodzinie z patriotycznymi tradycjami. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Podczas wojny obronnej 1939 r. dowodził oddziałem kawalerii. W 1940 r. przedostał się do obozu koncentracyjnego Auschwitz, by zdobyć niezbędne informacje o jego działalności i zorganizować w nim ruch oporu. W czasie Powstania Warszawskiego walczył w Zgrupowaniu „Chrobry II”. Po wyzwoleniu z oflagu wstąpił do 2. Korpusu Polskiego we Włoszech. Na rozkaz gen. Andersa wrócił do kraju. Został aresztowany przez bezpiekę w maju 1947 roku. Po sfingowanym procesie skazano go na karę śmierci. Wyrok został wykonany 25 maja 1948 roku. Jeden z brytyjskich historyków wymienił rotmistrza Witolda Pileckiego w gronie 6 najodważniejszych osób II wojny światowej.


Marek Zygmunt, Wrocław
drukuj