Białorusini tępią ludzi Borys
Białoruscy urzędnicy organizują zebranie w Domu Polskim w Iwieńcu, aby wyłonić jego nowe władze. O kolejnej próbie przejęcia placówki alarmuje nieuznawany przez Mińsk Związek Polaków na Białorusi, którym kieruje Andżelika Borys. Przewrotowi towarzyszą sceny rodem z głębokiej komuny: obowiązkowe masówki okraszone występami zespołu ludowego.
Pierwszy sekretarz polskiej ambasady w Mińsku Paweł Marczuk poinformował nas wczoraj, że Wydział Konsularny placówki cały czas rozmawia w tej sprawie z białoruskimi władzami.
Jednak jest coraz gorzej. Wołożyńska gazeta rejonowa „Pracounaja Sława” poinformowała o „odwołaniu z funkcji dyrektora Domu Polskiego” i „wykluczeniu” z członkostwa w Związku Polaków na Białorusi (którym kieruje Stanisław Siemaszko) Teresy Sobol i jej męża. Rada naczelna tej organizacji – samozwańczo reprezentującej Polaków – postanowiła to uczynić ze względu – jak podkreślono w piśmie, które wczoraj otrzymała dyrektor Sobol – na rzekome łamanie przez nich statutu ZPB i działalność wymierzoną… przeciwko Związkowi Polaków na Białorusi.
– Mogą sobie wykluczać mnie do woli. Dla mnie po prostu oni nie istnieją. Jedyną prawowitą organizacją skupiającą Polaków na Białorusi jest związek kierowany przez Andżelikę Borys. I tylko ten związek, moja macierzysta organizacja, ma prawo do podejmowania takich decyzji – powiedziała nam Teresa Sobol.
Dzisiaj w Iwieńcu ma się odbyć zebranie zwołane przez Związek Polaków kierowany przez Siemaszkę i popierany przez władze białoruskie.
Od poniedziałku całe miasteczko jest wręcz – jak nam powiedziała Sobol – wytapetowane ogłoszeniami w języku rosyjskim. Wzywa się w nich mieszkańców do uczestnictwa w tym spotkaniu. Wstępnie zapowiadano, że odbędzie się ono w miejscowym klubie, ponieważ Dom Polski zachowuje lojalność wobec Związku Polaków kierowanego przez Andżelikę Borys i uznawanego przez Warszawę. Jednak wczoraj, bez zgody dyrektor Teresy Sobol, rozwieszono w Iwieńcu plakaty w języku polskim. Informują one, że pierwsza część spotkania odbędzie się w klubie, a druga – w Domu Polskim.
Polacy mają świadomość, że białoruskie KGB postanowiło urządzić masówkę mieszkańcom Iwieńca i okolic. Wszystkie tamtejsze zakłady skracają czas pracy i zgodnie z wytycznymi KGB mają delegować na to spotkanie swój aktyw, złożony głównie z Białorusinów mających na tej imprezie udawać „polskich działaczy”. Program spotkania ma tylko dwa punkty: wybór nowego szefa Domu Polskiego w ciągu piętnastu minut i występ białoruskiego zespołu ludowego „Biesiada”.
Na znak poparcia dla działań Teresy Sobol od wczoraj w Iwieńcu przebywa Andżelika Borys i przewodniczący Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut.
Pierwszy sekretarz polskiej ambasady w Mińsku Paweł Marczuk w przesłanym wczoraj do redakcji „Naszego Dziennika” e-mailu stwierdził, że większość działań przedstawicielstwa dyplomatycznego ma charakter… dyplomatyczny, a więc – jak napisał – nie o wszystkim, co robi ambasada, może być informowana opinia publiczna. Dodał, że przykrości, które dotykają Teresę Sobol, są udziałem znacznej części białoruskiego społeczeństwa i wpisują się w politykę rządu Alaksandra Łukaszenki. Marczuk podkreślił zarazem, że Wydział Konsularny ambasady prowadzi w tej sprawie dialog z białoruskimi władzami.
Marek Zygmunt
